[Stelvio] Czy ktoś zrobił "retrofit" i wyposażył auto w koło zapasowe?

Jeżdżę samodzielnie od 2003r. NIGDY nie zmieniałem koła. Zjeździłem kawał europy. Jeździłem jak jeszcze w pl autostrady były na papierze. Raz tylko miałem śrubę w oponie ale powietrze nie chodziło praktycznie w ogóle. Rano przed pracą to zauważyłem i spokojnie poszedłem do pracy i pod koniec dnia spokojnie do wulkanizatora :D

Z rodzicami jeżdżę odkąd pamiętam i tata zmieniał koło tylko raz (na 30 lat :D).

Zawsze dbam aby opony żeby były świeże. Przeważnie wcześniej sprzedaję samochód zanim stracą nawet ważność :D Staram się jeździć cywilizowanymi drogami. Z moim fartem nie opyla mi się jeździć z pełnym kołem. Lepiej wywalić i oszczędzić przez to na paliwie na nowe opony :)

W dodatku teraz mam runflaty więc ten :)

Wiem że można mieć mega pecha i opona wybuchnie ale wtedy mam powerbanka i telefon w samochodzie.
 
Jeżdżę samodzielnie od 2003r. NIGDY nie zmieniałem koła. Zjeździłem kawał europy. Jeździłem jak jeszcze w pl autostrady były na papierze. Raz tylko miałem śrubę w oponie ale powietrze nie chodziło praktycznie w ogóle. Rano przed pracą to zauważyłem i spokojnie poszedłem do pracy i pod koniec dnia spokojnie do wulkanizatora :D

Z rodzicami jeżdżę odkąd pamiętam i tata zmieniał koło tylko raz (na 30 lat :D).

Zawsze dbam aby opony żeby były świeże. Przeważnie wcześniej sprzedaję samochód zanim stracą nawet ważność :D Staram się jeździć cywilizowanymi drogami. Z moim fartem nie opyla mi się jeździć z pełnym kołem. Lepiej wywalić i oszczędzić przez to na paliwie na nowe opony :)

W dodatku teraz mam runflaty więc ten :)

Wiem że można mieć mega pecha i opona wybuchnie ale wtedy mam powerbanka i telefon w samochodzie.

10 kilo , 3-5 stówek i 15 minut vs udupienie w szczerym polu, zależność od innych, czekanie 2 godz na assistance (które zawiezie do wulkanizacji więc kolejne godziny) - dobrze gdy się na samolot itp. nie spieszymy akurat.

To coś jak "a moja Alfa się nie psuje", albo "uff znów się udało" - to tak w wolnym nawiązaniu do gum (braku gdy trzeba) ;-) - czasem się uda, a czasem hmm... w najlepszym razie na mocnej antybiotykoterapii się skończy...

Choć jak bagażnika nie ma, to co pozostaje...

Inna sprawa, że zmiana na autostradzie od strony jezdni, jest jeszcze bardziej ryzykowna i tu brak koła może uratować życie :)
 
Jeżdżę samodzielnie od 2003r. NIGDY nie zmieniałem koła. Zjeździłem kawał europy. Jeździłem jak jeszcze w pl autostrady były na papierze. Raz tylko miałem śrubę w oponie ale powietrze nie chodziło praktycznie w ogóle. Rano przed pracą to zauważyłem i spokojnie poszedłem do pracy i pod koniec dnia spokojnie do wulkanizatora :D

Z rodzicami jeżdżę odkąd pamiętam i tata zmieniał koło tylko raz (na 30 lat :D).

Zawsze dbam aby opony żeby były świeże. Przeważnie wcześniej sprzedaję samochód zanim stracą nawet ważność :D Staram się jeździć cywilizowanymi drogami. Z moim fartem nie opyla mi się jeździć z pełnym kołem. Lepiej wywalić i oszczędzić przez to na paliwie na nowe opony :)

W dodatku teraz mam runflaty więc ten :)

Wiem że można mieć mega pecha i opona wybuchnie ale wtedy mam powerbanka i telefon w samochodzie.

Kuriozalnie mam podobne doświadczenia. Wszystkie koła jakie zmieniłem (w poprzednim samochodzie) wynikały z... tego, że bawiąc się zaliczyłem krawężnik, krajobraz, ogólnie coś twardego. Całkowicie na własne życzenie. Najczęściej leciała opona (raz miałem dziurę wielkości pięści :D), felga i cała okolica. ;) Czasem dwie :D

W Julce złapałem dobre 2 czy 3 śruby i blaszki, ale... zawsze kończyło się to na dopompowaniu, przeczekaniu świąt (!) i wycieczce do wulkanizatora o własnych siłach.

Nie licząc moich własnych dzwonów o krawężniki, w całej rodzinie nikt nie zmieniał koła od 1996 albo 1997 roku. Więc... no, nawet nie wiem czy teraz bym sam się bawił w zmianę, nawet jakbym miał na co (Julka ma kompresor z glutem, a Żul ma RFy na lato i YOLO na zimę). Takie czasy.
 
To coś jak "a moja Alfa się nie psuje", albo "uff znów się udało" - to tak w wolnym nawiązaniu do gum (braku gdy trzeba) ;-) - czasem się uda, a czasem hmm... w najlepszym razie na mocnej antybiotykoterapii się skończy...

To rachunek prawdopodobieństwa i kompromis. Akumulator zapasowy też byś woził bo wiesz jak padnie to nie odpalisz i w szczerym polu stoisz i jesteś uzależniony od innych :D ECU jak padnie to też trochę lipa jak się śpieszysz. Warto mieć zapasowy ze sobą :D

Staram w życiu nie popadać w paranoję i ZAWSZE mieć ze sobą 2 rzeczy. Telefon i gotówkę. Jak masz te dwie to jesteś w stanie zrobić wszystko. Jak nie ma zasięgu to zostaje gotówka. Ludzie za gotówkę chętnie pomogą. Aha i alfą po szczerych polach nie jeżdżę :D
 
Azar Ty czasem jak jakis przyklad podasz to mi normalnie rece opadaja. Jak mozna porownywac ECU czy akumulator (schowane i zabezpieczone przed urazami mechanicznymi jak wiezien w alcatraz) do opony majacej kontakt z roznymi czynnikami zewnetrznym przez 100% swojego cyklu zycia. Nie jestem w stanie tego pojąć :)

Powiem Ci jakie sa moje doswiadczenia zyciowe. W ciągu ostatnich 2 lat zmieniałem koło w trasie 2 razy. Pierwszy raz jak jechalem z zoną i dzieckiem do warszawy na samolot bo wyjezdzalismy na wakacje (mialem zapas wiec 15 minut i po sprawie). Drugi raz wymienialem jak jechalem zimą do umierającej ciotki zeby się z nią jeszcze zobaczyc przed zgodnem (zmarla 3 godziny po moim przyjezdzie). Wiec jesli chcesz mi teraz wmowic ze w podobnychy sytuacjach zalatwisz wszystko telefonem i lawetą, to zyczę Ci powodzenia ale sorry - ja tego nie kupuję. Zapas będę woził i go dokupię na pewno tylko na razie nie wiem jak to sensownie zrobic i co wybrac :)

- - - Updated - - -


Jest tylko wiesz - wole miec wszystko w jakiejs piance, z podnosnikiem i kluczem a nie tak luzem rzucone w bagaznik. Najchetniej to bym cos uzywanego z giulietty wyciagnal ale nie mam pojecia jak wygladaja punkty podparcia dla lewarka w giulii bo jeszcze nie odebralem samochodu (moze jutro sie uda)
 
Azar Ty czasem jak jakis przyklad podasz to mi normalnie rece opadaja. Jak mozna porownywac ECU czy akumulator (schowane i zabezpieczone przed urazami mechanicznymi jak wiezien w alcatraz) do opony majacej kontakt z roznymi czynnikami zewnetrznym przez 100% swojego cyklu zycia. Nie jestem w stanie tego pojąć

Co z tego jak ukryte. Mi akumulator padł nagle i nie mogłem odpalić. Od tej pory wożę zapasowy :D A co jeśli wymienisz koło i padnie ci drugie? Ja bym woził 4 zapasy w 2 wersjach bo jak nagle spadnie śnieg to można przełożyć zimówki. 4x po 15 min i bezpiecznie jadę a inni frajerzy czekają w kolejkach do zmiany :D

Powiem Ci jakie sa moje doswiadczenia zyciowe. W ciągu ostatnich 2 lat zmieniałem koło w trasie 2 razy. Pierwszy raz jak jechalem z zoną i dzieckiem do warszawy na samolot bo wyjezdzalismy na wakacje (mialem zapas wiec 15 minut i po sprawie). Drugi raz wymienialem jak jechalem zimą do umierającej ciotki zeby się z nią jeszcze zobaczyc przed zgodnem (zmarla 3 godziny po moim przyjezdzie). Wiec jesli chcesz mi teraz wmowic ze w podobnychy sytuacjach zalatwisz wszystko telefonem i lawetą, to zyczę Ci powodzenia ale sorry - ja tego nie kupuję. Zapas będę woził i go dokupię na pewno tylko na razie nie wiem jak to sensownie zrobic i co wybrac

Urzekła mnie ta historia.
Powiem tak Biorę to na klatę :D Zawsze jadę z zapasem czasowym. Też go biorę do bagażnika w dużych ilościach na wszelki wypadek i upycham między 4 kompletami opon i akumulatorem :D
 
Wy sie pojedynkujecie a ja powiem co wlasnie upchalem pod kolo zapasowe na czarna godzine...zmiescilo sie bez problemu;
1. Linke do holowania (tu sa zaspy i rowy, hehehe)
2. Kable (jumping cables) do startu mego albo pomoc biednemu na drodze....to najczesciej mi sie zdarza
3. Srebrna duct tape, mala rolke
4. Czarna gorilla tape, jak powyzej
5. Microfiber reczniczki, maly i duzy
6. Asortyment plastikowych torebek
5. Gumowe "sznurki" z haczykami (nie wiem jak to inaczej nazwac) do przytrzymania czegos tam...
6. Asortyment narzedzi: srubokrety, klucze francuskie roznych rozmiarow, takze obcegi, szcypce, itd.
7. Asortyment bezpiecznikow, przewodow, "plastikowe "tie downs" tasma izolujaca, bateryjki, itd.
No i w ostatniej chwili
8. Maly "zaskorniak" ( z mysla o Azarze)
9. zastanawiam sie na dolozeniem piersiowki whisky (jak wszystko powyzsze zawiedzie)

Pod maska mam sprytnie umocowana ciwiartke oleju i ciwiartke koncentratu do spryekiwaczy.

Gotowy na wiele.....
 
To rachunek prawdopodobieństwa i kompromis. Akumulator zapasowy też byś woził bo wiesz jak padnie to nie odpalisz i w szczerym polu stoisz i jesteś uzależniony od innych :D ECU jak padnie to też trochę lipa jak się śpieszysz. Warto mieć zapasowy ze sobą :D

Staram w życiu nie popadać w paranoję i ZAWSZE mieć ze sobą 2 rzeczy. Telefon i gotówkę. Jak masz te dwie to jesteś w stanie zrobić wszystko. Jak nie ma zasięgu to zostaje gotówka. Ludzie za gotówkę chętnie pomogą. Aha i alfą po szczerych polach nie jeżdżę :D

Jak miałeś auta z fabrycznymi kolami zapasowymi to je wyrzucałeś?
 
9. zastanawiam sie na dolozeniem piersiowki whisky (jak wszystko powyzsze zawiedzie)

Szacun o tym nie pomyślałem. W niektórych rejonach za poł litra to można cały komplet nowych opon z dowozem kupić :D

- - - Updated - - -

Jak miałeś auta z fabrycznymi kolami zapasowymi to je wyrzucałeś?

Zdarzało się jak miałem nadbagaż ale jak miałem samochody z zestawem to nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby inwestować w pełne koło.
 
Czyli nie wyrzucałeś. Jak bylo to woziłeś. Jak nie ma to nie wozisz. To nie jest Twoja decyzja , narzucił producent to biernie sie stosujesz i racjonalizujesz sytuacje zastaną.
Nie ma w ogóle o czym mówić. Minusów nie ma żadnych przy cenie z dojazdowe, plusy bezsprzeczne.
Kto chce i o ile w giulii można wyciąć otwór w piance, sobie kupi. Ciekawe jak sa wyposażane na rynki gdzie jest wymagane, a chyba sa takie.
A z zest naprawczego korzystałeś? Bo jak nie to tez nie ma po co wozić przeciez.
 
Ostatnia edycja:
Ja nie wiem, nie chce i nie mam giulii, na podst innego auta-na pewne rynki musi miec, wiec zagłębienie w podłodze na kolo zostało na PL wypełnione styropianem . Przykladamy do niego kolo i wycinamy otwór na nie. Musisz po prostu zobaczyć.
 
Napisał Giorgio
9. zastanawiam sie na dolozeniem piersiowki whisky (jak wszystko powyzsze zawiedzie)
Szacun o tym nie pomyślałem. W niektórych rejonach za poł litra to można cały komplet nowych opon z dowozem kupić

- - - Updated - - -

Azar, to whiskey to bedzie dla mnie aby nerwy albo lzy uspokoic jak sie okaze ze co zbralem to n ie daje rady niemilej przygody naprawic. O nie, nikomu bym whiskey nie dal..... zle mnie zrozumiales.ale...z Toba bym sie napil bedac a Wawie.
 
Ma ktoś zdjęcie lub zrobi u siebie jak wygląda te koło zapasowe w bagażniku. Bo patrzę u siebie i jest przecież we wnęce akumulator więc nie rozumiem jak te koło może tam wejść.
 
Ma ktoś zdjęcie lub zrobi u siebie jak wygląda te koło zapasowe w bagażniku. Bo patrzę u siebie i jest przecież we wnęce akumulator więc nie rozumiem jak te koło może tam wejść.

A bo to nie jest zwykła zapasówka, tylko składana :) Opona nie jest napompowana na feldze - tylko dzięki temu się mieści w bagażniku. W zestawie jest też kompresor.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra