Stelvio - nie mogę uruchomić

Krzyk

Użytkownik
Rejestracja
Sie 23, 2021
Postów
512
Auto
Alfa Romeo Stelvio MY21 200KM
Witam
Wczoraj podczas uruchamiania samochodu pedał hamulca podskoczył do góry, silnik oczywiście nie odpalił, wyskoczył też jakiś komunikat o konieczności kontroli abs lub coś w tym stylu. Za drugim razem samochód odpalił normalnie i przez cały dzień problemów nie było.

Jednak przed chwilą stało się coś niezbyt przyjemnego, nawet synowi kazałem szybko wysiadać z samochodu. Otóż w garażu przy próbie odpalenia samochodu pedał tak jak wczoraj podskoczył i wywaliło komunikat o konieczności sprawdzenia abs czy czegoś tam. Nie zrażony podjąłem próbę ponownego uruchomienia i się zaczęło: wywalało komunikaty na ekranie ( kazdy inny ), wszystkie światła w kabinie zaczęly migotać, na tablicy rozdzielczej wskazówki bardzo powoli i skokowo zaczęły wracać do pozycji wyjściowej. Najgorsze zaś, że ksenony w tym czasie też migotały i jednocześnie słychać było spod maski nieprzyjemne trzaski. Starter nie reagował. Po około 10s samochód sam się uspokoił. Nic nie śmierdzi spalenizną, generalnie elektryczność działa ale boję się ponownie go odpalać. Niestety stoi w głebokim garażu ( jako drugie stanowisko, w dodatku wyjazd pod górkę ).

Ktoś wie , co to może być i co dalej robić?
Słaby akumulator ( ma 4 lata ) czy coś innego?. Najbardziej niepokojące było migotanie ksenonów.
Proszę o jakieś sugestie.
 
Obstawiam słaby/uszkodzony akumulator. Miałem podobnie.
 
Wypiąłem klemy calkowicie, bo mam obawy. Samochód w garażu pod domem.
Chcę go podładować i teraz pytanie: to jest Gel, Agm czy Normal?
 
Pewnie efb ale to ty sprawdź jaki masz akumulator. Zobacz też czy nie masz śladów wody pod nogami pasażera przy bsm. Ściągasz dywanik, dwa motylki odkrecasz i będziesz widział.
 
Aku jest warta dedykowana do stelvio 95ah. Na ladowarce mam tylko gel, agm lub normal do wyboru.
Mogę ładować agm?

Z tą wodą to zaraz sprawdzę. Skad ona mialaby sie tam znaleźć? Samochód garażowany, zadko widzi deszcz. Fakt, myjnia była 2 dni temu.

Edit: sprawdzone pod nogami pasażera pod plastikową osłoną - sucho jak w pieprzniczce.
Generalnie alfa nieczęsto widzi wodę.
 
Ostatnia edycja:
Po calonocnym ładowaniu akumulatora udało się odpalić samochód... na tyle, żeby wyjechać z garażu. Na tablicy full błedów, brak otwierania klapy bagażnika. Za drugim odpaleniem błędy poznikały i już dzwoniłem do córki, że ją dziś podwiozę do lekarza. Niestety trzecie odpalenie zakończone porażką - objawy jak wczoraj.

Aku był po nocy naładowany na full. Mogę to powtórzyć, żeby tylko dojechać do serwisu. Tylko czy po drodze nie utknę.

Czy to uszkodzenie czy zwykłe zużycie aku?
 
Nie masz choćby voltomierza żeby zobaczyć napięcie odłączonego aku po wystąpieniu choinki?
 
Ładowarka pokazała 10v. Nie wiem, czy to miarodajne. Voltomierz skombinuję wieczorem.
 
Raczej musiałaby być mega gówniana żeby przekłamała więcej niż z pół volta. Więc pachnie jak problem z aku (w wersji optymistycznej), lub coś Ci chleje prąd niemiłosiernie.
 
Samochód ma 4 lata i 1 miesiac. Wiele wskazuje, że to aku ( czytałem w nocy trochę wątków na ten temat). Zastanawiam się, czy gonić z tym do Aso ( jeszcze rok gwarancji, ale pewnie nie na aku ) czy ogarnąć samemu i kupić nowe aku. Jeszcze trochę popróbuję ładować. Akurat oprócz dziś to do piątku samochodu nie potrzebuję.

Muszę przyznać, że w ciemnym garażu błyskanie ksenonów + dziwne trzaski spod maski dały efekt... piorunujący. Kazałem synowi uciekać z samochodu i już sam leciałem po gaśnicę. Tuż nad maską samochodu na wieszakach zagle od żaglówki i mnostwo materacy, zaraz obok silnik zaburtowy i kanistry.
 
Ostatnia edycja:
Odłącz akumulator, naładuj na full i zerknij po jakimś czasie jakie ma napięcie. Pewnie aku szmelc, może zwarcie na celi ma.
 
:-)

4 lata to dużo i mało. Tak jak mój. Może kwestia porządnej ładowarki (prąd) i czasu (ze 24h ładowarką z prądem na poziomie 8-10A po takiej padace to żadne przegięcie). Może go jeszcze podniesiesz, sam zaliczyłem poniżej 10V kilka razy na różnych eksperymentach i żyje - no ale kwestia sztuki i farta.

ASO - pewnie marne szanse, ale co Ci zależy spróbować.
 
:-)

4 lata to dużo i mało. Tak jak mój. Może kwestia porządnej ładowarki (prąd) i czasu (ze 24h ładowarką z prądem na poziomie 8-10A po takiej padace to żadne przegięcie). Może go jeszcze podniesiesz, sam zaliczyłem poniżej 10V kilka razy na różnych eksperymentach i żyje - no ale kwestia sztuki i farta.

ASO - pewnie marne szanse, ale co Ci zależy spróbować.

Z aso już się kontaktowałem. Znany problem z alfami ( akurat mozna im wierzyć, bo jeden z diagnostów też ma stelvio ). Gwarancja na nic się nie zda, 4- letni akumulator to według nich końcóweczka żywota tegoż. Fakt, że w innych samochodach zwykle wytrzymywał u mnie 6 lat.

Z innego wątku na tym forum wnioskuję, że dobrze jest akumulator podładowywać raz na jakiś czas. U mnie auto dużo stoi w garażu, jeżdżę głownie trasy raz na jakiś czas. Ostatnio też uzywałem kilkukrotnie sprężarki podłączonej do gniazda zapalniczki, bo nie było innego źródła prądu. Mogłem aku dobić
 
błędy potem normalka, systemy nałapały, a i nawet po odłączeniu aku masz konieczność przeprowadzenie sprawdzenie czujnika skrętu opisaną w instrukcji (lewo max, prawo max, środek). klapa po odłączeniu aku też nie otworzysz/nie zamkniesz wszystkimi sposobami, ręcznie zamykasz a potem z pilota zamknąć drzwi/otworzyć i dopiero działa - taki proces nauki.
4 lata przy tej logice ładowania to i tak bardzo dużo - w mojej po 7mcach auto ze świeżej produkcji (mój konfig), zaczęło robić jaja w zimie i po teście aku najpierw przeszedł jescze ledwo co na testerze, podładowali, zaraz problemy się nasiliły, po 8 mcach drugie podejscie w ASO i aku juz nie spełniał parametrów minimalnych i wymienili. ten wytrzymałponad 3 lata, a teraz mam AGMa od prawie 4lat.
 
błędy potem normalka, systemy nałapały, a i nawet po odłączeniu aku masz konieczność przeprowadzenie sprawdzenie czujnika skrętu opisaną w instrukcji (lewo max, prawo max, środek). klapa po odłączeniu aku też nie otworzysz/nie zamkniesz wszystkimi sposobami, ręcznie zamykasz a potem z pilota zamknąć drzwi/otworzyć i dopiero działa - taki proces nauki.
4 lata przy tej logice ładowania to i tak bardzo dużo - w mojej po 7mcach auto ze świeżej produkcji (mój konfig), zaczęło robić jaja w zimie i po teście aku najpierw przeszedł jescze ledwo co na testerze, podładowali, zaraz problemy się nasiliły, po 8 mcach drugie podejscie w ASO i aku juz nie spełniał parametrów minimalnych i wymienili. ten wytrzymałponad 3 lata, a teraz mam AGMa od prawie 4lat.

Dzięki. Mam już chyba pewność, że to akumulator. Po ponownym podłączeniu ładowarki pokazało 38% naładowania. Po trzech uruchomieniach!
Teraz znów jest 100%. Pewnie tyle, abym wjechał do garaźu. Wieczorem sprawdzę inną ładowarką. Sąsiad twierdzi, że ma najlepszą na rynku, taką w aso używają. Wczoraj ładował swego mesia po 5 miesiacach postoju.
 
prosty test to jak zostawisz auto na np 1 noc i rano tylko pod maską zmierzyć, po paru minutach od zamknięcia auta (żeby pousypiały się ECU i nie obciążały). jeśli aku dobry i trzyma co w niego wcisnąłęś to będzie miał 12,8V (nowy nawet ponad 13V), jak słaby to pewnie ze 12.3V powiedzmy (piszę o sytuacji np 10-20h po ładowaniu na max, bo przy użytkowaniu to akurat będzie tylko niedoładowany) a jak padnięta cela to z 11V lub niżej.
 
To są jakies wadliwe akumulatory, albo coś powoduje u nich takie dziwne zachowanie, mój miał ok. 1,5 roku, samochód z placu wiec niecały rok w posiadaniu, wymienili na gwarancji. W tej dwuletniej jak się zmieści to przeważnie wymieniają z tego co słyszałem. Początki były takkie, że on sie u mnie normalnie ładował, długo, jakby wszystko było ok, potrafił kilka dni działać, ale po naładowaniu miałem syt. ze podjechałem do sklepu i już nie odpalił, za pierwszym razem, nic się nie dało zrobić, terkotało, migało, pierdziało, po czym odpiąłem kleme (bo nic innego sie nie dało), podpiąłem i odpalił. Do aso jak jechałem, naładowałem, dojechałem, z parkingu do garażu - serwisu już nie wjechał.
 
Przy okazji, montowal ktoś lifepo4 aku? Z 2x droższy ale to będzie z 20kg mniej, samorozładowanie też mniejsze.
 
Ja na akumulatorze mam zamontowany Ancel BM300 i systematycznie sprawdzam nim zachowanie akumulatora. Poza tym oczywiście booster w bagażniku dla świętego spokoju.
 
prosty test to jak zostawisz auto na np 1 noc i rano tylko pod maską zmierzyć, po paru minutach od zamknięcia auta (żeby pousypiały się ECU i nie obciążały). jeśli aku dobry i trzyma co w niego wcisnąłęś to będzie miał 12,8V (nowy nawet ponad 13V), jak słaby to pewnie ze 12.3V powiedzmy (piszę o sytuacji np 10-20h po ładowaniu na max, bo przy użytkowaniu to akurat będzie tylko niedoładowany) a jak padnięta cela to z 11V lub niżej.

Tak zrobiłem.Aku doładowałem około 13tej i zjechałem do garażu. Teraz około 20tej otworzyłem klapę i sprawdziłem voltomierzem - pokazało 17v, ale samochód miał rozbudzone systemy. Po 5 minutach pokazywal juz 12,57v. Porównawczo opel źony i akumulator od żaglówki - oba około 12,6v.
Sprawdzę jeszcze jutro. Mam wrażenie, że odpala bez problemu gdy nie włáczone sá ksenony. A w garaźu automatycznie się odpalają, bo ciemno. Jutro zobaczymy.

Edit: korciło mnie, kliknąłem starter i pogmerałem w radiu około minuty. Potem wyłączyłem. I teraz pokazuje 10,6v.
 
Ostatnia edycja:
Amortyzatory
Powrót
Góra