[Giulia] Sprowadzenie z USA


Nawet tu na forum znawcy tematu oceniają, że 80% aut sprowadzonych z USA jest naprawionych mniej lub bardziej po druciarsku. Także śmiem twierdzić, ze przedstawiony przypadek jest raczej wyjątkiem niż potwierdzeniem reguły. A naprawiane auta są po poważniejszych przejściach.
Generalnie uważam, że dorośli ludzie mają swój rozum i sami potrafią podejmować rozsądne decyzje. Zwłaszcza jeśli zarobili te 100-150tys na auto, to raczej nie z zamiatania ulicy, więc coś tam oleju w głowie mają. Jedynemu się uda i kupi dobrze naprawioną sztukę. Czterech innych źle naprawione. A ktoś kto nie lubi ryzyka kupi za te 100-150tys. nową Skodę w salonie.
Jedno co to te 80% źle naprawionych powinno zostać odsianych na przeglądach, albo wręcz powinno być gęstsze sito na wjeździe do kraju i auta "odwinięte z drzewa" powinny na dzień dobry dostawać bana na rejestrację. Ale jest jak jest i dlatego ja osobiście jak widzę w ogłoszeniu auto z USA to od razu przewijam dalej. Jakoś nie wyobrażam sobie kupić takie auto do wożenia rodziny i zastanawiać się, czy przy potencjalnym wypadku wyskoczą poduszki, czy nie.
 
Ostatnia edycja:
Niektórzy to jeszcze żyją w innej epoce , i oglądają jedna tv. To nie te czasy ze teraz jak robisz auto za 100000zl z drutów szpachli.
 

Ja tam rzeczoznawcą nie jestem, ale z jakichś powodów takie auta dostają całkę w USA (pęknięty słupek A? pęknięta podłużnica? geometria nadwozia?). Jakbyś jeszcze przepuścił to zdjęcie przez nowego photoshopa, to nikt by nie odróżnił od nówki-salonówki ;)

A co z tego potem wychodzi po naprawie, to najlepiej widać po cenach na OtoMoto. Nikt Ci nie sprzeda salonowej Giulii/Stelvio bez wypadkowej przeszłości za taką cenę, za jaką są chętni, żeby ją dzisiaj kupić, więc szukają Świętego Grala w USA. Ta opinia o Alfach skądś się bierze, a kształtuje ją zazwyczaj drugi/trzeci nabywca i to się nie zmienia od lat - jedyne co się zmieniło, to źródło importu do Polski :P

BTW. W poprzednim wpisie odnosiłem się jedynie do tego, co dla kogo jest folklorem i nikogo nie oceniałem, ale sam wywołałeś mnie do tablicy :P
 
Marku, jeśli jesteś - że tak ujmę - z branży i robisz naprawy jak należy, to również w twoim dobrze pojętym interesie byłoby rzetelne weryfikowanie stanu aut na przeglądach.
Tymczasem jak sobie pooglądam co wrzucją na YT rzeczoznawcy (np. motocontoler), to jednak dalej "szpachla" ma się dobrze. Oczywiście problem nie dotyczy tylko aut z USA. Ale aut-min na rynku jest mnóstwo.
 
Nie sądziłem że mój wpis wywoła kolejną dyskusję która chyba przewija się w większości wątków na tym forum z etykietą USA... Jak napisał epsonix aktualnie auto za oceanu to dla mnie jedyna opcja. Jestem na etapie swojego życia, że albo spróbuję spełnić swoje marzenie o Alfie teraz albo za 20+lat bo zaraz pojawią się dzieci itp. itd.
Nie bardzo rozumiem. Jak cię nie stać, to nie kupujesz. Ewentualnie możesz kupić Giuliettę w dobrym stanie, jak musi być Alfa (ich nie ściągano ze złomowisk). To że coś chcesz, nie znaczy że to musisz mieć, a właściwie mieć erzac. W końcu dobrze mieć niespełnione marzenia. Ja na przykład marzę o życiu w Dubaju na ostatnim pietrze najwyższego wieżowca, ale mimo tego nie buduję sobie na drzewie na podwórku domku, nie wysypuję dookoła niego piasku i nie zamieniam oczka wodnego w morze i plażę z laskami, które bywały w Dubaju, a teraz dają po wsi na prawo i na lewo.
 
Oczywiście. Strzał z boku, z jakiegoś powodu to auto dostało całkę. Na 90% banan z całego auta. Uj wie co ze słupkami, podłogą, dachem. Nie mów mi, że po "naprawie" będzie jak z fabryki.
Ale "się naprawi" i potem takie coś zostawia 4 ślady i kolejny wątek o ścinaniu opon będzie na forum. [emoji16]

"Ważniejsza od celu podróży jest radość z podróżowania" - Soichiro Honda
 
Ja tam rzeczoznawcą nie jestem, ale z jakichś powodów takie auta dostają całkę w USA (pęknięty słupek A? pęknięta podłużnica? geometria nadwozia?).
z jakiegoś powodu to auto dostało całkę
Całka wynika wyłącznie z kosztu naprawy przekraczającego określony % wartości auta, nikt nie sprawdza czy słupek A jest pęknięty... Tak samo zresztą działa to w PL.
Nawet tu na forum znawcy tematu oceniają, że 80% aut sprowadzonych z USA jest naprawionych mniej lub bardziej po druciarsku
XD no to rzeczywiście, eksperci się wypowiedzieli.
 
Całka wynika wyłącznie z kosztu naprawy przekraczającego określony % wartości auta, nikt nie sprawdza czy słupek A jest pęknięty... Tak samo zresztą działa to w PL.
Dobrze wiesz, że u nas nawet przystanek da się "po kosztach" przywrócić do oryginału, tylko trzeba podać markę oryginału :P
 
W autach USA grunt żeby dobrze naprawić, z tym różnie, na ok 100 aut USA jakie swego czasu u siebie gościłem, uczciwie i solidnie zrobionych było może 20% (typu lampy, dobre malowanie, powymieniane połamane plastiki, bez regenerowanych desek czy poduszek itp)

100 aut to już wiarygodna próba losowa
 
Oczywiście. Strzał z boku, z jakiegoś powodu to auto dostało całkę. Na 90% banan z całego auta. Uj wie co ze słupkami, podłogą, dachem. Nie mów mi, że po "naprawie" będzie jak z fabryki.
Ale "się naprawi" i potem takie coś zostawia 4 ślady i kolejny wątek o ścinaniu opon będzie na forum. [emoji16]

"Ważniejsza od celu podróży jest radość z podróżowania" - Soichiro Honda

oo jest szaman. masakra - daj nr do dostawcy bo dobry towar ma

- - - Updated - - -

Ja tam rzeczoznawcą nie jestem, ale z jakichś powodów takie auta dostają całkę w USA (pęknięty słupek A? pęknięta podłużnica? geometria nadwozia?). Jakbyś jeszcze przepuścił to zdjęcie przez nowego photoshopa, to nikt by nie odróżnił od nówki-salonówki ;)

A co z tego potem wychodzi po naprawie, to najlepiej widać po cenach na OtoMoto. Nikt Ci nie sprzeda salonowej Giulii/Stelvio bez wypadkowej przeszłości za taką cenę, za jaką są chętni, żeby ją dzisiaj kupić, więc szukają Świętego Grala w USA. Ta opinia o Alfach skądś się bierze, a kształtuje ją zazwyczaj drugi/trzeci nabywca i to się nie zmienia od lat - jedyne co się zmieniło, to źródło importu do Polski :P

BTW. W poprzednim wpisie odnosiłem się jedynie do tego, co dla kogo jest folklorem i nikogo nie oceniałem, ale sam wywołałeś mnie do tablicy :P

Opinia o alfach bierze się wiesz z czego - z druciarstwa serwisowego- nikomu nie zaglądam do kieszeni ale wielu nie tylko że nie ma pojęcia o serwisowaniu aut to jeszcze drutuje - Janusz kupuje alfe i potem płacz ze 19 czy 20 opony kosztują że klocki 6 czy 8 stów. Popatrz na wątki o MA - jak czek na jakiś czas to nie ma problemu- tak to wygląda.
za chwile przyjdzie czas z racji wieku na wahacze i inne rzezy i znów będzie płacz i lament - olaboga bo wahacz ameliniowy cza kupić
I nie ma to związku z tym skąd auto pochodzi po prostu jest taka mentalność której nie przeskoczysz.

- - - Updated - - -

Oczywiście, że nie ma nic wspólnego - te Amerykańce to się w ogóle nie znają na naprawach :D A jedyne co się u nas liczy, to za ile "na gotowo" :P
większość całek to po prostu całki finansowe przez absurdalne ceny czeci - przykład ostatni nie kupisz to nowej corolli samej szyby klapy tylnej tylko z ...klapą za 10 tys-do tego jej przezbrojenie malowanie kolejne 9 - uważasz to za normalne bo jak nie - sztucznie winduje sie ceny i nakręca sie szarą strefę kradzieży.

- - - Updated - - -

Nawet tu na forum znawcy tematu oceniają, że 80% aut sprowadzonych z USA jest naprawionych mniej lub bardziej po druciarsku. Także śmiem twierdzić, ze przedstawiony przypadek jest raczej wyjątkiem niż potwierdzeniem reguły. A naprawiane auta są po poważniejszych przejściach.
Generalnie uważam, że dorośli ludzie mają swój rozum i sami potrafią podejmować rozsądne decyzje. Zwłaszcza jeśli zarobili te 100-150tys na auto, to raczej nie z zamiatania ulicy, więc coś tam oleju w głowie mają. Jedynemu się uda i kupi dobrze naprawioną sztukę. Czterech innych źle naprawione. A ktoś kto nie lubi ryzyka kupi za te 100-150tys. nową Skodę w salonie.
Jedno co to te 80% źle naprawionych powinno zostać odsianych na przeglądach, albo wręcz powinno być gęstsze sito na wjeździe do kraju i auta "odwinięte z drzewa" powinny na dzień dobry dostawać bana na rejestrację. Ale jest jak jest i dlatego ja osobiście jak widzę w ogłoszeniu auto z USA to od razu przewijam dalej. Jakoś nie wyobrażam sobie kupić takie auto do wożenia rodziny i zastanawiać się, czy przy potencjalnym wypadku wyskoczą poduszki, czy nie.

ale ja się z Tobą zgadzam- to problem wszystkiego co się porusza na pl drogach- przeglądy i dopuszczenia do ruchu na SKP to fikcja od lat. a patent prosty - postawić patrol i ..dobrać się diagnostom do jaj - zaraz by się skończyło.
auto ma wystrzelone jaśki- proszę papier z ASO o wymianie- i po temacie.
już CI pisałem mam auto z USA jeżdżę nim 4 lata - ale graty do naprawy kupowane były w ASO na co mam faktury - można można. I jak pisałem już kiedyś jeśli wiem że auto walone nie kupię go bez rzetelnej dokumentacji. tyle.
po prostu pogoń handlarzy za chęcią zysku jest ogromna i naprawdę działy się i dzieją się nadal różne cuda i nie ma co generalizować - tka wygląda cały rynek używek w pl - bez znaczenia pochodzenie.
popatrz jakoś w USA po Carfax sprawdzisz historię a tu w Eu taka cywilizacja że sprowadzane auto np z DE to czarna dziura- jak myślisz dlaczego?
 
już CI pisałem mam auto z USA jeżdżę nim 4 lata - ale graty do naprawy kupowane były w ASO na co mam faktury - można można. I jak pisałem już kiedyś jeśli wiem że auto walone nie kupię go bez rzetelnej dokumentacji. tyle.
Ale tak robią tylko Ci, co ściągają auto dla siebie i choć trochę się znają na naprawach. Dla innych liczy się tylko cena na gotowo i stąd mamy to:

po prostu pogoń handlarzy za chęcią zysku jest ogromna i naprawdę działy się i dzieją się nadal różne cuda i nie ma co generalizować - tka wygląda cały rynek używek w pl - bez znaczenia pochodzenie.
Tylko ten nasz rynek używek Giulii/Stelvio w znacznej mierze opiera się na imporcie z USA (plus nasze salonowe po wypadkowe) dlatego nazwałem to folklorem, bo salonówek w PL sprzedało się relatywnie niewiele w porównaniu do takiego BMW, czy Audi. Dla wielu nabywców takich aut większym problemem jest konwersja z USA na EU, niż geometria nadwozia :mad:

Przez dwa/trzy pierwsze lata produkcji Giulii/Stelvio na tym forum dyskutowano głównie o cenach i kosztach leasingu oraz o dokładaniu brakujących elementów wyposażenia a głównymi usterkami były problemy z radiem I generacji, odjeżdżanie fotela kierowcy i składanie lusterek. A potem zaczął się na forum wysyp usterek, których nikt z dotychczasowych nabywców nie potrafił rozpoznać/potwierdzić u siebie. Tak właśnie wyglądały na forum narodziny folkloru :P
 
Żyję w kraju w którym wszyscy chcą mnie zrobić w chuja.... jakoś tak to leciało.
 
Przez dwa/trzy pierwsze lata produkcji Giulii/Stelvio na tym forum dyskutowano głównie o cenach i kosztach leasingu oraz o dokładaniu brakujących elementów wyposażenia a głównymi usterkami były problemy z radiem I generacji, odjeżdżanie fotela kierowcy i składanie lusterek. A potem zaczął się na forum wysyp usterek, których nikt z dotychczasowych nabywców nie potrafił rozpoznać/potwierdzić u siebie. Tak właśnie wyglądały na forum narodziny folkloru :P

Jakieś konkrety? Chodzi mi o ten wysyp usterek aut z USA.

Wysłane z mojego Mi A2 przy użyciu Tapatalka
 
Jakieś konkrety? Chodzi mi o ten wysyp usterek aut z USA.
Pisałem z pamięci - na początku nikt nawet nie wiedział, że chodzi o auta z USA, bo autor pytania zwykle się tym nie chwalił. Dopiero po jakimś czasie znaleziono wspólny mianownik dla tych nietypowych usterek - auto z USA po konwersji i po naprawie. Potem dla takich dziwnych usterek od razu padało pytanie, czy auto z USA. Użyj wyszukiwarki to może dostaniesz jakieś konkrety, które Cię interesują.
 
Ok, jak mi się posypie to będę szukał. "Gwarancja" po dwóch latach u epsonixa już pewnie nie działa [emoji1787]

Wysłane z mojego Mi A2 przy użyciu Tapatalka
 
Szkoda całkowita w USA nie oznacza uszkodzenia konstrukcji tylko wysoki koszt naprawy. Tam nawet nowe auto po gradobiciu potrafi mieć szkodę całkowitą, bo koszt (przede wszystkim robocizna) jest znacznie wyższy niż u nas. Sam mam auto, za które ubezpieczalnia wypłaciła kasę, bo uznała że nie opłaca się naprawiać, a do zrobienia były lampy, maska, zderzak i błotnik. Na gotowo wyszło mnie to 85 tysięcy, czyli jakieś 30 mniej niż auto z polskiego salonu.
 
Przestańcie pisać już bzdury jak każdy Polak na wszystkim sie zna i wszystkich poucza. Co ma konwersja usa europa do błędów.
Usa po robocie blacharskiej nie rdzewieje a ostatnio na wątku było nowe niebite rdza.
 
Ja bardzo przepraszam, że niektórym psuję tu ich biznesy, bo nie mam auta z USA, ale na forum dowiedziałem się, że konwersja auta z USA na EU to jak wymiana opon na zimowe, a cała reszta naprawy rozbitka to zwykły detailing, bo przecież blacha z USA nie rdzewieje, co powinno rozwiać poniższe wątpliwości:

Poprosiłem o pomoc na tym forum bo po prostu na tym się nie znam, przeczytałem tonę wątków na forum ale dalej interfejs ELM327 czy bypass przy SGW to dla mnie pojęcia obce, a nawet jeśli bym to wszystko ogarnął to i tak nie wiem czy miałbym odwagę "grzebać" w sofcie samochodu.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra