[Giulia] Sprowadzenie z USA

Chciałem maserati ghibli S Q4 z usa, 1,5 roku, 12tys mil. Na gotowo w PL 120 tys brutto. Niestety nie było chętnych do leasingowania takiego auta i w porównaniu z giulią, ghibli jest niemrawym grubasem:) Do tego rok temu nie było ofert na akcjach z giuliami.

I jeszcze mała deklaracja:)
Jestem niegodnym restauratorem;)


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Pro

tez przed giulia marzylem o ghibli a ze kosztuje tyle ile kosztuje tez rozwazalem rozbitka (zeby ni bylo ze jestem totalnym przeciwnikiem),jednak zwyciezyla giulia i marzenie o skonfigurowaniu sobie auta pod siebie i wyczekiwanie jak na matodziny dziecka:) btw juz nie moge sie doczekac, vin juz nadany ale stoi w Cassino jeszcze.

ta deklaracja w odpowiedzi do mnie to co? podaj namiary to jak bede w poblizu to wpadne cos przekasic i jak bedziesz to pogadamy
 
tez przed giulia marzylem o ghibli a ze kosztuje tyle ile kosztuje tez rozwazalem rozbitka (zeby ni bylo ze jestem totalnym przeciwnikiem),jednak zwyciezyla giulia i marzenie o skonfigurowaniu sobie auta pod siebie i wyczekiwanie jak na matodziny dziecka:) btw juz nie moge sie doczekac, vin juz nadany ale stoi w Cassino jeszcze.

ta deklaracja w odpowiedzi do mnie to co? podaj namiary to jak bede w poblizu to wpadne cos przekasic i jak bedziesz to pogadamy

A zapraszam, nowa będzie czynna od czerwca:
https://m.facebook.com/Aquakultura/

Wracając do importu z usa, nikt tu nie twierdzi, że są fajniejsze niż z eu. Jak się komuś opłaca, chce, nie ma uprzedzeń, to czemu nie. Każdy trzeba policzyć i tyle.
I jeszcze na marginesie, mam na koncie export do usa:)


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Pro
 
tez przed giulia marzylem o ghibli a ze kosztuje tyle ile kosztuje tez rozwazalem rozbitka (zeby ni bylo ze jestem totalnym przeciwnikiem),jednak zwyciezyla giulia i marzenie o skonfigurowaniu sobie auta pod siebie i wyczekiwanie jak na matodziny dziecka:) btw juz nie moge sie doczekac, vin juz nadany ale stoi w Cassino jeszcze.

ta deklaracja w odpowiedzi do mnie to co? podaj namiary to jak bede w poblizu to wpadne cos przekasic i jak bedziesz to pogadamy

To nasze auta będą raczej jechać razem, bo moja ma być wyprodukowana w piątek :)
 
Darku, przepraszam, ale muszę to napisać. Czy zajmowanie się importem samochodów z USA na taką skalę (40 sztuk), wyraźnie w celu zarobkowym, jest zgodne z Kodeksem Etyki Radcy Prawnego? W ogóle robisz to zgodnie z prawem? Zgłosiłeś to OIRP? Czy oni o tym nie wiedzą? Ostatnio jak sprawdzałem to ani OIRP ani ORA nie była zbyt otwarta na to, aby członkowie samorządu pracowali poza zawodem, np. na kasie w biedronce, albo prowadzili restauracje. Myślę, że handel samochodami też nie dodaje chwały samorządowi.

W ogóle to wcześniej się nie chwaliłeś na forum, że jesteś handlarzem samochodami...

Nie odbierz tego jako ataku osobistego, tylko zaskakuje mnie informacja, że sprowadziłeś 40 aut. I dlatego śmiem poddać ją pod wątpliwość.

Merytorycznie nie potrafię już nic dodać. Moim zdaniem rozbitek z USA nie jest alternatywą dla nowego samochodu. Rozumiem, że dla kogoś jest. Moim zdaniem może on konkurować z rozbitkiem z Rzeszy, tu się zgodzę. Jak wcześniej pisałem, i okazuje się to zgodne z wyliczeniami, które są do znalezienia w internecie, sprowadzenie samochodu za 30$k kosztuje między 50 a 70 tysięcy złotych ekstra. Czyli tylko rozbitki jest sens sprowadzać. A rozbitki - jak wiemy - trzeba naprawić. Jak nie ma się dojścia do tanich/kradzionych części i taniej/nielegalnej siły roboczej, to naprawa będzie bardzo droga. Tyle tu widzę.

A tu link do tej Q z fotek,
https://www.iaai.com/Vehicle?itemID=27925719&RowNumber=0&loadRecent=True

Poczekajmy za ile pójdzie i wróćmy do tematu. Bo nie wierzę, że ktoś ją puści tam za 12k$.
To co ja robię jest tylko i wyłącznie moją i tylko moja sprawą i nic nikomu do tego. To ze coś sprowadzałem to nie znaczy ze robię to teraz. Każde z aut trafiło do moich dalszych lub bliższych znajomych którzy znali stan samochodu przed zakupem, widzieli jak samochód przyjechał do pl wiesz szukanie kwadratowych jaj jest co najmniej nie poważne.

Pokazana Q pójdzie w granicy 25 tys $ co i tak jest suuper kasą.
Rozbitek nie rozbitek - dla nie powyżej przyklad to niemalże obcierka.
a porównanie od nowego/demo a dlaczego nie?
Coś jest w tym złego ze jeżdi ktoś świadomie samochodem po przygodzie porządnie naprawionym i tańszym o 50%?
 
Nadal nie wiem co ma sprawadzanie aut z usa nawet zawodowo i w celach handlowych do art. 25 kerp? Czy insynuujesz, że handel autami uwłacza godności zawodu radcy? Czy bycie celebrytą uwłacza tej godności? Czy bycie sprzątaczem uwłacza tej godności? Czy jakakolwiek uczciwa praca uwłacza godności zawodu radcy? Przepraszam za offtop ale większych bzdur nie czytałem już dawno.

Wysłane z mojego CAM-L21 przy użyciu Tapatalka
 
Trochę mnie dziwi, że niektórzy dziwią się, że ktoś może chcieć mieć "prawie nowe" auto za 50% czy 70% wartości rynkowej nowego. Co prawda często nie jest ono pełnowartościowe, a na pewno nie jest porównywalne do nówki z salonu, ale czasem w ludziach jest jakaś taka chęć posiadania rzeczy droższych niż nas stać czy też wydania na nie mniej pieniędzy niż kosztują na rynku. M.in. z tego powodu większość z nas jeździ(ła) używanymi AR, a nie kupowała nowych w salonie (no.. może powody są trochę bardziej złożone, ale chyba wiecie o co mi chodzi). To w sumie nic nadzwyczajnego czy nienormalnego. Inna sprawa, że jeśli kupimy "nówkę z salonu" to po roku też może być pokolizyjna i porysowana...

Oczywiste oczywistości są takie:
1. na aukcjach w USA łatwo trafić samochody podpicowane. Z nowymi zderzakami, błotnikami i maskami a pod spodem pogięte podłużnice, pęknięte bloki silnika, wywalone airbagi i napinacze itp.
2. da się znaleźć auta niegroźnie uszkodzone, ale trzeba się napracować, cena też nie jest wtedy taka okazyjna
3. auta są tanie, bo naprawa w USA jest droga, da się naprawić tanio, ale potrzebne są części używane, których do Alfy brakuje. Dużo rzeczy się więc klei, naprawia, regeneruje, szpachluje, naciąga, niewidocznych uszkodzonych elementów nie wymienia. Generalnie między naprawą wykonaną na sztukę, a naprawą wykonaną idealnie może być różnica kilkudziesięciu tysięcy.
4. nie wierzę w naprawę za 15000 zł przytoczonej tutaj Giulii QV. Bez części z rynku wtórnego to nie wystarczy nawet na airbagi i pasy. Strzelam w ciemno, że 40.000 zł może być mało.
5. im auto jest dokładniej naprawiane tym wychodzi to drożej, czytaj: może nie być opłacalne w porównaniu do krajowego samochodu demo (który możemy sprawdzić i wykluczyć powypadkową przeszłość)
6. w serwisach nieautoryzowanych bmw czy audi jest mnóstwo historii o autach z USA z różnymi amortyzatorami po lewej i prawej stronie, auta, które przyjechały z brakującymi drogimi różnymi częściami (wyjętymi jeszcze w USA), z wkładanymi częściami od innych modeli, na sztukę, byle klient kupił itd.
7. sprzedać auto z USA jest sztuką i zawsze wiąże się to z duuuużą obniżką ceny.

Nie twierdzę że tak jest zawsze i wszędzie, ale ryzyko jest spore. Nie twierdzę, że osoby, które tutaj pisały tak robiły. Ale ja sam widziałem kilka grubych BMW z USA, które wymagały "odszczurzenia" po tanich naprawach. Odszczurzenia za 10 czy 20 tys. zł.

Nie twierdzę, że auto z USA się nie opłaca, ale trzeba mieć szczęście, umiejętności wyszukiwania części, przeglądania rynku wtórnego, a ryzyko jest jednak dość spore.
 
Ostatnia edycja:
Mój dobry kolega się trudni takim własnie procederem :) Raczej na zasadzie "na zamówienie" w pełni świadomym osobom. O ile nie są to jakieś wynalazki, tylko auta masowo dostepne w europie, to zawsze się to opłaci. Gorzej z wynalazkami, do których części albo nie ma wcale, albo kosztują absurdalne kwoty. Dużo funduszy pochłaniają detale - jeśli ktoś się godzi na brak plastiku, zaślepki, maskownicy, czegośtam, i generalnie robi na sztuke, to przebicie cenowe jest ogromne :)

Widziałem auta robione na sztuke, gdzie od razu widać, że było oszczędzane gdzie się da, gdzie blachy były prostowane zamiast wymiane i widać parcha na pierwszy rzut oka, ale widziałem też auta wyszykowane do stanu "jak nowe".

Na wolnym rynku ciężko na takim aucie zarobić, bo już chyba każdy wie, ze sprawnych aut z USA się nie sprowadza.
 
Trochę mnie dziwi, że niektórzy dziwią się, że ktoś może chcieć mieć "prawie nowe" auto za 50% czy 70% wartości rynkowej nowego. Co prawda często nie jest ono pełnowartościowe, a na pewno nie jest porównywalne do nówki z salonu, ale czasem w ludziach jest jakaś taka chęć posiadania rzeczy droższych niż nas stać czy też wydania na nie mniej pieniędzy niż kosztują na rynku. M.in. z tego powodu większość z nas jeździ(ła) używanymi AR, a nie kupowała nowych w salonie (no.. może powody są trochę bardziej złożone, ale chyba wiecie o co mi chodzi). To w sumie nic nadzwyczajnego czy nienormalnego. Inna sprawa, że jeśli kupimy "nówkę z salonu" to po roku też może być pokolizyjna i porysowana...

Oczywiste oczywistości są takie:
1. na aukcjach w USA łatwo trafić samochody podpicowane. Z nowymi zderzakami, błotnikami i maskami a pod spodem pogięte podłużnice, pęknięte bloki silnika, wywalone airbagi i napinacze itp.
2. da się znaleźć auta niegroźnie uszkodzone, ale trzeba się napracować, cena też nie jest wtedy taka okazyjna
3. auta są tanie, bo naprawa w USA jest droga, da się naprawić tanio, ale potrzebne są części używane, których do Alfy brakuje. Dużo rzeczy się więc klei, naprawia, regeneruje, szpachluje, naciąga, niewidocznych uszkodzonych elementów nie wymienia. Generalnie między naprawą wykonaną na sztukę, a naprawą wykonaną idealnie może być różnica kilkudziesięciu tysięcy.
4. nie wierzę w naprawę za 15000 zł przytoczonej tutaj Giulii QV. Bez części z rynku wtórnego to nie wystarczy nawet na airbagi i pasy. Strzelam w ciemno, że 40.000 zł może być mało.
5. im auto jest dokładniej naprawiane tym wychodzi to drożej, czytaj: może nie być opłacalne w porównaniu do krajowego samochodu demo (który możemy sprawdzić i wykluczyć powypadkową przeszłość)
6. w serwisach nieautoryzowanych bmw czy audi jest mnóstwo historii o autach z USA z różnymi amortyzatorami po lewej i prawej stronie, auta, które przyjechały z brakującymi drogimi różnymi częściami (wyjętymi jeszcze w USA), z wkładanymi częściami od innych modeli, na sztukę, byle klient kupił itd.
7. sprzedać auto z USA jest sztuką i zawsze wiąże się to z duuuużą obniżką ceny.

Nie twierdzę że tak jest zawsze i wszędzie, ale ryzyko jest spore. Nie twierdzę, że osoby, które tutaj pisały tak robiły. Ale ja sam widziałem kilka grubych BMW z USA, które wymagały "odszczurzenia" po tanich naprawach. Odszczurzenia za 10 czy 20 tys. zł.

Nie twierdzę, że auto z USA się nie opłaca, ale trzeba mieć szczęście, umiejętności wyszukiwania części, przeglądania rynku wtórnego, a ryzyko jest jednak dość spore.

Odnośnie punktu pierwszego.
Istnieje coś takiego jak rzeczoznawca i u takiego można zamówić raport o stanie auta zanim przystąpimy do licytacji.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Pro
 
nie zebym sie czepial, ale jest po drobnej przygodzie - pisza ze wypadl z drogi I trzeba cos tam naprawic - na szybko widze slupek C z lewej strony, dach z boku, cos tam minimalnie na ramce drzwi - pytanie co jeszcze. do tego akcyza dochodzi I sprowadzenie - wychodzi jakies 192tys + zrobienie, jesli tylko to co wypisalem to znacznie ponizej 200 sie zamknie chyba ze ktos chce kupowac i odliczac VAT, to netto a potem polski wyzszy VAT (4% roznicy) i tak zmiesci sie ponizej 210. no jest to ciekawa opcja na Q, choc osobiscie ciagle wybralbym nowe Veloce, bo Q nie byloby az tak praktycznym autem dla mnie (brak Q4, koszty utrzymania itp)
 
Bo zamowiles sobie veloce... A teraz myślisz - za ta sama kasę miałbym q.. A do jazdy po górach w śniegu jakieś 4x4 się kupuje a nie q4.

Wysłane z mojego D2303 przy użyciu Tapatalka
 
Bo zamowiles sobie veloce... A teraz myślisz - za ta sama kasę miałbym q.. A do jazdy po górach w śniegu jakieś 4x4 się kupuje a nie q4.

Wysłane z mojego D2303 przy użyciu Tapatalka

Ja chyba jednak też nówkę Veloce niż używaną waloną Q. 510 koni to marzenie, ale nigdy nie wiadomo co tam jeszcze wyjdzie do roboty i czy coś dodatkowo przy uderzeniu się nie urwało, albo nie przestawiło i nie wyjdzie za jakiś czas (np. podczas trasy na słoneczny weekend majowy ;) )
 
Bo zamowiles sobie veloce... A teraz myślisz - za ta sama kasę miałbym q.. A do jazdy po górach w śniegu jakieś 4x4 się kupuje a nie q4.

Wysłane z mojego D2303 przy użyciu Tapatalka
mylisz sie. potrzebuje samochod wystarczajaco praktyczny na codzien: woze rodzine, montuje fotelik dla dziecka, trzeba zaladowac czasem cos do bagaznika wiekszego i sporadycznie zlozyc czesc oparcia kanapy. chce zeby auto bylo bezpieczne a w trudnych warunkach tez sobie lepiej radzilo - Q4 w Q nie ma. Kanapy tylnej w Q tez nie zlozysz. nie wiem czy tam w ogole jest isofix. pewnie fajniej byloby miec Stelvio 280HP Q4 i niech na codzien jezdzi zona (choc pewnie by nie chciala bo za duze i zle widac do tylu - ona woli bardziej Giuliette, jak dam jej 159 to bardzo marudzi) I do tego Q dla siebie dla fun-u. ale mnie nie stac (nie chodzi tylko o zakup czy spalanie - bardziej potencjalne naprawy i ubezpieczenia), ani zona sie nie zgodzi na taki uklad bo chce jezdzic autem ktorym jej sie dobrze (czytaj latwo) jezdzi. 3 aut tez w ogole nie rozwazam skoro zona rocznie jezdzi ok 6tys km a ja ok 10-12tys obecnie, a do tego nie bardzo przed domem mamy miejsce na kolejne auto (trawnika za to nie chce ruszac bo ma byc przyjemnie a nie wszystko wybrukowane). tak wiec Veloce to dla mnie praktyczny (na tyle na ile sedan moze byc) samochod ktory tez troche fun-u mi da, ale moze sluzyc tez rodzinie, natomiast zonka zostanie przy swojej 5 letniej Giulietcie jeszcze na wiele lat (auto ma przejechane ok25tys km!)

a jak juz mialbym brac sie za kupno rozbitego auta z V6, to mysle ze zamiast Q wybralbym Maserati Ghibli SQ4 w ktorym jestem zakochany (wyglad, V6) i ktore jest jak dla mnie dobrym mixem cech na ktorych mi by zalezalo z Q i Veloce.
 
Witajcie Panowie
Przeczytałem watek od początku... myslę że słuszność sprowadzania każdy określa sobie sam (na moim przykładzie 2 razy już w to wchodziłem dla własnego użytku i ...... jest adrenalina zanim przypłynie poza tym zostaje na waciki :) )..... szukam kogoś kto sprowadzał giulie i ogarniał dla siebie chodzi mi o cały kit jaki mnie czeka (reflektory, lampy, zegary, navi) czy coś jeszcze mnie czeka...?
 
w tej chwili kupowanie czegokolwiek z USA wystawionego na iaai a już na pewno copart to niemal pewna mina. Niestety i tam nasi dotarli. Sledze aukcje non stop i po dokładnym sprawdzeniu nijak sie ma to co na foto do rzeczywistości. Po prostu rynek opanowali handlarze kupują lekko szykują i dalej sprzedają.
pierwszy przykład z brzegu https://www.copart.com/lot/31748589
 
Zgodzę się z tobą - bo ostatnio kupiłem motocykl kupiłem z crashedtoys i też był delikatny przekręt, ale bekli za to .... tylko dzięki zaprzyjaźnionej firmie w USA w innym przypadku dodatkowe 3tys w plecy.
 
Nie do końca. Wystarczy kupować od ubezpieczycieli, tak jak handlarze i wiedzieć czego z grubsza można się spodziewać. Ale "polak" chce draśnięty i pół darmo, identycznie jak na naszym rynku więc i taki produkt się od razu pojawia się w ofertach. Chcesz? Masz.
Ten z przykładu powyżej jest bez papierów więc i tak nie ma co się nią interesować.
 
Witajcie Panowie
Przeczytałem watek od początku... myslę że słuszność sprowadzania każdy określa sobie sam (na moim przykładzie 2 razy już w to wchodziłem dla własnego użytku i ...... jest adrenalina zanim przypłynie poza tym zostaje na waciki :) )..... szukam kogoś kto sprowadzał giulie i ogarniał dla siebie chodzi mi o cały kit jaki mnie czeka (reflektory, lampy, zegary, navi) czy coś jeszcze mnie czeka...?

kodowanie nie jest tak zle jak z innym autami.
 
Nie do końca. Wystarczy kupować od ubezpieczycieli, tak jak handlarze i wiedzieć czego z grubsza można się spodziewać. Ale "polak" chce draśnięty i pół darmo, identycznie jak na naszym rynku więc i taki produkt się od razu pojawia się w ofertach. Chcesz? Masz.
Ten z przykładu powyżej jest bez papierów więc i tak nie ma co się nią interesować.
wszystkie papiery ma co się nią interesowałem tylko.....ona tak nie wyglądała po dzwonie. Z ubezpieczalni też nie jest tak do końca, a jak coś fajnego to koszty naprawy i sprowadzenia powodują że taniej kupić w pl.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra