Opony letnie na zimę w Q4? Szaleństwo-czy zależy?

Dołączając się do dyskusji o poranku przy kawie myślę, że odpowiedź na twoje pierwotne pytanie została udzielona na wszelkie możliwe sposoby, dalsza dyskusja to jedynie bicie piany.
No chyba, że bierzesz ludzi na zmęczenie i czekasz aż w końcu wszyscy dla świętego spokoju poprą Twoją tezę, że jak mam samochód premium z Q4 to nie potrzebuję zimowych opon - przynajmniej takie wrażenie odniosłem śledząc ten wątek... ale może źle zrozumiałem Twoje intencje.

Probuje się dowiedzieć mniej więcej czy w q4 na nowych letnich premium bedzie porównywalnie dobrze jak w 12 letnim golfie (mniej wiecej sredni wiek auta w polsce) z napedem na 1 oś ale za to na czterech np 5 letnich zimowych oponach budżetowych (taka symulacja-ja wersus przeciętny użytkownik polskich dróg).
Tak.

Moim zdaniem pojazd jest tyle wart (pod względem bezpieczeństwa) ile jest warte jego najsłabsze ogniwo, a w warunkach zimowych najistotniejsza jest przyczepność i to nie przy ruszaniu tylko przy hamowaniu. Zatem w warunkach zimowych bezpieczniejszy będzie 12-sto letni Golf na zimowych oponach niż super auto premium Q4 na letnich.

Jak już ktoś wcześniej wspomniał na forum jest kolega [MENTION=80009]Kolpak[/MENTION] zajmujący się sprzedażą opon i felg. Ceny ma "dobre" i uczciwie doradzi Ci odpowiedni rodzaj opony, nie koniecznie z górnej pułki jak nie chcesz za dużo wydawać. Ja do Stelvio kupiłem Vredestein Wintrac PRO 19" i jak na moje wymagania jestem zadowolony i mogę polecić.
 
Traktuje temat jako wyczerpany. Dziekuje wszystkim za poświecony czas. Wpisy zostają więc mogą być przydatne także innym. Jestem wdzieczny forum alfaholików za umożliwienie dyskusji. Kupuje opony ziomowe. [MENTION=83701]Stacho[/MENTION] nie stawialem tezy, o ktorej piszesz. Chcialem poznac Wasze opinie i wyrobic sobie na ich podstawie zdanie na temat opon zimowych w aucie z napedem na 4 kola. [MENTION=83701]Stacho[/MENTION] Pozdrawiam serdecznie.
 
jedno słowo jeszcze - auto z napędem 4x4 ponadprzeciętnie szybko się rozpędza w warunkach zimowych ale pamiętaj - hamuje tak samo jak każde inne. do tego dołóż sobie gabaryt opony letnie w zimie i masz idealną receptę na kłopoty. Jak to nie bardzo Ci zobrazuje to pamiętaj że nawet najdroższy komplet opon zimowych kosztuje mniej niż naprawianie auta po kolizji.
 
Dobra to temat moze glupi ale mozliwe ze jestem tez jedna z tych osób. Giulie w zime mam do miasta typu kino,sklep,miejsca rozrywki przez zime liczac listopad-marzec zrobie max 1500-2000km. Mam felgi koniczyny 19" inne nie wchodza w gre. Co w takim przypadku? Pracuje zdalnie także dojazdów do pracy nie mam żadnych. Aktualnie w poznaniu jest za dnia 10 stopni, raz jak wracalem z kina o 1 w nocy to było z 0-2.

(na dlugie wyjazdy, poludniowa polske mam inne auto)
 
Jak masz 2 samochody, to w kiepskiej pogodzie weźmiesz ten drugi. Natomiast RWD w śniegu możesz gdzieś zaparkować i potem już nie wyjechać o własnych siłach...

Wysłane z mojego Pixel 4a przy użyciu Tapatalka
 
Dobra to temat moze glupi ale mozliwe ze jestem tez jedna z tych osób. Giulie w zime mam do miasta typu kino,sklep,miejsca rozrywki przez zime liczac listopad-marzec zrobie max 1500-2000km. Mam felgi koniczyny 19" inne nie wchodza w gre. Co w takim przypadku? Pracuje zdalnie także dojazdów do pracy nie mam żadnych. Aktualnie w poznaniu jest za dnia 10 stopni, raz jak wracalem z kina o 1 w nocy to było z 0-2.

(na dlugie wyjazdy, poludniowa polske mam inne auto)

Jeszcze jeden drobiazg. W przypadku spowodowania kolizji w zimie autem na letnich kapciach, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania powołując się na klauzulę "rażącego niedbalstwa", która znajduje się praktycznie w każdych OWU. Oczywiście można się bić o swoje potem w sądzie, ale pytanie czy lepiej wydać 2kpln na komplet opon czy udowadniać w razie czego, że nie jesteś wielbłądem.
 
nie może- - co innego jakby był obowiązek ustawowy zmiany opon to tak- tu ubezpieczyciel bada tylko wysokość bieżnika i homologacje rozmiarową opon.
 
Prawda. Nigdy w odmowie przyjęcia odpowiedzialności nie powołają się na piśmie na nieistniejący przepis. Przegraliby w przedbiegach. Miałem tu kilka takich przypadków, z czego jeden pamiętam po śniegu. Ale nadal jestem zwolennikiem wymiany na zimówki, choćby ze względu na straty czasowe przy załatwianiu formalności, oczekiwaniu na części, potem naprawę i świadomość posiadania auta po przejściach.
 
Leszek, w 1998 r kupiłem nowe Seicento. Samochód był na letnich czy tam całorocznych oponach Michelin. Na śniegu jechali się tym w miarę. No ale jak się opony zużyły, kupiłem jakieś inne i zima było dość ciężko. W pewnym momencie powiedziałem dość. Kupiłem zimowe Dębica Frigo. I nagle samochód zaczął hamować i przyspieszać, skręcał też bez problemu. 4 lata temu kupiłem dwuletnia Julkę, przyprowadzalem ją z Poznania od dilera, czyli ok 300 km. To była połowa grudnia. Traf chciał, że Julka była na letnich Pirelli a 40 km za Poznaniem zaczął padać śnieg i to zdrowo. Julka owszem, ładnie jechała, trzymała się równo, nie rzucało nią, ale.. Bałem się przekroczyć 50 km/h, bo jak lekko wcisnąłem hamulec, to od razu załączał się ABS i samochód sobie jechał i jechał... Dojechalem do domu po ok 8 godzinach. To była męczarnia, katorga.. To samo w Siejaku na letnich. Czyli da się. Ale co się wymęczyłem, to moje. Pomijam kwestie bezpieczeństwa, bo chyba wszystko już zostało napisane.
 
jedno słowo jeszcze - auto z napędem 4x4 ponadprzeciętnie szybko się rozpędza w warunkach zimowych ale pamiętaj - hamuje tak samo jak każde inne. do tego dołóż sobie gabaryt opony letnie w zimie i masz idealną receptę na kłopoty. Jak to nie bardzo Ci zobrazuje to pamiętaj że nawet najdroższy komplet opon zimowych kosztuje mniej niż naprawianie auta po kolizji.
Dawniej wśród właścicieli Audi z Quattro chodziło powiedzenie:
Przyspiesza jak żaden, hamuje jak każdy ;) Tego proponuję również się trzymać w naszych Q4 :)
 
Amortyzatory
Powrót
Góra