[Stelvio] Akumulator

arturo132

Użytkownik
Rejestracja
Cze 3, 2011
Postów
465
Lokalizacja
Opole
Auto
Stelvio 2.0 280+, Giulietta 1,6
Witam
Jestem posiadaczem Stelvio 2,0 od dwóch tygodni.
Auto jest nowe choć z 2017 roku produkcja lipiec.
Od zakupu zmagam się z problemem akumulatora.
Pierwszą rzeczą dla mnie podejrzaną było, że nie działał start-stop.
Po trzech dniach od kupna próbuję uruchomić silnik a tu wszystkie możliwe błędy i brak możliwości uruchomienia silnika.
Założyłem stary akumulator i przejeździłem trzy dni.
Umówiłem się serwisie na wymianę (sprawdzenie) akumulatora.
Zostawiłem akumulator.
Po dwóch godzinach dzwonią, że maszyna do sprawdzenia akumulatorów potwierdza, że akumulator sprawny.
Zamontowali akumulator przejeździłem 5 dni i dzisiaj podjeżdżam pod garaż gaszę silnik i historia od nowa tzn choinka na desce po próbie
uruchomienia silnika.
Dawaj znowu stary akumulator i auto jeździ normalnie.
Moim zdaniem to zwarcie akumulatora.
Co robić?
 
Dzwoń na infolinię i opowiedz o problemie i powiedz, który warszatat. Może warto temat uruchomić z gwarancji, mamy przecież w pakiecie assistance. Niech przyjada i na miejscu zdiagnozuja awarie baterii.
 
A na tym starym, który założyłeś, to jeździłeś trzy dni bo zdechł czy dlatego, że trafiłeś do serwisu?
 
Nie stary akumulator działa dobrze.
Problem jest z nowym.
Przypuszczam, że dostał w kość jak auto stało w salonie.
 
Znam to. Auto stoi na salonie, wszyscy oglądają (jeżeli Twoje stało w salonie a nie na placu), każde otwarcie drzwi wzbudza system, często łącznie z pompą paliwa. I tak kilka razy dziennie plus oświetlenie bagażnika, uruchomienie radia itp. A po roku auto wyjeżdża i pierwsze zgłoszenie dotyczy akumulatora.
 
Laweta i do serwisu. Nic nie kombinuj i nie wymieniaj akumulatora, tylko resetujesz komputery i serwis nic nie widzi ;)


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Odłączenie akumulatora (czyli jak niektórzy mówią reset) nie powoduje skasowania błędów z systemu. A z drugiej strony spadki napięcia generują wiele innych błędów, pozornie nie związanych z aku. Ale oczywiście kolega powinien korzystać z dobrodziejstw gwarancji i assistance. Nic nie napędza lepiej serwisu jak czas korzystania z aut zastępczych na koszt gwaranta.
 
Auto na lawecie to radość sąsiadów.
Zobaczę co powie jutro serwis.
 
.... Ale oczywiście kolega powinien korzystać z dobrodziejstw gwarancji i assistance. ....

Nie do końca. Byłoby tak w przypadku, gdyby w ASO pracowali doświadczeni, kompetentni, w 100% uczciwi i zmotywowani mechanicy.
W prawdziwym życiu każda wizyta w warsztacie (ASO czy nie ASO) to ryzyko, że naprawa będzie owszem skuteczna, ale do czasu - a przy okazji popsutych zostanie 10 innych rzeczy (o czym ze zdziwieniem klient dowie się po miesiącach albo i latach). Że nie wspomnę o podmianie części (często drobiazgów - przekaźniki itp, ale nie tylko - np jeżeli nie ma nowej części na stanie a ktoś przyjedzie na płatny serwis).
Długo by tu pisać, ale podsumowując - minimalizując liczbę wizyt w warsztatach zapewniam doskonały stan techniczny moich samochodów od wielu lat :cool: A jeżeli już trzeba jechać do ASO - to patrzeć na ręce magikom non stop.
W tym konkretnym przypadku - jeżeli na którymś akumulatorze samochód działa poprawnie, wtedy odżałować ten drugi aku - może być wtedy znacznie taniej niż uporządkowanie samochodu po "naprawie" w ASO.
 
W tym konkretnym przypadku - jeżeli na którymś akumulatorze samochód działa poprawnie, wtedy odżałować ten drugi aku - może być wtedy znacznie taniej niż uporządkowanie samochodu po "naprawie" w ASO.[/QUOTE]

Tak brałem to pod uwagę bo nowy akumulator to raptem 500 zł.

Na razie po konsultacji z serwisem jeżdżę na drugim akumulatorze.
Jak nic nie wyjdzie to spróbują wymienić na nowy.
 
W tym konkretnym przypadku - jeżeli na którymś akumulatorze samochód działa poprawnie, wtedy odżałować ten drugi aku - może być wtedy znacznie taniej niż uporządkowanie samochodu po "naprawie" w ASO.

I co jeszcze odżałować? Nie wiem, z jakimi serwisami miałeś do czynienia ale dla mnie to jest nie do pojęcia. Sam "kierownikuję" serwisowi innej marki i nawet do głowy by mi nie przyszło robić takie rzeczy. Chociaż wiem, że skoro są złodzieje włamujący się do mieszkań to są i złodzieje w innych miejscach naszego życia. Ale nie zdecydowałbym się na takie postawienie sprawy, żeby nie oddawać do bliżej nieokreślonego serwisu "bo cię okradną".

A jak widzę dalej, serwis uznał, że może to być wina akumulatora i deklaruje wymianę więc nie ma się do czego czepiać, no może poza tym, że trochę po czasie.
 
I co jeszcze odżałować? Nie wiem, z jakimi serwisami miałeś do czynienia ale dla mnie to jest nie do pojęcia. Sam "kierownikuję" serwisowi innej marki i nawet do głowy by mi nie przyszło robić takie rzeczy. Chociaż wiem, że skoro są złodzieje włamujący się do mieszkań to są i złodzieje w innych miejscach naszego życia. Ale nie zdecydowałbym się na takie postawienie sprawy, żeby nie oddawać do bliżej nieokreślonego serwisu "bo cię okradną".
...

Niestety - lata korzystania a warsztatów. Chcesz przykładu? Proszę - salonowy samochód, 3 lata serwisowania w ASO, na każdym r-ku wymiana filtra kabinowego. Kolejnego roku postanowiłem sam sobie go wymienić, ściągam klapkę filtra - a tam - pusto. PUSTO. Z kolei, kiedyś podjeżdżam do ASO (inna marka) wsp problemu na gwarancji - diagnostyka, przekaźnik jakiś-tam za wolno załącza... Nie ma problemu - "pożyczony" z innego samochodu na warsztacie - optymistycznie zakładam, że tamten dostał nowy, ale nie chce mi się w to wierzyć. Takie najmniej drastyczne przykłady...

Moje własne statystyki korzystania z warsztatów - ok. 2/3 do 3/4 wizyt na MINUS dla serwisu. Może ja mam pecha.
 
Nie mam podstaw by nie wierzyć, po prostu u nas jest inne podejście (i praktycznie bez reklamacji dot. robocizny). Owszem, pożyczenie z innego auta jest możliwe ale jest to nasze demo lub z salonu. Czasem nie ma innej możliwości sprawdzenia. Ale zawsze jest to formalnie potem załatwione, chociażby z tego względu, że klient korzystający z konta internetowego ma możliwość podejrzenia historii serwisowej, również tej z czasów poprzednich użytkowników w przypadku auta z drugiej ręki (tak tak, takie rzeczy są możliwe). Ale wszystkie tego typu podmiany są za moją akceptacją i ja odpowiadam za ich "zalegalizowanie". Dlatego też, jak powiedziałem Prezesowi, wszyscy nasi pracownicy jeżdżą innymi markami, żeby nie było podejrzeń co do pochodzenia części eksploatacyjnych. A tak wracając do tematu, to chyba masz pecha.
 
Ja tylko dodam, że filtr kabinowy jest pechowym filtrem. Patrząc po mojej Giulieccie. Ogólnie jak chcę mieć go zrobionego dobrze.. to robię sam. Jedno ASO nie umiało założyć osłony tunelu, drugie włożyło filtr... tak zmaltretowany, że połowa powietrza leciała bokiem. Czemu? Bo im się nie chce, moim zdaniem to klasyczne robotnicze lenistwo. I oczywiście nie wracałem na reklamację, więc ASO zadowolone, że klient nie pyszczy.

A jak spojrzałem w sąsiednim wątku na procedurę wymiany filtra kabinowego w Giulii... to już widzę jak będą to wymieniać i może jeszcze starannie. :D Bez łamania plastików i wpychania filtra na oślep. Jaaasne. :D

Podzielam zasadniczo stanowisko ciafoka, że każda wizyta w ASO to ryzyko, że coś zepsują. Niestety czasem trudno tego uniknąć. :(
 
na alfaowner sa tematy z przed jakiegos czasu o padnietych aku w nowych autach, wymieniali ludziom na gwarancji i po problemie. znajdz watek, poczytaj, i zadaj od aso wymiany
 
...
Podzielam zasadniczo stanowisko ciafoka, że każda wizyta w ASO to ryzyko, że coś zepsują. Niestety czasem trudno tego uniknąć. :(

To też jest temat, swoją drogą... Ile już razy miałem ochotę zrobić krzywdę konstruktorom współczesnych samochodów, jak tylko zabierałem się za najprostszy nawet serwis swoich aut ;) Tak wszystko pokomplikowane, specjalnie, żeby utrudnić - albo przynajmniej maksymalnie skomplikować - każdą czynność serwisową.
A po wymianie filtra kabinowego w Stelvio, już tęsknię za wymianą tegoż filtra w Mondeo MK4 - tam "wystarczy" zdemontować pedał gazu - et voila :cool:
 
Stelvio - problem z akumulatorem

Witam,

W moim Stelvio 2.0 280KM (produkcja koniec 2017, ale kupiłem z wyprzedaży rocznika w maju 2018, samochód pare miesięcy stał w salonie na wystawie) już dwa razy w ciągu ostatnich 2 tygodni zdarzyło się rozładowanie akumulatora, rozrusznik wogóle nie kręci.

Wiadomo - jest teraz zima, ale no bez przesady, poniżej -5 nie spadło tu u mnie nad morzem. Poza tym samochód jest garażowany w ciepełku. Owszem robie krótkie przejazdy (miejskie), ale wcześniej identyczne przejazdy robiłem poprzednimi autami (i to dieslami) i żadnego problemu nie było, a napewno nie w pierwszym roku użytkowania auta!

Za pierwszym razem wezwałem asistance, samochód odpalił (na kable), ale po zgaszeniu znowu nie odpalał, odpaliliśmy znowu, pełno błędów wyskoczyło, ale dojechałem jakoś do serwisu, tam pogrzebali i stwierdzili, że aku jest wporządku, że była poluzowany zacisk przewodu na akumulatorze (??). Auto działało dobrze aż do wczoraj. Myłem sobie je na myjni bezdotykowej, wsiadam i klapa - takżę no może ma to związek z wilgocią ? Znowu asistance, tym razem na lawecie bo bałem się z tymi wszystkimi błędami jechać. Do innego serwisu. I znowu podobna gadka, akumulator w porządku, zaciski brudne. Zaraz jadę odebrać.

No ok, tylko kurde ja za 3 tyg jadę do włoch, jak mi do się stanie w trasie do porażka ma maksa, a tam w górach to mrozy potrafią być -20 (mój stary diesel xc60 ledwo odpalał rok temu). Liczę na to, że awaria się powtórzy zanim wyjadę i wtedy no już wymienią akumulator czy coś.

Drodzy forumowicze - czy ktoś miał może podobny problem z akumulatorem ? Aha dodam że start/stop wyłączam od razu po odpaleniu silnika. A samochód ma raptem przejechane 11 tys KM

Pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
U mnie samochód stoi na zewn. Czasem tydzień. Zawsze po odpaleniu fotele i kiera na max grzanie. SS włącza się przy 1-2 kreskach zawsze. Wszystko bez problemu. Niech wymieniają aku, bo cos jest nie tak.

Brudne zaciski w bagażniku?!

Wysłane z mojego BLA-L09 przy użyciu Tapatalka
 
Witam,

W moim Stelvio 2.0 280KM (produkcja koniec 2017, ale kupiłem z wyprzedaży rocznika w maju 2018, samochód pare miesięcy stał w salonie na wystawie) już dwa razy w ciągu ostatnich 2 tygodni zdarzyło się rozładowanie akumulatora, rozrusznik wogóle nie kręci.

Wiadomo - jest teraz zima, ale no bez przesady, poniżej -5 nie spadło tu u mnie nad morzem. Poza tym samochód jest garażowany w ciepełku. Owszem robie krótkie przejazdy (miejskie), ale wcześniej identyczne przejazdy robiłem poprzednimi autami (i to dieslami) i żadnego problemu nie było, a napewno nie w pierwszym roku użytkowania auta!

Za pierwszym razem wezwałem asistance, samochód odpalił (na kable), ale po zgaszeniu znowu nie odpalał, odpaliliśmy znowu, pełno błędów wyskoczyło, ale dojechałem jakoś do serwisu, tam pogrzebali i stwierdzili, że aku jest wporządku, że była poluzowany zacisk przewodu na akumulatorze (??). Auto działało dobrze aż do wczoraj. Myłem sobie je na myjni bezdotykowej, wsiadam i klapa - takżę no może ma to związek z wilgocią ? Znowu asistance, tym razem na lawecie bo bałem się z tymi wszystkimi błędami jechać. Do innego serwisu. I znowu podobna gadka, akumulator w porządku, zaciski brudne. Zaraz jadę odebrać.

No ok, tylko kurde ja za 3 tyg jadę do włoch, jak mi do się stanie w trasie do porażka ma maksa, a tam w górach to mrozy potrafią być -20 (mój stary diesel xc60 ledwo odpalał rok temu). Liczę na to, że awaria się powtórzy zanim wyjadę i wtedy no już wymienią akumulator czy coś.

Drodzy forumowicze - czy ktoś miał może podobny problem z akumulatorem ? Aha dodam że start/stop wyłączam od razu po odpaleniu silnika. A samochód ma raptem przejechane 11 tys KM

Pozdrawiam
Był jakiś wątek na forum ze komuś wymieniali lampę bo jakies zwarcie robiła i rozladowywala akumulator.. chyba watek o start stop nie mam czasu żeby Ci poszukać..

Wysłane z mojego SM-N950F przy użyciu Tapatalka
 
Amortyzatory
Powrót
Góra