Dodam jeszcze ciekawą informację którą uzyskałem od klienta jakiś czas temu. Po 3 tygodniach od wymiany radia klientowi wysiadło pokrętło VOL/przycisk power. Okazało się po rozebraniu panelu (on to robił sam) że było zalane kiedyś jakąś colą czy kawą. Ciekawe czy padnięcie przy updatcie oryginalnego radia (jak również błąd wgrania map za pierwszym razem już na wymienionym radiu) nie było spowodowane tym, że to pokrętło szwankowało i przerwało update?
Dlaczego wspominam - właśnie odnośnie tej sprawy doszły do mnie słuchy - pewnien osobnik z forum już o mnie się wypowiadał że "eee, ten to uwalił już dwie nawigacje"... wkur..łem się takim komentarzem, więc napiszę może czyta on czy ludzie przed którymi mnie już zdążył obsmarować. jeśli już to jedno radio, druga sprawa update to update, wkłada się pendrive (ja mam same nowe Kingstony kupione w sieci sprzeaży jednej ze znanych sieci ogólnopolskich, nie jakieś badziewia tanie, czy podróbki z ali) i tyle ma się wpływu. Na to auta powypadki które już ktoś poczyścił np ze śladów wylanej kawy/coli, auto nie budziło podejżeń do updatu itp. Może jak ktoś zrobił ponad setkę updatów kiedyś musi mieć pecha niezależnego od swojej staranności i doświadczenia? Z tego co wiem od znajomych, w ASO też np przy updatach z Witech2 moduły potrafią się zbrickować (głównie liczniki). Natomiast wziąłem to na klatę, załatwiłem radio i stanąłem na głowie żeby je odblokować, założyłem klientowi i problem rozwiązałem w 2 tygodnie. Tak naprawdę po przyznaniu się klienta mogłem powiedzieć - teraz lecisz mi za dodatkowe 20h które poświeciłem na rozwiązanie problemu, nie zrobiłem tego, po prostu temat chciałem puścić w niepamięć.
Co do grzebania w czyiś autach, szczególnie tych po przejściach z USA. One są lepsze i gorsze, z potencjalnymi niespodziankami i niedomaganiami wynikającymi z wypadku, naprawy powypadkowej czy użytkowania przez poprzedniego właściciela. Trochę loteria. Jest tak w praktyce że takie auto jeśli przyjeżdża do mnie na konwersje to dość świeżo po naprawie/wyjeździe od lakiernika. Ja robię swoje a np za tydzień jakiś błąd wyskakuje. wielokrotnie już sie spotkałem że ktoś dzwoni i raz że robie jako support, dwa jest pytanie czy np ja coś tam nie zrobiłem. Mierzi mnie to, bo robimy z największą starannością, do tego tak naprawdę co tam grzebiemy - w kompie i wiązki, jakiś retroficik.
Przykład z zeszłego roku, auto odebrane po naprawie i świeżo przyjeżdża do mnie w ten sam dzień. Odjeżdża (zrobione na tyle na ile się dało, jeden radar był używany wiec tu nic nie mogłem poradzić bo VIN zapisany innego i system nie działa), wieczorem telefon że nie świeci mu podświetlanie rotary pada, sam pad działa - oczywiście podejżenie klienta że coś ja zchrzaniłem bo DNARace wkładałem, mimo że nie potrafił powiedzieć czy wcześniej działało - założył że na pewno tak. Sprawdziłem schematy, tam nie ma jakiegoś kabla do podświetlania, moduł ma zasilanie, CAN i wyjście na pokrętło VOL (które się podświetlało), tak wiec wszystko musi być git w kablach, podświetlanie generowane wewnętrznie wg info jakie moduł dostaje z CAN zapewne. Czułem że mimo moich wyjaśnień klient ma niesmak i nie do końca uwierzył w moje wyjaśnienia, a raczej odpuścił jako niekrytyczną sprawę. Obiecałem mu jednak, że jak będzie w pobliżu może wpaść i mu looknę na to. Po ok roku przyjechał do mnie, wyjąłem rotary pad - co się okazało - cały oblepiony kawą zaschniętą (wtedy było no tak, był zalany i czyścił panel alu jak przyjechało do PL) - po otwarciu masakra na płytce - w jednej części strawione ścieżki a nawet nóżki scalaków kompletnie... Przez rok opinia jednak klienta że jak coś skopałem. Powiedziałem że mogę wyczyścić płytkę, ale na jego ryzyko, może zdechnąć a wtedy płaci za nowy rotary pad ok 2.5tys - decyzja była nie dotykać - nadzieja klienta że szkody dalej nie pójdą.
Innym razem, też auto z forum i kolejne USA powypadek. Zrobiłem konwersję, auto dostało też dezaktywator S&S. przy pracy zauważyłem że nie da się auta przełączyć w tryb manualny skrzyni lewarkiem, klient to widział, przyjął do wiadomości. Po tygodniu telefon, że nagle na parkingu zgasł samochód, wywaliło min. błąd S&S (przy błędach silnika tak jest), telefon czy to nie mój dezaktywator - wiadomo że nie, ale klient nie do końca wierzy. No więc wysłałem go do znajomego z ASO w jego mieście, okazało się że coś tam było nie tak wewnątrz lewarka/joysticka skrzyni - jakiś element odpadł wewnątrz i coś tam blokowar a i przywarł - szczegółów nie dopytywałem, wymienił czy naprawił i auto śmiga.
Były też inne (też USA powypadki), połowa modułów CAN nie działała/nie szło się skomunikować - i szukaj tu - okazało się żę wtyczkę do kamery LDW firma wymieniająca szybę przednią krzywo musiała pchać i zagięli jeden pin zwierając jedną z linii CAN do jakiejś innej lini.
To parę przykładów, było więcej takich. Dzielę się na forum często różnymi przypadkami czy problemami a wychodzi na to, że co się nie napiszę to przez niektórych jest odbierane bez zrozumienia i potem jakieś dziwne komentarze ktoś o mnie wygłasza.
Generalnie od aut a szczególnie z USA staram się trzymać z daleka bo potem tylko kłopoty i helpdesk 24/7 w każdej sprawie.