• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

[Stelvio] System wyłączył hamulce w czasie jazdy

W czasie wakacji rozmawiałem o Twoim przypadku z kilkoma inżynierami (i zainteresowałem ich tematem) we Włoszech i choć udało się w jednej z prób na torze "zagotować" hamulce to nie wystąpiły takie objawy jak u Ciebie. W czasie powrotu do domu spotkało mnie gradobicie w Modenie i dopiero na początku roku uporałem się z naprawą swojego samochodu. Do tematu wrócę w marcu gdy będę we Włoszech. Przypadek jest ciekawy i należało by go rozpracować i rozwiązać. Śmiem przypuszczać iż serwis w Insbruku potraktował tą awarię po "łepkach" i chyba z tego biorą się problemy w odtworzeniu historii błędów przez FCA.
 
[MENTION=2540]Marek156/159sw[/MENTION]- jak skończyła się historia Twojej Giulii?- opisałeś szkodę co było dalej?
 
Moja Giulia po długiej rehabilitacji doszła do siebie. Niektórzy widzieli ją na Forza Italia. Razem było 2800 wgniotek, kilkanaście na słupkach ( wielkość jak po piłce tenisowej) . Został wymieniony jeden element czyli maska, reszta wyciągnięta. Wykonywała to firma ATUM Plus z Warszawy. Koledzy którzy widzieli Giulię po gradobiciu i teraz nie chcą uwierzyć, że nie była malowana. Szkodę w całości pokrył ubezpieczyciel. Serwis ASO chciał wymieniać maskę ,klapę tylną, wszystkie drzwi oraz boki o dachu nie wspomnę. Przeżyłem ciekawą przygodę z gradobiciem i z naprawą.
 
No pamietam filmik z tej akcji z gradem, masakra
 
W czasie wakacji rozmawiałem o Twoim przypadku z kilkoma inżynierami (i zainteresowałem ich tematem) we Włoszech i choć udało się w jednej z prób na torze "zagotować" hamulce to nie wystąpiły takie objawy jak u Ciebie. W czasie powrotu do domu spotkało mnie gradobicie w Modenie i dopiero na początku roku uporałem się z naprawą swojego samochodu. Do tematu wrócę w marcu gdy będę we Włoszech. Przypadek jest ciekawy i należało by go rozpracować i rozwiązać. Śmiem przypuszczać iż serwis w Insbruku potraktował tą awarię po "łepkach" i chyba z tego biorą się problemy w odtworzeniu historii błędów przez FCA.

cała masa kłopotów jest z austriakami... dogadać się nie idzie. Po angielsku słabo, jak rozmawiała z nimi biegła tłumaczka niemieckiego to zaczęli gadać gwarą austriacką.
Serwis niechętnie mówi ale mówi ... cos innego niż AR.
AR mówi ze serwis usunął błędy i ich nie zapisał stąd nie wiedzą co się stało.
Serwis mówi, że błędów w sekcji hamowania w ogóle nie było mimo problemów z hamulcami. Pozostałe błędy są im znane ale chyba nic ta wiedza nie wnosi.
Walczę nadal o raport. Wygląda na to ze pojadę tam. Muszę jednak pomyśleć o niemiecki lub austriackim prawniku do wspomagania.
Piszę do Continentala bo to ich system tam jest wiec chce ich zaangażować.
 
@ Marek156/159sw bardzo jestem zainteresowany Twoimi rozmowami z inżynierami o których piszesz. Nie wiele wiem o tym jak to jest zagotować hamulce i co się dzieje wtedy z naszymi autami. Przed zdarzeniem poznałem całkiem przypadkiem Franza Abrahama . Prowadzi hotel koło Stanberg. Kiedy zobaczył Stelvio, zaczepił mnie i nie wiedziałem wtedy z kim rozmawiam. Ponieważ bardzo był podekscytowany moim Stelvio zaproponowałem mu wpólną jazdę.
Jeżdził po swojemu - sportowo , nigdy nie miałem okazji jezdzic z kierowcą rajdowym ,zrobił na mnie wrażenie - podobnie jak auto... wtedy myślałem ze jest najbezpieczniejsze i najszybsze ... w zakrętach mega przeciążenia i pełna kontrola. Franz był pod dużym wrażeniem tego co to auto potrafi i przyznał jeszcze wtedy ze może sobie je kupi. Tu link do jego strony https://www.franz-abraham.com/#/racing/
Kiedy dowiedział co się stało z moim autem również próbuje mi pomóc... jest w szoku i bardzo zaangażował się w rozmowy z Serwisem. Mam nadzieję, że autorytet Franza wniesie nieco mocy tej sprawie.
 
Ostatnia edycja:
@ Przed zdarzeniem poznałem całkiem przypadkiem Franza Abrahama . .....
Jeżdził po swojemu - sportowo , nigdy nie miałem okazji jezdzic z kierowcą rajdowym ,zrobił na mnie wrażenie - podobnie jak auto... wtedy myślałem ze jest najbezpieczniejsze i najszybsze ... w zakrętach mega przeciążenia i pełna kontrola. Franz był pod dużym wrażeniem tego co to auto potrafi .....

Może Franz przypadkiem dorzucił 3 grosze do awarii? Jechał w sposób nieprzewidziany prze AR. Może stało się coś w stylu afery VW? Może przy określonym traktowaniu auta system się "zawiesił", pogubił? Jak nie patrzeć to elektronika, a z nią nigdy nic nie wiadomo...
 
Skoro piszesz że przed zdarzeniem, ktoś inny katował Twój samochód podczas sportowej i wyczynowej jazdy a potem miałeś krytyczną awarię hamulców to naprawdę nie widzisz związku???

Nie czepiam się, śledzę ten wątek od początku i terzymam kciuki żebyś wszystko załatwił pozytywnie, ale to rzuca jednak nowe światło...

Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka
 
wiadomo ze wszystko jest mozliwe.... mimo iz jezdzilism szybko to potem auto przejechalo jeszcze 5000 km bez problemow. nam nie udało się zagotowac hamulcow tak jak koledze Marek156/159sw- cyt. "choć udało się w jednej z prób na torze "zagotować" hamulce to nie wystąpiły takie objawy jak u Ciebie."
teraz mówicie podobnie to ludzi z serwisu ... dla nich moje audio moglo byc przyczyną tj wymiana głosników wyłączyła hamulce? - sadze jednak, że to nie ten kierunek myślenia.
Ale macie prawo tak pomyśleć jak chcecie, jednak jesli to jest auto z 280km i 5,5 do setki to po co tyle ma skoro nie wytrzymuje własnego obciążenia... może niech ma 120 km tak jak skoda czy nie wiem panda :-)
fanjno ... dowiedziałem się ze autem nie wolno jezdzic bo sie zepsuje :-)
 
nie można, nie można. To masz w warunkach AC zapisane :)
Zresztą masz rację. Jeżeli producent coś obiecuje, to nie Twoja rola, żeby analizować i zastanawiać się czy wszystko działa jak należy. Z drugiej strony samochód w porównaniu np. z Boeingiem jest jak zabawka. Jak dobrze wiemy 737MAX nie okazał się w 100% samolotem bezproblemowym.
 
producenci kart graficznych zauważyli potrzebę podzielenia rynku na zwykłych użytkowników i tych wymagających . sprzedają odpowiednio te same karty ze zwykłą nazwą oraz z nazwą OC ( do podkręcania). Tych drugich ostrzega ze robią eksperymenty na własnej karcie na swoją odpowiedzialność. podobnie jest z procesorami.
W autach tak jeszcze nie jest - ale mogło by być i np przekraczanie prędkości grozi awarią wszyyystkiego itd a zwłaszcza psuje się elektronika i to wina użytkownika :-)
 
Sprostuję - karty graficzne z OC w nazwie są już fabrycznie podkręcone przez producenta. Co do ceny, to różnie z tym bywa, czasem są droższe, czasem bywają tańsze. Ich procesorowe odpowiedniki - z ,,K" w nazwie, faktycznie są zwykle droższe (mają odblokowany mnożnik), przy czym dotyczy to tylko Intela. Ryzeny od AMD mają defaultowo odblokowany mnożnik i żadnych specjalnych oznaczeń - jedyne, co trzeba do podkręcania to w miarę przyzwoita płyta główna, która będzie stabilna przy zwiększonym po podkręceniu poborze prądu. A, no i wydajne chłodzenie.
Natomiast ciężko jest uwalić sprzęt przez podkręcanie, o ile nie wymusisz jakichś dziwnie wysokich napięć przez tzw. overvolting, ale i tu trzeba się postarać, np. wgrać specjalnie zmodyfikowaną wersję BIOSu/UEFI. Fabryczny firmware generalnie nie pozwoli ustawić niebezpiecznych wartości, a jeśli wykryje coś dziwnego, do zresetuje ustawienia do domyślnych. Z kolei nadmierny wzrost temperatury jest ogarniany przez thermal throttling, jeśli temperatura procesora będzie zbyt wysoka, to automatycznie obniży on taktowanie (smartfony robią to non-stop). W sumie najgorsze co może nas spotkać to zawieszenie systemu, albo restarty. Fizyczne uszkodzenie zdarza się bardzo rzadko, i w sumie trzeba mieć sporego pecha i trafić na wybrakowany egzemplarz.
 
Sprostuję - karty graficzne z OC w nazwie są już fabrycznie podkręcone przez producenta. Co do ceny, to różnie z tym bywa, czasem są droższe, czasem bywają tańsze. Ich procesorowe odpowiedniki - z ,,K" w nazwie, faktycznie są zwykle droższe (mają odblokowany mnożnik), przy czym dotyczy to tylko Intela. Ryzeny od AMD mają defaultowo odblokowany mnożnik i żadnych specjalnych oznaczeń - jedyne, co trzeba do podkręcania to w miarę przyzwoita płyta główna, która będzie stabilna przy zwiększonym po podkręceniu poborze prądu. A, no i wydajne chłodzenie.
Natomiast ciężko jest uwalić sprzęt przez podkręcanie, o ile nie wymusisz jakichś dziwnie wysokich napięć przez tzw. overvolting, ale i tu trzeba się postarać, np. wgrać specjalnie zmodyfikowaną wersję BIOSu/UEFI. Fabryczny firmware generalnie nie pozwoli ustawić niebezpiecznych wartości, a jeśli wykryje coś dziwnego, do zresetuje ustawienia do domyślnych. Z kolei nadmierny wzrost temperatury jest ogarniany przez thermal throttling, jeśli temperatura procesora będzie zbyt wysoka, to automatycznie obniży on taktowanie (smartfony robią to non-stop). W sumie najgorsze co może nas spotkać to zawieszenie systemu, albo restarty. Fizyczne uszkodzenie zdarza się bardzo rzadko, i w sumie trzeba mieć sporego pecha i trafić na wybrakowany egzemplarz.

Świetnie ale to jest forum o Alfa Romeo...
 
myślę, ze zenonzlasu wie ze elektronika ma zaawansowane zabezpieczenia przed przekroczeniem wartości granicznych. mając to na względzie, należy uznać iż nadwyrężenie elektronicznych systemów wsparcia w autach jest mało prawdopodobne bez pecha. Czy o pechu mogą mówić zdarzenia drogowe podobne do mojego opisane w stanach? wcześniej wspominałem o tym, ze nie tylko u mnie ten problem wystąpił. Tymbardziej, że zarówno u mnie jak i u innych awarie nastąpiły w zwykłych warunkach. Ciężko jest dotrzeć do informacji końcowych z tych zdarzeń, ale sądzę że to kwestia czasu.
 
mam pytanie bo zauważyłem w swojej Giulii Veloce pewien syndrom - jak jadę na autostradzie w trybie A oraz (ostatnio też) w trybie N, i długo nie korzystam z hamulca (potrafię zrobić nawet 200 km bez dotykania hamulca) i w końcu muszę przyhamować to mam wrażenie że auto przy pierwszym dotknięciu hamulca w ogóle nie reaguje, potem lekko zarzuci lewo/prawo i potem już hamuje. trochę tak jakby jechał na luzie i potem łapały hamulce z dużym opóźnieniem. po 1 hamowaniu potem jest już wszystko dobrze. Dzieje się tak szczególnie jak jadę w deszczu (raczej rzadko przy słonecznej pogodzie). Pierwszy raz to zauważyłem zaraz po zakupie auto w trybie A, wtedy to było spotęgowane wrzucaniem biegu jałowego, teraz ostatnio dzieje się to również w trybie N. parę razy zrobiło się nawet nieprzyjemnie niebezpiecznie. reklamować to? Czy to normalne (ten typ tak ma) ??
 
mam pytanie bo zauważyłem w swojej Giulii Veloce pewien syndrom - jak jadę na autostradzie w trybie A oraz (ostatnio też) w trybie N, i długo nie korzystam z hamulca (potrafię zrobić nawet 200 km bez dotykania hamulca) i w końcu muszę przyhamować to mam wrażenie że auto przy pierwszym dotknięciu hamulca w ogóle nie reaguje, potem lekko zarzuci lewo/prawo i potem już hamuje. trochę tak jakby jechał na luzie i potem łapały hamulce z dużym opóźnieniem. po 1 hamowaniu potem jest już wszystko dobrze. Dzieje się tak szczególnie jak jadę w deszczu (raczej rzadko przy słonecznej pogodzie). Pierwszy raz to zauważyłem zaraz po zakupie auto w trybie A, wtedy to było spotęgowane wrzucaniem biegu jałowego, teraz ostatnio dzieje się to również w trybie N. parę razy zrobiło się nawet nieprzyjemnie niebezpiecznie. reklamować to? Czy to normalne (ten typ tak ma) ??

Sporadyczne hamowanie w deszczu daje taki efekt..nie wiem, pewnie tworzy się jakiś film wodny.
I to przypadłość samochodòw, nie tylko Alf :)
 
W trybie D klocki są lekko dosuwane do tarcz, żeby umożliwić szybszą reakcję, przez co czyszczą tarcze. W innych trybach nie ma tego efektu, więc po dłuższym przebiegu, szczególnie w deszczu, tarcze rdzewieją. Hamowanie na zabrudzonych tarczach daje początkowo wrażenie, jakby coś było nie tak z układem. Giulietta ma ten sam objaw, dlatego autostradami zawsze jeżdżę w trybie D.
 
W trybie D klocki są lekko dosuwane do tarcz, żeby umożliwić szybszą reakcję, przez co czyszczą tarcze. W innych trybach nie ma tego efektu, więc po dłuższym przebiegu, szczególnie w deszczu, tarcze rdzewieją. Hamowanie na zabrudzonych tarczach daje początkowo wrażenie, jakby coś było nie tak z układem. Giulietta ma ten sam objaw, dlatego autostradami zawsze jeżdżę w trybie D.
Oj, tu chyba fantazja poniosła. Żeby tarcza zardzewiała, to musialbys chyba przez 2 dni jechać bez hamowania :)
Jest to raczej warstwa filmu wodnego i brudu. Poza tym o "dociskaniu" klocka to słyszałem jedynie w super sportowych samochodach i Mercedesie E że slynna awaryjna elektryczna pompa hamulcowa

Wysłane z mojego Nokia 7.2 przy użyciu Tapatalka
 
Oj Poza tym o "dociskaniu" klocka to słyszałem jedynie w super sportowych samochodach i Mercedesie E że slynna awaryjna elektryczna pompa hamulcowa
W AR nazywa się to Pre-Fill :) i jest częścią DNA (działa w tybie D). Nagłe zdjęcie nogi z gazu powoduje dosunięcie klocków do tarczy hamulcowej.
 
Ostatnia edycja:
W AR nazywa się to Pre-Fill :) i jest częścią DNA (działa w tybie D). Nagłe zdjęcie nogi z gazu powoduje dosunięcie klocków do tarczy hamulcowej.
tak i jest w Giulietcie też - lata temu w oficjalnych materiałach (może instrukcji nawet) czytałem przed zakupem Giulietty - czytałem bo sprzedawca w salonie AR wtedy wmawiał mi że w D zawieszenie w Giulietcie się usztywnia LOL
 
Amortyzatory
Powrót
Góra