Można cisnąć, hamować, szarpać, spalić ponad 15/100 i uzyskać prędkość średnią niższą, równą lub niezauważalnie wyższą niż jadąc niekoniecznie jak kapelusznik ale płynnie. Lauda kiedyś powiedział, że ten jedzie szybciej kto mniej hamuje, a Jackie Stewart, że ten, kto płynniej się porusza. Ile razy na trasie wyprzedzają mnie samochody, których kierowcy ostro przyspieszają, za moment ostro hamują, wciskają się pomiędzy inne, czasem odjadą dalej ale generalnie nierzadko po 400 km ciągle są w zasięgu mojego wzroku czyli mamy prawie jednakowe średnie prędkości ale zużycie na pewno nie. Popatrz na moją fotkę w stopce, masz tam średnie zużycie z ponad 3 tys. km (jeden wyjazd wakacyjny), średnia prędkość uzyskana na tym dystansie chyba nie wskazuje na kapelusznika (są to zarówno autostrady w Niemczech jak i wąskie drogi górskie we Włoszech, odwiedzane miasta małe i duże). A spalanie prawie żadne jak na takie auto (AR166 2,4). A jaką masz średnią prędkość z Twoich przejazdów?