Stelvio z USA - przeróbka na Europę

OK, rozumiem ale po jakiego wała kupować auta na które nie stać kupującego??
Potem ból dupy jak tanio naprawić a jak się już naprawi to kolejny problem bo to Panie pali 15 na 100 a sąsiad ma spalanie 7 na 100 itd...

Przeciętnego kowalskiego stać na mieszkanie po co kupuje w kredycie niech mieszka u rodziców. Czynsz za darmo , nazbiera to wtedy kupi.
 
Ja nie pisze, że ma nie kupować samochodu i jeździć pojazdem ojca, tylko jak ma kupić niech kupi adekwatny do możliwości budżetowych a te często realnie wystarczają na najniższej klasy pojazd.
A jeżeli nawiązujesz do mieszkania to można kupić budżetowe mieszkanie i bezstresowo spłacać niskie raty kredytu albo wypasiony apartament a potem płakać że raty kredytu dobijają, że czynsz drogi i że na utrzymanie portiera trzeba płacić.
 
Ostatnia edycja:
na marginesie klocki wymieniłeś na oryginał i po jakim przebiegu, zrobiłes to w ASO?:D
Wyobraź sobie, że tak :rolleyes: Nawet 15-letnią 159 nadal serwisuje w ASO, bo nie stać mnie na druciarstwo :P

Z resztą wpisu nie zamierzam dyskutować, bo sam sobie zaprzeczasz. To że jakiś mechanik ściąga auto dla siebie i potrafi je porządnie naprawić nie zmienia faktu, że cała reszta importu jest "naprawiana" po taniości byle opchnąć i zarobić. To samo dotyczy krajowych "perełek" z drugiej ręki wystawianych do sprzedaży.
 
OK, rozumiem ale po jakiego wała kupować auta na które nie stać kupującego??
Potem ból dupy jak tanio naprawić a jak się już naprawi to kolejny problem bo to Panie pali 15 na 100 a sąsiad ma spalanie 7 na 100 itd...

@Stecho- pojęcie "nie stać "jest pojęciem względnym. Popatrz 4 lata temu kupiłem sobie stelvio z usa - zrobiłem w tym czasie 100 tkm - kupiłem 4 kpl opon, wymieniłem 14 razy olej filtry tarcze klocki 2 x olej w skrzyni i dyfrach wymieniłem MA - wszystko OE, robię serwisy w ASO -pochłonęło to górę kasy ale nie narzekam bo kupując tej klasy auto nie da się oszczędzać.
Opinie o awaryjności alfy nie biorą się znikąd- po prostu te auta był ydrogie w zakupie i serwisie już wiele lat temu - już wtedy było mało kogo stać na ich utrzymanie stąd potem opinia o awaryjności bo każdy drutował na czym sie da.
popatrz u nas- kupują nawet nowe stelvio giulie po gw już kombinacje jak skasować inspekcje bo "się świeci" tak ciezko zrobić przegląd w ASO za kilka stów?

pomijam fakt zaglądania do kieszeni właścicielom sprowadzonych aut przez osoby które auta tylko użytkują bo to ich dopiero na nie nie stać.
 
Nie bardzo rozumiem tych zachwytów nad ASO. Tam auta orgazmu dostają, czy coś? Jest potężna przestrzeń między ASO a druciarstwem. W obecnych rzetelny czasach serwis auta nawet poza ASO kosztuje duże pieniądze. Ja dla przykładu decyzję o rozstaniu się ze swoją 159-ką, kiedy roczne faktury za serwis przekroczyły 9k (tak, zdarzyła się kumulacja usterek i zużytych rzeczy). Nawet nie chcę wiedzieć ile to kosztowałoby w ASO. Czarę goryczy przelała faktura za wymianę linek ręcznego na... 1200pln.
 
@Stecho- pojęcie "nie stać "jest pojęciem względnym. Popatrz 4 lata temu kupiłem sobie stelvio z usa - zrobiłem w tym czasie 100 tkm - kupiłem 4 kpl opon, wymieniłem 14 razy olej filtry tarcze klocki 2 x olej w skrzyni i dyfrach wymieniłem MA - wszystko OE, robię serwisy w ASO -pochłonęło to górę kasy ale nie narzekam bo kupując tej klasy auto nie da się oszczędzać.
Opinie o awaryjności alfy nie biorą się znikąd- po prostu te auta był ydrogie w zakupie i serwisie już wiele lat temu - już wtedy było mało kogo stać na ich utrzymanie stąd potem opinia o awaryjności bo każdy drutował na czym sie da.
popatrz u nas- kupują nawet nowe stelvio giulie po gw już kombinacje jak skasować inspekcje bo "się świeci" tak ciezko zrobić przegląd w ASO za kilka stów?

pomijam fakt zaglądania do kieszeni właścicielom sprowadzonych aut przez osoby które auta tylko użytkują bo to ich dopiero na nie nie stać.


Rozumiem twoje argumenty, oczywiście słowo "nie stać" jest jak najbardziej pojęciem względnym. Choć ja lubię nazywać rzeczy po imieniu i żeby nikogo nie urazić podam przykład na własnej osobie:
mianowicie w cenie nowego w pełni doposażonego Stelvio, które kupiłem na imienną fakturę za gotówkę (to odnośnie twojego przytyku do użytkowników a nie właścicieli - też mam podobne zdanie co Ty), mógłbym ściągnąć ze stanów używane Maserati i lansować się po okolicy ale wiem, że mnie na takie auto nie stać, szczególnie że są wiele wyższe koszty prawidłowej naprawy rozbitego auta i potem koszty eksploatacji i nie wstydzę się do tego publicznie przyznać, dlatego jeżdżę salonowym Stelvio a nie "sprowadzanym" Maserati. Niestety niektórym się wydaje, że jak kupią droższe auto to staną się bogatsi, a to tak nie działa i potem jest ten przysłowiowy "ból dupy" jak to auto utrzymać...

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że koledzy którzy trudnią się handlem samochodami będą zachwalać sprowadzane ze stanów pojazdy, bo to ich sposób na zarobek i trudno się im dziwić, ale takich jak Ty który naprawił auto zgodnie z technologią producenta jest zaledwie kilku, a reszta kombinuje jak zejść z kosztów co potem odbija się na jakości eksploatacji.
 
Choć ja lubię nazywać rzeczy po imieniu i żeby nikogo nie urazić podam przykład na własnej osobie:
to odnośnie twojego przytyku do użytkowników a nie właścicieli - też mam podobne zdanie co Ty
jakkolwiek nie bardzo w temacie, to nie bardzo rozumiem przytyk do "użytkowników" - jestem "użytkownikiem" i trochę czuję się urażony :), chociaż mógłbym kupić za gotówkę. tylko po co? Leasing mam na 6% przy 15% procentowej inflacji, ratę wykupową mam 65k za 3 lata .więc zakładając średnio 10% inflacji te 65k będzie realnie warte jakieś 45-50k. A pieniądze zamiast je zużyć na zakup auta pracują.
btw. trochę to dziwnie zabrzmi, ale wyszło mi, że bardziej się opłaca nowe na gwarancji niż utrzymanie 13-letniej 159-ki :)
 
Ostatnia edycja:
jakkolwiek nie bardzo w temacie, to nie bardzo rozumiem przytyk do "użytkowników" - jestem "użytkownikiem" i trochę czuję się urażony :), chociaż mógłbym kupić za gotówkę. tylko po co? Leasing mam na 6% przy 15% procentowej inflacji, ratę wykupową mam 65k za 3 lata .więc zakładając średnio 10% inflacji te 65k będzie realnie warte jakieś 45-50k. A pieniądze zamiast je zużyć na zakup auta pracują.
btw. trochę to dziwnie zabrzmi, ale wyszło mi, że bardziej się opłaca nowe na gwarancji niż utrzymanie 13-letniej 159-ki :)

Nie bierz tego do siebie. Było to nawiązanie do stwierdzenia mojego przedmówcy Dareek, który napisał:

"...pomijam fakt zaglądania do kieszeni właścicielom sprowadzonych aut przez osoby które auta tylko użytkują bo to ich dopiero na nie nie stać...".

poza tym jestem gościem "starej daty" i mam osobliwie podejście do prawa własności ;)
 
Ostatnia edycja:
Też wolę mieć, niż wynajmować. Żyjemy w tak dziwnych czasach, że to czy zostanę właścicielem teraz, czy za 3 lata nie bardzo ma znaczenie, gdy oszczędności są lekko licząc na poziomie 30-40k. + potencjalne zyski (przy aucie za 230k).
 
Ależ wątek zszedł z tematu.
Więc wracając do tematu, bo póki co poza światłami przód, tył, czujnikiem poziomowania i niedziałającym radiem DAB+, nawigacją do przeprogramowania nie znalazłem nic na temat światła przeciwmgielnego z tyłu - jest w wersji USA ?
 
Ależ wątek zszedł z tematu.
Więc wracając do tematu, bo póki co poza światłami przód, tył, czujnikiem poziomowania i niedziałającym radiem DAB+, nawigacją do przeprogramowania nie znalazłem nic na temat światła przeciwmgielnego z tyłu - jest w wersji USA ?

Znowu zaczynasz i tak każdy wchodzi na ten kącik i od początku te same tematy a czytać sie nie chce ,jest w standardzie.
 
poza tym jestem gościem "starej daty" i mam osobliwie podejście do prawa własności ;)
To chyba mamy coś wspólnego - ja zawsze powtarzam, że "nie lubię pracować na już zjedzony chleb" i "nie jest sztuką kupić auto, na które Cię stać - sztuką jest je potem utrzymać przez kilka lat" :D
 
To chyba mamy coś wspólnego - ja zawsze powtarzam, że "nie lubię pracować na już zjedzony chleb" i "nie jest sztuką kupić auto, na które Cię stać - sztuką jest je potem utrzymać przez kilka lat" :D
[MENTION=6129]Krzysztof[/MENTION]- podpisuje się obydwoma rękami pod tymi słowami podobnie jak z poglądem [MENTION=83701]Stacho[/MENTION]
 
OK, rozumiem ale po jakiego wała kupować auta na które nie stać kupującego??
Potem ból dupy jak tanio naprawić a jak się już naprawi to kolejny problem bo to Panie pali 15 na 100 a sąsiad ma spalanie 7 na 100 itd...
Rozumiem twoje argumenty, oczywiście słowo "nie stać" jest jak najbardziej pojęciem względnym. Choć ja lubię nazywać rzeczy po imieniu i żeby nikogo nie urazić podam przykład na własnej osobie:
mianowicie w cenie nowego w pełni doposażonego Stelvio, które kupiłem na imienną fakturę za gotówkę (to odnośnie twojego przytyku do użytkowników a nie właścicieli - też mam podobne zdanie co Ty), mógłbym ściągnąć ze stanów używane Maserati i lansować się po okolicy ale wiem, że mnie na takie auto nie stać, szczególnie że są wiele wyższe koszty prawidłowej naprawy rozbitego auta i potem koszty eksploatacji i nie wstydzę się do tego publicznie przyznać, dlatego jeżdżę salonowym Stelvio a nie "sprowadzanym" Maserati. Niestety niektórym się wydaje, że jak kupią droższe auto to staną się bogatsi, a to tak nie działa i potem jest ten przysłowiowy "ból dupy" jak to auto utrzymać...
Mam wrażenie, że masz o to straszne kompleksy i stąd twoja agresja względem właścicieli aut z USA. W sumie się nie dziwię, jeśli za tyle ile wyniosło mnie sprowadzenie Giulii Quadrifoglio i naprawa (90% nowe części) kupiłeś gołe Stelvio, które w międzyczasie straciło prawie połowę wartości to najłatwiej ich obwiniać, zarzucać, że ich nie stać i wcale nie powinni jeździć tymi autami... XD Bo ty kupiłeś za gotówkę, a inni ściągnęli z USA za mniej niż 50% ceny i jeżdżą tak samo jak ty. No niestety, ale "ból dupy" o którym ciągle piszesz masz tu tylko ty.
 
Stelvio o ile nie utonie po drodze wraz z kontenerem i nie będzie niespodzianek w postaci nieprzewidzianych awarii, po naprawie może mnie kosztować 130-140 tys, 2021 z przebiegiem 30tys mil, gdy sobie zrobiłem podobną konfigurację na stronie ar polska wyszło mi ok 315 tys (z tym, że teraz są chyba wirtualne zegary i ledy z przodu). Gdy mi samochód nie przypadnie do gustu sprzedam za rok, może bez straty, za ile sprzedałbym tą nową po roku ? Co kupiłbym nowego za 130-140 z silnikiem >250kM, 4x4 i automatem ? Nawet skoda octavia z takim silnikiem i jako tako wyposażona >180 tys i tak samo, po dwóch latach przy odsprzedaży pewnie co najmniej -50 tys.

Nowe, pachnące samochody są super, pod warunkiem, że jest sie absolutnie zdecydowanym na jeżdżenie nim przez długie lata lub robi się wielkie przebiegi i nic z nalatanymi kilometrami nie wchodzi w grę, choć na aukcjach kilka razy trafiłem giulie, sportage i inne naprawdę lekko uszkodzone - jakiś błotnik, zderzak do wymiany, przetarty bok do lakierowania czy urwane kółko, tuż po wyjeździe z salonu z przebiegami kilkaset mil, to są usterki, które mogą się każdemu zdarzyć po wyjeździe z salonu w PL i co, taki samochód też nie jest już nic wart ?

Ważne, by starać się samemu poszukać, ocenić koszt naprawy szkód na podstawie fotek i sceptycznie podchodzić do tego, co czasem polecają niektórzy importerzy bo polecają nawet samochody z zawiniętymi progami, po gradobiciu lub topielce.
 
Mam wrażenie, że masz o to straszne kompleksy i stąd twoja agresja względem właścicieli aut z USA. W sumie się nie dziwię, jeśli za tyle ile wyniosło mnie sprowadzenie Giulii Quadrifoglio i naprawa (90% nowe części) kupiłeś gołe Stelvio, które w międzyczasie straciło prawie połowę wartości to najłatwiej ich obwiniać, zarzucać, że ich nie stać i wcale nie powinni jeździć tymi autami... XD Bo ty kupiłeś za gotówkę, a inni ściągnęli z USA za mniej niż 50% ceny i jeżdżą tak samo jak ty. No niestety, ale "ból dupy" o którym ciągle piszesz masz tu tylko ty.

andrzejek przepraszam Cię jak nadepnąłem na odcisk ale to jest już twój problem jak sobie zinterpretujesz moje zdanie w tym temacie. Gdybym miał kompleksy o których piszesz to faktycznie bym sobie kupił wypasioną Giulię a nie gołe Stelvio.
 
No fajne, ale covid się skończył więc po co mi to, ale jeżeli chcesz się zabezpieczyć mimo wszystko zakładaj gdzie chcesz ;)
 
Amortyzatory
Powrót
Góra