• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

[Giulia] Giulia, Stelvio czy może ....

jjokocha

Nowy
Rejestracja
Paź 29, 2009
Postów
474
Lokalizacja
koło koła
Auto
emty
Koledzy i koleżanki z giuliami, stelviami a czy rozważaliście może Teslę miast alf ? Cicho, fajnie z klasą (nie taką jak w alfie sie ma rozumieć ale prawie taką samą) aj?
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Moim zdaniem temat do Hyde Park'u. Poza ilością kół nie widzę podobieństw między tymi autami. Tesla nie ma predyspozycji do bycia alternatywą dla Giulii czy Stelvio...
 
Ja specjalnie kupiłem teraz Alfę, bo to ostatnie 10 lat motoryzacji, jaką znamy. Wg mnie za 10 lat wszystkie nowe auta będą musiały być albo sterowane przez komputer, albo rola kierowcy bedzie zdegradowana do minimum (+ brak odgłosów silników).
Ostatnia pora, by się nacieszyć klasyczną motoryzacją.
I nawert się cieszę, że w Stlevio nie ma pół-autonomi, tylko tyle systemów by było bezpiecznie, ale bym miał jeszcze wrażenie, że to ja jestem kierowcą :)
Tesla może i będzie, ale za 10 lat, jak tym sie nacieszę :)
 
Koledzy i koleżanki z giuliami, stelviami a czy rozważaliście może Teslę miast alf ? Cicho, fajnie z klasą (nie taką jak w alfie sie ma rozumieć ale prawie taką samą) aj?

Jeśli plany pójdą pomyślnie, to gdy tylko skończę leasing kupuję Teslę S, to juz postanowione, wiec mnie to zestawienie bardzo nie dziwi, choć cenowo to zupełnie inna liga, o technologii nawet nie wspominając. Sugeruję zaczekać jeszcze 2 lata, aż stacji ładowania przybędzie.
 
Ja nie wiem czy Teslę, ale faktem jest, że już za 5-10 lat, nie będą wpuszczać do wielu wielkich miast EU samochodów tylko spalinowych, wiec minimum hybryda będzie konieczna.
Niestety moze to odbić sie na cenie naszych aut :(
Sam myślałem, by Stelvio trzymać z 5-10 lat, ale zobaczę już za 3 lata, co tam UE wymyśli.
Co do Tesli, to generalnie w środku jest trochę nudnawo (a nawet brzydko - ten ekran jest koszmarny) a wykończenie nie jest na najwyższym poziomie. Bardziej robi wrażenie po prostu oprogramowanie i to, czego w zasadzie nie widać.
Może Stelvio dostanie hybrydę do tego czasu? :D
Tym bardziej, że nie uwierzycie, 2 osoby mi się pytały, czy Stelvio to elektryk :))))) (jedna chyba nawet nie wiedziła, że to Alfa, być moze myslała że Telsa właśnie)
 
Ostatnia edycja:
Teslę Model 3 mam zarezerwowaną na grudzień 2018 ale raczej zrezygnuję na korzyść być może Gulii. Kluczowa kwestia jaka mnie odrzuca to serwis, ładowarek w Poznaniu jest ogrom. W tej chwili na Berlin i całe wschodnie Niemcy jest może 4 serwisantów na Schonefeldzie. Są mega kolejki do serwisu, czeka się np. 10 dni na podstawowe naprawy. A jeszcze trzeba tam auto odwieźć i odebrać. Jak to porównywać do przeglądu audi w 3 godziny...

Model 3 ma fajną cenę, ok. 190 k brutto, czyli poziom Gulii. Ale serwis na razie na duży minus.

Co do właściwości jezdnych to jednak jazda Gulią RWD a Teslą RWD to zupełnie inna bajka. Te auta raczej w żadnym momencie się nie spotykają, są zupełnie inne. Rację według mnie napisał kolega, że warto jeszcze pojeździć Gulią, bo to ostatnie takie modele jakie znamy.
 
Ostatnia edycja:
Faktycznie cenowo T3 jest w okolicy Żula i to jest wątek Hyde-Parkowy, ale jednak się wypowiem. :D

Tak w Warszawie pokonywać niewielkie dystanse to można i Yarisem hybrydowym (ahahaha, są takie!), i jak ktoś nie pracuje jako kurier to 100 km zasięgu w mieście powinno do wszystkiego wystarczyć.

Problem, dla mnie kluczowy, to stosunek zasięgu w trasie do czasu ładowania. I to nie w jakichś wydumanych scenariuszach, tylko w scenariuszu, który już kilka razy przetestowałem - wyjazdu na narty do Włoch. Wiem, można jeździć do ojczyzny A. Hitlera, albo do Białki, ale powiedzmy, że chcemy do Włoch. Z Warszawy.

Pierwszego dnia robię ok. 1100 km. W praktyce są to okolice Norymbergi, Ingolstadtu (można oddać cześć czterem pierścieniom). Te ok. 1100 km z Giulietta robiła w ok. 7-8 h czystej jazdy, często z prędkościami w okolicach 180-200 w Polsce i nieco wolniej w Niemczech, gdzie są ograniczenia. W praktyce są jakieś 3 przerwy na tankowanie. Czyli zjazd, schłodzenie turbiny, tankowanie, które trwa może 3 minuty, zapłacenie i spadu. Całość max. 15 minut i można pruć dalej. (Myślę, że teraz z Giulią będzie podobnie, po wstępnych obserwacjach.)

Patrzę na zasięg Tesli 3 wg. wikipedii. Wersja podstawowa 350 km, wersja LR 500 km. To rozumiem jest zasięg maksymalny. Podejrzewam, że przy ok. 160 km/h będzie do już sporo mniej, ale przyjmijmy nawet, że tylko 30% mniej, czyli 250 i 350 km. Oznacza to, że trzeba się zatrzymać i doładować.

Ale do pełna nie będziemy się ładować. Wikipedia podaje informacje o ładowaniu przez 30 minut. Przy optymistycznym założeniu, że trafimy na superchargery, w 30 minut zwykłą Teslę doładujemy do 210 km (oficjalnie), a LR 270 km. Jeśli znowu będziemy naruszać przepisy ruchu drogowego, to oczywiście będą to niższe wartości. Ponownie przyjmuję 30% spadek zasięgu, do 150 km i 190 km.

Czyli, w przypadku zwykłej Tesli 3 droga ta (przyjmijmy optymistycznie 1000 km) będzie wyglądać tak: 250 km - ładowanie - 150 - ładowanie - 150 - ładowanie - 150 - ładowanie - 150 - ładowanie - 150 - hotel. Każde ładowanie to 30 minut, tutaj jest ich 5, czyli 2.5h ładowania.

Dla Tesli o oszałamiającym zasięgu LR: 350 - ładowanie - 190 - ładowanie - 190 - ładowanie - 190 - ładowanie - 90, czyli 4 ładowania (ostatnie może być nieco mniejsze). Jednak razem to nadal ok. 2h przerw.

A mam nieodparte wrażenie, że Tesla LR gnieciona w okolicy 2 paczek w życiu nie zrobi nawet 300 km, tu i tak oszacowania były bardzo łaskawe dla Tesli.

Ja wiem, można jeździć jeździć jak paralityk, czyli 90km/h, żeby uzyskać przepisany zasięg, tylko gdzie tu przyjemność... No i nadal zajmie to 12h :D

I ja się pytam - jak żyć? Rozkładać wycieczkę do Włoch na 3 dni jazdy?
 
podstawowy model Tesli S w takich lekko zimowych warunkach jak obecnie nie przejedzie więcej jak 200 km - w warunkach autostradowych nie wiem czy zrobisz 150 km. Auto ma wszystko elektryczne wiec aku znika w oczach. Jak zwykle teoria sobie a życie sobie.
Motoryzacja zmierza do jednego- auto Ci nie jest potrzebne- masz sobie wynająć na minuty w mieście a poza miastem korzystać z komunikacji zbiorowej.
Dla mnie samochody elektryczne z ekologią nie mają nic wspólnego- przecież ten prąd trzeba wyprodukować.
 
Tak, zupełnie pomijam to czy bym się odważył jechać Teslą przez Alpy w zimie, z zagrożeniem, że zasięg gwałtownie spadnie, a stacji do ładowania, tak jak żywej duszy, nie ma. Ale to powiedzmy już jest czepianie się. Natomiast przelot autostradą to nie jest absurd. Robienie przerwy na ładowanie co 150 czy 200 km to paranoja. Chyba bym się pochlastał.
 
I ja się pytam - jak żyć? Rozkładać wycieczkę do Włoch na 3 dni jazdy?

Np. samolotem Poznań-Rzym leciałem 1:25. Więc tak samo się mogę zapytać Ciebie, jak żyć i męczyć się 9 h za kółkiem z przerwą na tankowanie.


Czasy się zmieniają, większość ludzi wybiera transport lotniczy a nie użera się na zakorkowanych autobanach. W końcu urlop, prawda?

Akurat w Tesli mocno siedzę, więc się wypowiem - nie wspomniałeś o darmowym albo prawie darmowym ładowaniu do tych aut. W tej chwili rzeczywiście auto do 90% ładuje się w 30 minut, to już powstają pierwsze stacje o mocy nawet 350 kwh, które skrócą ten czas do 10 minut. W tym czasie coś sobie zjesz, rozprostujesz nogi i pojedziesz dalej.

Podobnie z bateriami - największe mają 100 kwh co daje zasięg 640 km. Uwzględniając prędkość 140 km/h bo takie są limity, zasięg spada do 390 km. Ale już zapowiedziana Tesla Roadster pozwoli przejechać bez ładowania dystans z Los Angeles do San Francisco i z powrotem. Z prędkością autostradową.

Kwestia 2-3 lat.

- - - Updated - - -

Dla mnie samochody elektryczne z ekologią nie mają nic wspólnego- przecież ten prąd trzeba wyprodukować.

Zgoda, problem z tym że auta spalinowe mogą korzystać tylko z jednego źródła prądu - elektryczne nie tylko. Polecam poniższy krótki filmik.

youtube.com/watch?v=QweNsLesMrM
 
Nie sądzę że potencjalny klient Alfy w Polsce myślał choć przez chwilę o Tesli. Potencjalny klient Alfy albo uzna, że jest za droga (w porównaniu np. do poprzednika) i poszuka tańszych alternatyw albo kupi BMW/Audi/Mercedesa.

Jestem pełen uznania dla 'projektu Tesla' ale moim zdaniem na dzisiaj to jest firma, która w każdej chwili może zniknąć z rynku. Jeśli ktoś czyta branżowe informacje to zrozumie o co mi chodzi.
Za 2 albo 3 lata jeśli im wszystko dobrze pójdzie (a trzymam kciuki) to moim zdaniem warto rozważać zakup Tesli. O ile też poprawią jakość montażu/materiałów.
 
często z prędkościami w okolicach 180-200 w Polsce i nieco wolniej w Niemczech, gdzie są ograniczenia.
lol, bo w Polsce ograniczeń nie ma :D
a swoją drogą stała prędkość powyżej 150-160 jest w sumie w giuliettcie mało komfortowa...za głosno się robi...fajnie sobie pojechać 230 przez kilkanaście kilometrów w lecie jak jest sucho, ale na całą trasę do Włoch to już słabo...
Poza tym zgadzam się właściwie z wszystkim, co napisałeś. tesla i elektryki ogólnie nadają się na dojazdy do pracy w mieście/ pod miastem/ do sąsiedniego miasta, nie na dalszą wycieczkę- tu ewentualnie wymiana ogniw wodorowych...ale mało prawdopodobne, by zdobyło to dużą popularność w najbliższym czasie, dlatego zapewne benzyny jeszcze będą parę ładnych lat funkcjonować. i nawet biorąc pod uwagę elektryka na dojazdy, na rodzinne wyjazdy na narty wybrałbym benzynę, najchętniej stelvio :D
Np. samolotem Poznań-Rzym leciałem 1:25. Więc tak samo się mogę zapytać Ciebie, jak żyć i męczyć się 9 h za kółkiem z przerwą na tankowanie.
porównanie bez sensu, samochód na wakacjach daje wolność dojazd wspólnym busem na stok, każdy wyjazd poza miejsce na którym jesteś to koszmar albo wynajem samochodu na miejscu- co kto lubi. niektórzy lubią długie podróże samochodem:) i zapewniam Cię, ze to nie jest kwestia kosztów:) jak myślisz, czemu większość Niemców jeździ samochodami na narty? samolot jest dobry na wypad na weekend do rzymu czy barcelony, ewentualnie do wyjazdu poza europę:D
 
Do hyde-parku z tym. Ode mnie dla autora tematu polecam PKP.
 
lol, bo w Polsce ograniczeń nie ma :D

Są ograniczenia ale nikt na nie nie zwraca uwagi, bo mandaty są śmiesznie niskie. Mając dobry wóz tylko Ci co mają wyobraźnie nie pędzą 180-200km/h...

Poza tym zgadzam się właściwie z wszystkim, co napisałeś. tesla i elektryki ogólnie nadają się na dojazdy do pracy w mieście/ pod miastem/ do sąsiedniego miasta, nie na dalszą wycieczkę- tu ewentualnie wymiana ogniw wodorowych...ale mało prawdopodobne, by zdobyło to dużą popularność w najbliższym czasie, dlatego zapewne benzyny jeszcze będą parę ładnych lat funkcjonować. i nawet biorąc pod uwagę elektryka na dojazdy, na rodzinne wyjazdy na narty wybrałbym benzynę, najchętniej stelvio :D

Jest jeden samochód, który łączy te dwa światy - BMW 3 Hybrid Plug-in. Na mieście cichy i prawie darmowy przejazd, na krajówce hybryda z niskim spalaniem a na autostradzie zwinna 250 konna benzyna bez konieczności przymusowych postojów. To wszystko taniej niż Giulia Veloce... Jak ktoś chce być eko to nie musi pchać się w Teslę, wg mnie BMW będzie lepszym wyborem.
 
porównanie bez sensu, samochód na wakacjach daje wolność dojazd wspólnym busem na stok, każdy wyjazd poza miejsce na którym jesteś to koszmar albo wynajem samochodu na miejscu- co kto lubi. niektórzy lubią długie podróże samochodem:) i zapewniam Cię, ze to nie jest kwestia kosztów:) jak myślisz, czemu większość Niemców jeździ samochodami na narty? samolot jest dobry na wypad na weekend do rzymu czy barcelony, ewentualnie do wyjazdu poza europę:D

Na narty to się jedzie - raz do roku - nie trzeba koniecznie kupować auta żeby raz do roku by mieć wygodę podróżowania. Można je wynająć. A na inne wakacje: Barcelona, Rzym, jak samo powiedziałeś - lotem.

Pozostaje właśnie to o czym wspomniałeś - przyjemność prowadzenia auta na długich trasach. Jednak to domena nielicznych, pewnie właścicieli Alf i BMW. Reszta chętnie zajęła by się czymś innym - w końcu nie każdy lubi długie trasy. Stąd też te całe halo wokół aut autonomicznych. Ja np. mieszkam niedaleko pracy, nie wyjeżdżam poza miasto, oprócz 2X w roku nad polskie morze i do rodziny z 4 razy w roku. Dlatego rozważałem Teslę Model 3 i właśnie Gulię, gdzieś też pałęta się Audi. Ale muszę przyznać, że najlepiej pod względem emocji czuję się w Alfie. Dużo robi też cena, która jak na 200 KM wydaje się być atrakcyjna.
 
Ostatnia edycja:
hmmm.
"Np. samolotem Poznań-Rzym leciałem 1:25"
Jeśli nie mieszkasz w mieście z lotniskiem a np. 1,5h obok - dochodzi owe 1.5h.
Do tego przed odlotem musisz być np "Ryanair radzi pasażerom, żeby byli na lotnisku minimum trzy godziny przed odlotem. Lepiej posłuchać
Ostrzeżenia Ryanaira nie warto lekceważyć, przekonało się o tym trzydziestu pasażerów, którzy w kwietniu nie zostali wpuszczeni na pokład trzech samolotów lecących na Wyspy Brytyjskie. Swoją podróż zakończyli na gdańskim lotnisku. Powodem była właśnie przedłużona kontrola paszportowa. "
Więc 3h - żeby ba pewno odlecieć :).
Mamy 4.5h.
Dalej - po wylądowaniu zanim bagaże zjadą itd. 30-40minut. Ile mamy już ? 5? no właśnie 5 i jesteśmy na lotnisku, jeśli Rzym to pewnie Flumiciono.
Do centrum uberem albo autobusem ponad godzinę, w szczycie prawie 2 może być. Pociągiem Da Vinci - najszybsza opcja za kilkanaście euro od łba - 35 min.
Łącznie mamy już ponad ok. w 6,5h w totalu i jesteśmy na dworcu w Rzymie.
W porównaniu do auta przepaść, ale 1.5h to nigdy nie będzie.
 
Cóż za piękne rozłożenie problemu na czynniki pierwsze. Oczywiście musiałeś wziąć uwagę ekstremalną sytuację :) Ja jestem na lotnisku na 1,5 h przed odlotem i nie było problemu, a na lotnisko, jak większość poznaniaków, mam 15 minut taksówką. Nie będę się tutaj rozwodził, prawda jest mniej więcej taka, że śniadanie jem w domu, a obiad w Rzymie. I do tego jestem wypoczęty i z pierwszego dnia urlopu korzystam już ma maksa, a nie pół doby odsypiam.

Już nie wspomnę o korkach.
 
Jechałem oboma autami.
Na korzyść Stingera:
- bardziej praktyczny
- lepiej wyposażony
- lepsze przyspieszenie

Na korzyść Giulii
- lepsze prowadzenie (chociaż stinger tez wypadł niespodziewanie dobrze)
- niższa masa, co czuć wyraźnie
- mniejszy rozmiar dla niektórych będzie zaletą
- niższa cena i rabaty, których w Kii nie dostaniemy

Szczerze mówiąc za żadne z tych aut nie dałbym 240 tysięcy złotych, tylko kupił Audi/BMW/mercedesa od brokera, który jest w stanie w tej cenie załatwić dobrze wyposażone E klasę, G30, A6/S5 lub poszedł do Infiniti i rozmawiał na temat Q50.
W cenie 160-200 tysięcy Stinger w wersji GT-line jest za wolny, a Veloce wyrasta do rangi najlepszego auta w tej cenie, bowiem nawet broker nie znajdzie porządnie wyposażonego „Niemca” w tych pieniądzach. Niestety, mój budżet nie pozwala mi na myślenie o nowej Giulii, niemiej do 200k auto jest bardzo dobrym wyborem.
 
Ostatnia edycja:
Amortyzatory
Powrót
Góra