Tak, podczas pracy pod obciążeniem wirnik tracił wyważenie i tarł o muszlę. Na szczęście turbosprężarka była wyłącznym sprawcą całego zamieszania.
Samochód ma w chwili obecnej 160tyś.km. Jedyną oznaką zużycia było słyszalne ciche grzechotanie podczas operowania pedałem przyspieszenia (efekt śrubek w puszce). Podczas jazdy praktycznie niesłyszalne - na postoju mocniej.
Jako, że tubo i tak jest do wymiany w moim przypadku, kupiłem VL38, które ma większy potencjał przyrostu mocy. Jak się okazuje, nie będzie to niezbędne dla samej naprawy, ale wleci także nowy IC od FMIC / po konsultacji z tunerem zmieniłem zdanie co do dieslowskiego. W przyszłym miesiącu chip.
Graty zebrane, dziś dotarł IC, turbo i olej z filtrami - trzeba działać