[Giulia] Sprowadzenie z USA

no raczej tak to nie jest, różnice w cenie są znaczne. może myli CIę że niektóre ogłoszenia to np na niby Veloce 2018 (co sugeruje z tych roczników auto EU) a w rzeczywistości okazuje się jakis TI sport bez pełnej konwersji i to produkcja 2016 bo nie raz tego typu ogłoszenia wiadziałem (ktoś wpisał datę rejestracji albo jeśli już to rok modelowy)- to moze mylić i zamęt co do interpretacji cen wprowadzać. inaczej koszuje auto EU z historią serwisową, bezwypadkowe, poaktualizowane ze zrobionymi wszystkimi kampaniami, w pełni legalne na drogach EU, vs powypadkowe auto z "regenerowaną" deską, brakiem sprysków, lampami USA albo już EU ale bez poziomowania co jest 80-90% przypadków przy autach USA niestety a blisko 100 przy typowych handlarzach (albo Q z elementami z Veloce bo błotniki/zderzak przód i maska za drogie/niedostępne itp). Nie wspominam już o regenerowanych poduszkach - przy takim wystrzale jak na zdjęciu koszt nowych poduch/napinaczy to kilkanaście tysięcy zł, używek USA nie ma u nas tak?

2/3 zainteresowanych kupnem auta odwraca sie na pięcie jak słyszy USA/powypadek. owszem kupno takiego to tańszy sposób na kupienie sobie takiego auta, ale coś za cos, to nie jest auto 100% wartościowe, dlatego zarówno mniej kosztuje w zakupie jak i mniej dostaje się potem przy odsprzedaży. w usa to jednak był salvage. a zrobione auta po naprawach widziałem niejedno jak robiłem retrofity/przeprogramowywania na EU jeszcze, było kilka które były mało stuknięte wcześniej i dobrze zrobione, w większości były jednak oszczędności, słabe lakierowanie, coś połamane, coś brakowało a i byli fani regenerowanych poduszek.

No i dochodzimy do meritum sprawy, to że masz złe doswiadczenia z naprawami powypadkowymi, to już tego sie "nieoddoswiadczy". U Nas w kraju, niestety piorytetem naprawy jest słowo "Tanio" i niestety tak sie na ogół robi, ale nie wszyscy i nie zawsze, więc nie ładuj wszystkich do jednego wora, proszę, a sprowadzający samochód sam sobie wybiera warsztat i sam decyduje się na jakość naprawy. Tak są róznice, ale jak już napisałem, płacąc 50% za samochód ja mogę nie mieć kilku małych dodatków, bezwypadkowości ( sam sobie robie, i wiem jak jest zrobione), no i lamp, tutaj rzeczywiście jest problem, więc sam zdecydowałem się na oryginały. Mnie intersuje prowadzenie, silnik, wygląd, a nie ilość guziczków, funkcji pulpitu itp. Model/Rok jest łatwy do sprawdzenia, jak i w tym z coparta przypadku, wiec czy 20 czy 21r, sprawa jest jasna. Jak chcesz to regenerujesz, jak nie to kupujesz używkę, czy nowe- Twój wybór. przedstawiasz wszystko tak, jakby kazdy kto sprowadza i naprawia samochod, to zwykle kretacz, druciarz i " chciwa baba z radomia", otóż nie. Kolego to że samochód był " salvage" to o niczym nie świadczy, jakbyś wiedział o co chodzi to bys tego argumentu nie używał. żyjemy w czasach kiedy wszystko można sprawdzic, a w szczególności samochody z USA, w odróżnieniu od samochodów z Europy a juz tym bardziej Polski. Sam często uczestniczę w ogledzinach samochodow "polskich" gdy klienci przyjeżdzają sprawdzić go przed zakupem, więc Ty masz swoje argumenty, Ja swoje. Kazdy jest Panem swojej naprawy, i od Cb zalezy czy kupujesz nowy, uzywany czy powypadkowy
 
Dyskusja nie ma sensu kiedyś to już przerabialiśmy. Ktoś ma auto z Pisolandu i ma wypadek i co wyrzuca na złom czy tak samo naprawia jak z innego kraju. Wszystko zależy czym i gdzie naprawia.
 
Długo w biznesie, to znaczy że już nie jedno widziałem i nie jedno robiłem- interpretuj sobie jak chcesz
Z wymienionych elementów uszkodzonych to nie wiem gdzie widziasz pas uszkodzony, wróżbita Maciej z Cb:), jeżeli dla Cb brak radaru to element przodu:), to o czym może świadczyć brak wycieraczki?- kasacja?:), brak przodu, to wszystko uszkodzone do silnika, czyli elementy blacharski przodu, zderzak, lampy, chlodnice ( co stanowi najwiekszy wydatek), a wielkość uszkodzenia tego egz mogłaby być rownie spowodowana nadpobudliwym samcem, na terenie parkingu centrum handlowego
Panorama, felgi 19' napęd 4 koła, - to co widać z zewnatrz, a jakie jeszcze, to trzeba by rozkodować vin- inaczej chyba trochę rozumiemy dodatkowe wyposazenie
Tutaj brakuje mi argumentów, naprawdę, staram sie coś napisać i nie mogę........10 min poźniej, masz cene "buy now", chyba że masz ruski komputer, więc juz na jej podstawie możesz +/- obliczyć sobie samochód, a co do przód/ poduchy- tutaj już ręce mi całkiem opadły

- - - Updated - - -

Te amerykańce to jednak głupie są - dają "salvage" na auto, zamiast je naprawić i zarobić drugie 50% jego wartości :P

nie takie głupie, bo naprawiają "Salvage" i je sprzedają, różnica taka że muszą przejść poszerzony przegląd, nie taki jak w przypadku "Clear", Warto czasami się zgłębić temat, i nie popełniać takich gaf:)
 
to iż docelowo samochód wyjdzie ok 50% jego wartości, to że uszkodzenia nie dyskwalifikują tego samochodu do niewielkiej odbudowy, to że poduchy są elementem wymiennym, i wystarczy je wymienić tak jak kazdy inny element nie konstrukcyjny tego samochody, a wyposażenie, no cóż, zawsze można sobie zmienić fotele nawet na Carbon z Quadro, za 10 tyś, i wtedy masz lepszy wypas niż w P{olszy:) Wszystko kwestia wyboru, Ja uważam że samochody są stanowczo za drogie jako nowe, więc nie lubie przepłacac, a Jak ktoś ma cisnienie jeżdzić nowym, i tyle płacić by być pierwszym pierdzącym w fotel, to już jego wybór i kasa

Co racja to racja. Za czasów PRL mój ojciec miał kolegę elektronika, który jeździł do enerefu jak się wtedy mówiło i wyszukiwał na śmietnikach wyrzucone telewizory i inny sprzęt elektroniczny. W Polsce je naprawiał i sprzedawał za pół darmo, np. telewizory chodziły w cenie Jowisza. Miał nawet swoją markę Quatronix i wycięty z blachy szablon, według którego nanosił napis farbą olejną (sam widziałem). Wszyscy jego koledzy mieli cały dom wyposażony w ten sprzęt, tylko mój ojciec nie chciał nic kupić, bo powiedział, że nie będzie kupował śmieci, które wyrzucił jakiś Niemiec i nie wiadomo co jeszcze z tym zrobił, może na...ł. Na początku miałem do niego pretensje, że inne dzieci mają fajne telewizory, a ja muszę oglądać Jowisza. Normalny telewizor kupiliśmy kilka lat później, magnetowid też, ale przynajmniej umiałem to docenić, a im te telewizory i tak z czasem się zepsuły. I tak mi zostało.
Historia jest w 100% prawdziwa.
 
nie takie głupie, bo naprawiają "Salvage" i je sprzedają, różnica taka że muszą przejść poszerzony przegląd, nie taki jak w przypadku "Clear", Warto czasami się zgłębić temat, i nie popełniać takich gaf:)
No popatrz, amerykańcom się nie opłacało tego naprawiać, a Ty naprawiasz ich auta po opłaceniu transportu do EU i zmiany na wersję EU i jeszcze wychodzi 50% taniej. Przecież to istny cud, miód i malina, bo nikt nie wymaga "poszerzonego przeglądu" po Twoich naprawach :P
 
Ostatnia edycja:
No popatrz, amerykańcom się nie opłacało tego naprawiać, a Ty naprawiasz ich auta po opłaceniu transportu do EU i zmiany na wersję EU i jeszcze wychodzi 50% taniej. Przecież to istny cud, miód i malina, bo nikt nie wymaga "poszerzonego przeglądu" po Twoich naprawach :P

walcz kolego walcz, moze cos wymyslisz przełomowego. Nie kazdy jest tak zarobiony i prawilny jak Ty, że stać go na salonówkę:) Musisz być bardzo dumny, pozazdroscić
 
No popatrz, amerykańcom się nie opłacało tego naprawiać, a Ty naprawiasz ich auta po opłaceniu transportu do EU i zmiany na wersję EU i jeszcze wychodzi 50% taniej. Przecież to istny cud, miód i malina, bo nikt nie wymaga "poszerzonego przeglądu" po Twoich naprawach :P

Musisz pomóc tym wszystkim nieświadomym Polakom co kupują te szroty z USA.

.Pomijam fakt, że przed zakończeniem licytacji i bez znajomości finalnej ceny to jak dzielenie skóry na niedźwiedziu.

To aukcja "kup teraz" jeszcze wisi.
Ja się nie znam ale dziwnie tania jest.

Nie wiem czy to hihy lub chęć bicia piany czy jednak dupsko niektórym ściska że ktoś mniej zapłacił i muszą co chwilę utwierdzać siebie i innych że to tylko ich wybór jest właściwy.

Wysłane z mojego Mi A2 przy użyciu Tapatalka
 
To nie jest aukcja kup teraz tylko minimum bid czyli minimalna oferta (taniej nie będzie :))
 
Panowie- nie ma jednej recepty na zakup samochodu- sam mam Stelvio i Giulie z USA użytkowane od 3 lat i jest oki ale ja zawsze diabeł tkwi w szczegółach.
Ostatnio kolega z pracy któremu auto wpadło w oko moje stelvio postanowił kupić stelvio ale warunek - salonowe, serwisowane i co i jajco - po obejrzeniu 8 sztuk wszystkie walone mniej lub bardziej- oczuwiście sprzedający albo twierdzi że to obcierka albo robi minę zdziwionego a serwisowanie tylko w ..okresie gwarancji i to nie zawsze. Sprowadzane z De czy innych zachodnich krajów darowaliśmy sobie bo to wielka niewidoma - zero info jak zakup z Rosji.
Efekt- szukamy dla niego auta w USA - przynajmniej widać bardziej lub mniej co do naprawy.
a kwestia zakupu naprawianego auta z USA - bez udokumentowanej historii napraw fakturami zakupu np elementów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo typu pasy poduszki czujniki sterowniki - osobiście nie kupiłbym w życiu.
Nawet na naszym forum czy grupie FB można poczytać o regeneracji poduszek desek, sposobie montażu EU poduszek, braku potrzeby poduszek kolanowych ( no bo EU nie ma to i po co) etc etc.
Ja swoje stelvio ścigałem niemal 3 lata temu ma 81 tkm i jestem zadowolony - serwisowane w ASO i dodatkowo wszystkie wymiany oleju 2 x częściej, kabinowki 3 x w roku - wszystko na OE częściach- istotne części do naprawy odpowiedzialne za bezpieczeństwo kupowane w ASO jako nowe i mam faktury które gdy jak zechce sprzedać to dostanie nabywca. Po prostu autko kupione dla siebie a nie na handel
Tak wiec uważam iż nie ma co stygmatyzować aut z USA kosztem EU bo nie ma reguły - i tu i tu można kupić przysłowiową minę.
 
Gdy tylko ukazał się ten post z linkiem do tej Giulii, wiedziałem że przeciwnicy - zazdrośnicy? importu z USA będą dopiero teraz mieli niezłą pożywkę i rozpęta się tu burza. Nie każdego stać na nowe auto z salonu i co w tym złego, że ktoś może sobie sprowadzić mniej, czy bardziej uszkodzony samochód, naprawić i cieszyć się z jazdy. Jak to jest, że Amerykanie nie naprawiają uszkodzonych aut - po prostu są bogaci, stać ich na nowe auta, ich pełne ubezpieczenie i tam za oceanem nowy samochód nie kosztuje tyle rocznych pensji co u nas.
Ja na przykład tak rozbitego auta nie kupił bym, ale ten kto decyduje się na taki zakup wie doskonale, że w sieci nic nie ginie i przy odsprzedaży kupujący dotrze do pierwotnych uszkodzeń i uzyskana kwota ze sprzedaży tak uszkodzonego auta na pewno nie dorówna niebitej salonówce. Sam dla siebie też sprowadziłem 2 lata temu Giulię TI 2018r.pr, ok. 12kkm przebiegu (teraz jeżdzi żona)i w tym roku Stelvio 10/2017 -67kkm przebiegu. Szukałem aut z całymi poduchami i takie kupiłem, teraz śmigam autkami sprawnymi tech. - w Giuli lampy UE 25W z regulacją w kokpicie, w Stelvio UE 35W + czujniki poziomowania i spryskiwacze. Jeżdżę ładnymi autami bezawaryjnie i szlag mnie trafia na określenia "wieśniaka przy remizie",bo kupił Zulię w USA.
 
Jeżdżę ładnymi autami bezawaryjnie i szlag mnie trafia na określenia "wieśniaka przy remizie",bo kupił Zulię w USA.
I słusznie, że Cię trafia bo to idiotyczne określenie.

A co powiesz na:
Jak ktoś ma cisnienie jeżdzić nowym, i tyle płacić by być pierwszym pierdzącym w fotel
?
"Inteligenci" kupują w USA a "pierdziele" w salonie? No sorry, nawet jeśli cytat ciut wyrwany z kontekstu to z grubsza to sugeruje (jak dla mnie przynajmniej).
 
[MENTION=34131]Dareek[/MENTION], [MENTION=2852]kaz156[/MENTION] - pełna zgoda z tym, o czym piszecie. Napiszcie tylko uczciwie, ile was kosztował zakup, transport i naprawa auta zgodnie z regułami sztuki, bo raczej całość nie zamknęła się w 50% jego wartości.
 
Jak moja dojdzie i ją naprawię to wrzucę tutaj dokładną rozpiskę co i ile kosztowało
 
Nie każdego stać na nowe auto z salonu i co w tym złego, że ktoś może sobie sprowadzić mniej, czy bardziej uszkodzony samochód, naprawić i cieszyć się z jazdy.
Jak ktoś ma 90 tys., to go stać choćby na nową Dacię.
Jak mnie nie stać na Ferrari nawet naprawiane, to mam iść i je ukraść, żeby cieszyć się z jazdy?
 
Jak ktoś ma 90 tys., to go stać choćby na nową Dacię.
Jak mnie nie stać na Ferrari nawet naprawiane, to mam iść i je ukraść, żeby cieszyć się z jazdy?

Wiesz podstawowe zasady wychowania nakazują nie zaglądanie komuś do portfela.
masz dziwne postrzeganie rzeczywistości - na rynku kupują ludzie używane samochody nie tylko nowe -tak lekko przypominam. Są zwolennicy nówek ale zdecydowana większość kupuje używane rożnych klas nawet luksusowych.
i żebyś nie wiem co mówił ale nowe Stelvio nie jest warte tych 250 tyś żebym jak kochał tą markę. Ba nawet i BMW czy merc dla mnie za taka kasę to abstrakcja.

- - - Updated - - -

[MENTION=34131]Dareek[/MENTION], [MENTION=2852]kaz156[/MENTION] - pełna zgoda z tym, o czym piszecie. Napiszcie tylko uczciwie, ile was kosztował zakup, transport i naprawa auta zgodnie z regułami sztuki, bo raczej całość nie zamknęła się w 50% jego wartości.

auto naprawiałem w warsztacie co robi auta pokroju bentley lambo. samochód kupiłem w czerwcu 2019 r. z przebiegiem 3 tyś mil - na gotowo (z naprawą, kosztami transportu, opłatami celnymi akcyzą) wyszło ok 85 tyś pln
 
Jak wcześniej pisałem Giulia to moje pierwsze auto z USA, i niestety od razu dostałem po garach. Na zdjęciach z aukcji wyglądało całkiem przyzwoicie (koszt naprawy na poziomie 20-25K) niestety po przyjeździe okazało się co innego. Nie wiem, może miałem pecha, ale moja jak wyjdzie może 5% taniej niż na miejscu, to będzie wszystko, a może nie. Na dzień dzisiejszy same części kosztowały mnie 16k , a jeszcze blacharz i lakiernik, nie mówiąc o problemie ze skrzynią biegów :( Części kupuję na portalach i w serwisie (niektóre tańsze, lub porównywalne). Auto robię dla siebie i naprawdę miałem dużego stresa z lampami, bo chciałem mieć legalne, czyli najprościej 25W Europa. Jak sami wiecie najprościej nie znaczy łatwo. Dwa miesiące zajęło mi znalezienie, za przyzwoitą cenę (nie znaczy tanio), tych lamp. Niestety szukanie części zajmuje sporo czasu i najgorsze jest to, że do Veloce i to z USA nie wszystkie części dostępne na OLX czy Allegro pasują. Wiem, można w serwisie lub na Akuki, ale nie ma szans na oszczędności 30-40% w stosunku do aut w Polsce :). Jedyne co mnie jeszcze pozytywnie nastawia do mojej Giulii, to w miarę mały przebieg i naprawdę super środek. Pod koniec sierpnia mam nadzieję, że w końcu na twarzy pojawi się banan i zimny łokieć w oknie:)
 
Jak ktoś ma 90 tys., to go stać choćby na nową Dacię.
Jak mnie nie stać na Ferrari nawet naprawiane, to mam iść i je ukraść, żeby cieszyć się z jazdy?

A co zrobiłeś z Giuliettą, gdy kupiłeś Giulię? Co zrobiłeś z poprzednimi samochodami, które miałeś?
 
@Dareek, @kaz156 - pełna zgoda z tym, o czym piszecie. Napiszcie tylko uczciwie, ile was kosztował zakup, transport i naprawa auta zgodnie z regułami sztuki, bo raczej całość nie zamknęła się w 50% jego wartości.

Moje autka były "na chodzie", odpalały i jeżdziły. W Giulii wymieniałem zderzak przedni, lampy refl. oraz prawe drzwi kierowcy i pasażera(główne uszkodzenie - powód sprzedaży)do tego kurtyna boczna prawa. na tył kupiłem nowe lampy z Q (mam do odsprzedanie 2 tylne lampy wew. USA) Giulia z 05/2018 przebieg 12kkm, na gotowo kosztowała mnie w 2020r ok.80kzł. Stelvio 10/2017, 66kkm, wszystkie poduchy całe, wymieniony błotnik prawy, maska silnika, mała chłodniczka, wloty powietrza na chłodnice, zderzak przód, reflektory, czujniki poziomowania, zbiornik spryskiwaczy z 2 pompkami. Dodatkowo okazało się, że do wymiany jest szyba czołowa - kupiłem w ASO z logo Alfy. Całość wyszła ok.105kzł.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra