zależy od okoliczności wjazdu w tył
wyobraź sobie że skręcasz ale ktoś z tyłu wyprzedzał i nie wiedział że zmienisz kierunek ruchu bo nie miałeś kierunku - czyja wina?
gwałtownie hamujesz - nie masz stopu - czyja wina?
Wina skrecajacego o ile nie było to skrzyżowanie lub nie zabranialy manewry wyprzedzania znaki pionowe lub poziome. Często kierowcy myślę że jak puści kierunkowskaz to ma pierwszeństwo są piramidalnym błędzie.
Np: jeśli ja zaczynam wyprzedzać lub jestem w trakcie tego manewru i pojazd ,,x,, postanowił zrobić ten sam manewr lub skręca np do swojej posesji a nie ma żadnego znaku zakazu wyprzedzanie o których pisałem wyżej i z dochodzi do zderzenia w tedy wina jest skrecajacego i żadne tłumaczenia ze Panie wlafzo ja puscilem kierunek mu nie pomogą. Kierunek to tylko słucha informacja.
Co do światła stop. Jeśli nie masz a dojdzie do wjechania w tyl Twojego samochodu i kierowca będzie się tłumaczył że pojazd przedemna nie miał stopu to tłumaczenie głupiego nic mu to nie da.
Oczywiście mamy obowiązek sygnal' zowac swoje manewry oraz mieć sprawne wszystkie światła, jeśli nas policja zatrzyma otrzymamy mandat.
Jeśli chodzi o moje prywatne zdanie takim kierowcom ktorzy nie mają sprawnych świateł lub sygnalizują skręt w tedy gdy już skracają powinno się wkepywac srogie mandaty.
Wyobraźcie sobie jadę tirem która masa całkowitą wynosi 40-40,800 ton a przedemna osobowka 1,5tony gwałtownie hamuje i włącza kierunkowskaz bo sobie przypomniał ze za 3metry musi skręcić do domu.
Co ja mam w tej sytuacji zrobić jechać za każdym pojazdem 30-40 metrów ? To przecież chore tak przecież się nie da. Ale gdy kierowca osobowki życzliwie wcześniej zasygnaluzuje swój manewr ja zwieksze odstęp i bez żadnego zatrzymywania poczekam aż on sobie spokojnie skreci.