• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

Radio zbrickowało się przy updatcie firmwaru - jakieś pomysły co dalej?

niby porządne Kingstony, ale wiadomo ze technologia pendriveow jest zawodna (typ kosci pamieci). z tych samych po sformatowaniu wgrywalem firmware i mapy - dziwne by bylo gdyby oba wodstepie 2 tyg w tym samym aucie padly - juz predzej bym obstawial np jakas wade zlacza albo cos z autem jakies zakłócenia - pad radia i nieudane wgranie map bylo ze zlacza pod panelem klimy. co do innych mozliwosci to auto ma boxa jakuegos wyciśniętego pod fotel pasazera (jakis tracker gps?) do tego bylo bite wiec kto wie czy wszystko tip top jest zrobione - moze np modul dolozoby wpieli w jakues wiazki masy/zasilania i sieja? mozemy sobie spekulowac, i tsk nie fowiemy die nigdy
 
Dodam jeszcze ciekawą informację którą uzyskałem od klienta jakiś czas temu. Po 3 tygodniach od wymiany radia klientowi wysiadło pokrętło VOL/przycisk power. Okazało się po rozebraniu panelu (on to robił sam) że było zalane kiedyś jakąś colą czy kawą. Ciekawe czy padnięcie przy updatcie oryginalnego radia (jak również błąd wgrania map za pierwszym razem już na wymienionym radiu) nie było spowodowane tym, że to pokrętło szwankowało i przerwało update?

Dlaczego wspominam - właśnie odnośnie tej sprawy doszły do mnie słuchy - pewnien osobnik z forum już o mnie się wypowiadał że "eee, ten to uwalił już dwie nawigacje"... wkur..łem się takim komentarzem, więc napiszę może czyta on czy ludzie przed którymi mnie już zdążył obsmarować. jeśli już to jedno radio, druga sprawa update to update, wkłada się pendrive (ja mam same nowe Kingstony kupione w sieci sprzeaży jednej ze znanych sieci ogólnopolskich, nie jakieś badziewia tanie, czy podróbki z ali) i tyle ma się wpływu. Na to auta powypadki które już ktoś poczyścił np ze śladów wylanej kawy/coli, auto nie budziło podejżeń do updatu itp. Może jak ktoś zrobił ponad setkę updatów kiedyś musi mieć pecha niezależnego od swojej staranności i doświadczenia? Z tego co wiem od znajomych, w ASO też np przy updatach z Witech2 moduły potrafią się zbrickować (głównie liczniki). Natomiast wziąłem to na klatę, załatwiłem radio i stanąłem na głowie żeby je odblokować, założyłem klientowi i problem rozwiązałem w 2 tygodnie. Tak naprawdę po przyznaniu się klienta mogłem powiedzieć - teraz lecisz mi za dodatkowe 20h które poświeciłem na rozwiązanie problemu, nie zrobiłem tego, po prostu temat chciałem puścić w niepamięć.

Co do grzebania w czyiś autach, szczególnie tych po przejściach z USA. One są lepsze i gorsze, z potencjalnymi niespodziankami i niedomaganiami wynikającymi z wypadku, naprawy powypadkowej czy użytkowania przez poprzedniego właściciela. Trochę loteria. Jest tak w praktyce że takie auto jeśli przyjeżdża do mnie na konwersje to dość świeżo po naprawie/wyjeździe od lakiernika. Ja robię swoje a np za tydzień jakiś błąd wyskakuje. wielokrotnie już sie spotkałem że ktoś dzwoni i raz że robie jako support, dwa jest pytanie czy np ja coś tam nie zrobiłem. Mierzi mnie to, bo robimy z największą starannością, do tego tak naprawdę co tam grzebiemy - w kompie i wiązki, jakiś retroficik.

Przykład z zeszłego roku, auto odebrane po naprawie i świeżo przyjeżdża do mnie w ten sam dzień. Odjeżdża (zrobione na tyle na ile się dało, jeden radar był używany wiec tu nic nie mogłem poradzić bo VIN zapisany innego i system nie działa), wieczorem telefon że nie świeci mu podświetlanie rotary pada, sam pad działa - oczywiście podejżenie klienta że coś ja zchrzaniłem bo DNARace wkładałem, mimo że nie potrafił powiedzieć czy wcześniej działało - założył że na pewno tak. Sprawdziłem schematy, tam nie ma jakiegoś kabla do podświetlania, moduł ma zasilanie, CAN i wyjście na pokrętło VOL (które się podświetlało), tak wiec wszystko musi być git w kablach, podświetlanie generowane wewnętrznie wg info jakie moduł dostaje z CAN zapewne. Czułem że mimo moich wyjaśnień klient ma niesmak i nie do końca uwierzył w moje wyjaśnienia, a raczej odpuścił jako niekrytyczną sprawę. Obiecałem mu jednak, że jak będzie w pobliżu może wpaść i mu looknę na to. Po ok roku przyjechał do mnie, wyjąłem rotary pad - co się okazało - cały oblepiony kawą zaschniętą (wtedy było no tak, był zalany i czyścił panel alu jak przyjechało do PL) - po otwarciu masakra na płytce - w jednej części strawione ścieżki a nawet nóżki scalaków kompletnie... Przez rok opinia jednak klienta że jak coś skopałem. Powiedziałem że mogę wyczyścić płytkę, ale na jego ryzyko, może zdechnąć a wtedy płaci za nowy rotary pad ok 2.5tys - decyzja była nie dotykać - nadzieja klienta że szkody dalej nie pójdą.

Innym razem, też auto z forum i kolejne USA powypadek. Zrobiłem konwersję, auto dostało też dezaktywator S&S. przy pracy zauważyłem że nie da się auta przełączyć w tryb manualny skrzyni lewarkiem, klient to widział, przyjął do wiadomości. Po tygodniu telefon, że nagle na parkingu zgasł samochód, wywaliło min. błąd S&S (przy błędach silnika tak jest), telefon czy to nie mój dezaktywator - wiadomo że nie, ale klient nie do końca wierzy. No więc wysłałem go do znajomego z ASO w jego mieście, okazało się że coś tam było nie tak wewnątrz lewarka/joysticka skrzyni - jakiś element odpadł wewnątrz i coś tam blokowar a i przywarł - szczegółów nie dopytywałem, wymienił czy naprawił i auto śmiga.

Były też inne (też USA powypadki), połowa modułów CAN nie działała/nie szło się skomunikować - i szukaj tu - okazało się żę wtyczkę do kamery LDW firma wymieniająca szybę przednią krzywo musiała pchać i zagięli jeden pin zwierając jedną z linii CAN do jakiejś innej lini.

To parę przykładów, było więcej takich. Dzielę się na forum często różnymi przypadkami czy problemami a wychodzi na to, że co się nie napiszę to przez niektórych jest odbierane bez zrozumienia i potem jakieś dziwne komentarze ktoś o mnie wygłasza.

Generalnie od aut a szczególnie z USA staram się trzymać z daleka bo potem tylko kłopoty i helpdesk 24/7 w każdej sprawie.
 
Ostatnia edycja:
masz 100% racji - powiem tak- często odwiedzam mojego znanego Ci elektryka jako mojego przyjaciela- to co do niego trafia po "fachowcach" przechodzi ludzkie pojęcie. Owszem auto z USA ale sam ściągasz robisz naprawiasz pilnujesz - inaczej z daleeeeka.
 
Jeszcze rozumiem ściąganie z USA Maserati, ale Giulii... Wolałbym 200 KM zamiast 280 KM i święty spokój (5 lat gwarancji).
 
tylko te sćiagane na gotowo ludzi wychodziły 70-100tys, oczywiście te tańsze to gorsze, zrobione słabo (poduszki kombinowane regenerowane/z brakami elementów plastikowych/lakier jakby sprayem malował itp). było też Q na gotowo 120, oczywiście tak na gotowo że jeszcze torchę elementów brakowało zewnetrznych (aktywny spliter, próg itp). w każdym razie każde auto z USA jest po dzwonie, mało które po małym w tył, zrobione różnie i może być docelowo znacznie bardziej problematyczne (co też wychodziło już w moich robotach)
 
jeszcze torchę elementów brakowało zewnetrznych (aktywny spliter, próg itp)

A to raczej nie są tanie rzeczy... Oczywiście, Q to już są okolice cenowe Maserati Ghibli - wtedy może tak, ale zakup Veloce to już nie jest nie wiadomo jaka przebitka (uwzględniając niedomagania tych egzemplarzy).
 
[MENTION=20089]epsonix[/MENTION]
No, widzę, że rozumiesz jak to wygląda od strony serwisu, a nie klienta. Codziennie lub prawie codziennie mamy w serwisie auta sprowadzane (czyli w 99% powypadkowe, naprawiane po taniości), w których nagle zapala się jakiś komunikat błędu. Naprawiamy, klient odjeżdża, a za kilka dni dzwoni z ryjem, że znowu się pali. I nie przyjmuje do wiadomości, że kontrolka check engine tylko informuje, że jest coś z czym należałoby udać się do serwisu, a przyczyn może być 100. Ale co się człowiek nasłucha to już jego. Źle powpinane wtyczki po naprawach blacharskich, pogięte piny, przetarte izolacje itp. to codzienność. Ale jakoś nikt z tych klientów nie jedzie do blacharza i lakiernika z reklamacją. Bo on tylko błotnik wymieniał lub zderzak malował. A, oczywiście na koniec, już po uspokojeniu jest pytanie o rabat.
 
tak, poznałem jak to wygląda. nie na moje nerwy, wrażliwość i staranność, a mieć wywalone na to nie potrafię. przy robotach do tego dochodzą uszkodzone/wadliwe/pomylone części od FCA albo niezgodności ePer ze stanem faktycznym dla danego VIN (a otym już zakładałem wątek z pół roku temu), poślizgi w dostawach, brak dostępności, wieczne zmiany cen itp, i dla mnie miarka się przelała na przełomie 2020/21. W tym roku pokończyłem z 15 aut z listy z poprzedniego roku wycenianych i wziąłem z 5 nowych bo mnie namówili albo chciałem gratów się pozbyć. definitywnie w tym roku kończę zabawy w garaż, tym bardziej że teraz jest już zajęty nowym nabytkiem - trafił do niego 22 letni Spider 3.0 V6 - teraz grzebanie to ma być już tylko hobby, dla siebie, bez spiny czasowej + trochę nauki mechaniki w ciut szerszym zakresie niż wymiana pod retrofity wewnątrz auta:) Alfa dla przyjemności tylko.
 
[MENTION=1850]prezes-tk[/MENTION], [MENTION=20089]epsonix[/MENTION] cieszy mnie wreszcie glos rozsądku i chłodne spojrzenie na temat ogólny serwisu a także jakości napraw samochodów z "rozbitego importu". [MENTION=20089]epsonix[/MENTION] - gratulacje za Spidera to jest prawdziwe hobby.
 
A to raczej nie są tanie rzeczy... Oczywiście, Q to już są okolice cenowe Maserati Ghibli - wtedy może tak, ale zakup Veloce to już nie jest nie wiadomo jaka przebitka (uwzględniając niedomagania tych egzemplarzy).

zapewniam Cie że jest przebitka i to spora- dla mnie takie samochody powinny być dopuszczone do ruchu dopiero po udokumentowaniu naprawy fakturami z ASO np za poduszki pirotechnikę sterowniki etc- inaczej to 80% na rynku miny. Sam mam auto z USA ale mam udokumentowane z ASO każdą śrubkę- wszystkie przeglądy naprawy tylko OE. Da sie tylko tok kosztuje u znaczącą zmniejsza zysk handlarza
 
Amortyzatory
Powrót
Góra