Mam diesla 2.0 w Bravo i jeździłem Giul. 1.4 MA 170 KM i Deltą 1.4 Tjet 150 KM.
To tak jakby porównywać mocniejszy silnik ze słabszymi, który na dodatek mniej od nich pali.
Nie ma żadnego problemu, żeby przy normalnej jeździe w trasie diesel zszedł do poziomu 5-5,5 l. lub nawet poniżej 5 l. przy jeździe do 90 km/h.
Piszę o normalnej jeździe, czyli kiedy trzeba i mogę wyprzedzam, przyśpieszam, jadę 130-140 i nie kalkuluję po cichu: ile mi spali, ile mi spali.... Po prostu jadę.
Jazda w długiej trasie (np. 1000 km w 10 h) z utrzymaniem średniej prędkości ponad 100 km/h to średnie spalanie ok. 6,5-7 l. Spróbujcie to zrobić benzynką 1.4

Nie wiem co to jest DPF - po prostu się czasem wypala, co 400-600 km, nie przeszkadzając w jeździe.
Ale zupełnie nie o spalanie tu chodzi tylko o frajdę i bezstresowość w czasie jazdy.
2.0 zrobiłem na delikatne 200 kilka kucyków.
Po tym zabiegu tam gdzie małe, doładowane benzynki tracą już oddech, duży 2.0 idzie jakby nigdy nic.
Przyśpieszenie na 6ce od 200 wzwyż?
Nie ma problemu. Idzie równo dalej - najdalej licznikowo zawędrowałem do 245 km/h i odpuściłem - auto szło by dalej.
Przed czipem też był "żywy", tylko troszkę mniej

Wiem, że wyda to się śmieszne zagorzałym fanatykom Pb ale klang diesla na wyższych obrotach też jest przyjemniejszy niż kosiarkowych 1.4, szczególnie MA.
Miałem samochody benzynowe i nie twierdzę, że kiedyś jeszcze nie będę miał.
Natomiast odnosząc się do porównania 2.0 diesel v. 1.4 MA - zdecydowanie wygrywa diesel.
Jest po prostu mocniejszym i tańszym w utrzymaniu napędem.