• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

[Giulietta] Zerwany pasek rozrządu - ostrzeżenie dla innych - Giulietta rok 2012, 1750 QV

  • Autor wątku Autor wątku ilm
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ja w ASO nie mam problemów z obserwowaniem roboty przy aucie ale czasem są rzeczy których naprawa wymiana trwa dłużej i naprawdę nie mam na takie rzeczy czasu.

Druga sprawa dlaczego dopiero z ASO nie chcesz mieć nic wspólnego po gwarancji a nie w jej trakcie- przecież z to "oszuści"? przecież to naciągacze! a może coś popsują i przepłacisz?
Widzisz - Z jednej strony wymagasz super obsługi a jak ją zastosowali w Twoim przykładzie dezynfekując klimę wymieniając fitr kabinowy po roku to nazwałeś ich oszustami i naciągaczami - wybacz ale na coś trzeba się zdecydować- dla mnie to pachnie "januszowaniem".

Jak już pisałem - na każdy serwis czy ASO czy niezależny można napisać litanie i dobrych i złych rzeczy ale idę o zakład ze wysyłanie (z całym szacunkiem) kobiety na okresowe przeglądy nie mającej zielonego pojęcia o technice w stylu rozrząd to proszenie się o kłopoty jak i w jedną ( czyli tak jak tutaj ) ale i w druga stronę- nie chodzi o naciąganie o kasę.
Tu zapewne serwisant powiedział właścicielce, że pasowałoby wymienić rozrząd w najbliższym czasie ale to jakby facetowi powiedzieć w sklepie z damskimi kosmetykami o jakimś produkcie - wpadło jednych uchem wypadło drugim - wyjechało sprawne nie trzeszczy nie skrzypi wiec ok. Potem w domu zapomniało się powiedzieć co tam mówiono i mamy co mamy.

- - - Updated - - -


krótkie pytanie - a skąd wiesz, że nie powiedział?

- - - Updated - - -



kolega też napisał że było to 2 lata temu i na przeglądy jeździ żona, a on ma mondeo "na łańcuchu" więc..... teraz to sobie możemy gdybać.

nie nie kolego. Jak ja bym był w tym serwisie z rocznym autem i zaproponowaliby mi za grubą kasę odgrzybianie klimy, czyszczenie cud a wianki, tobym ich uprzejmie poprosił, żeby mi pokazali tego grzyba w klimatyzacji, bo przecież chyba jest skoro chcą go wykurzyć, a nadto niech mi pokażą co tam jest do czyszczenia w tej klimie. Ale znacznie większe jest prawdopodobieństwo, że gdybym tam był ja, a nie osoba w wieku 75 lat, tobym im nawet ten pomysł nie przeszedł przez ich oszukańczy umysł, bo wiedzieliby, że zostaną spuszczeni na drzewo i tyle będzie z ich "odgrzybiania i oczyszczania". Dlatego twierdzę, że wtedy zachowali się jak naciągacze.

Dareek naprawdę tak trudno domyśleć się po co mi ASO przez dwa lata gwarancji? Po to, żebym nie musiał się z nimi użerać i ciągać po sądach jak w czasie gwarancji coś się jednak w tym cudzie włoskiej techniki wysypie. Bo oni, jako ASO są - jak wszyscy wiemy - tak etyczni w postępowaniu, tak uczci, tak prokonsumency, że jak mi padnie silniczek wycieraczek, to się akuratnie okaże, że mogę se o wymianie gwarancyjnej pomarzyć, bo przegląd zrobiłem u prywaciarza, a nie u nich, a wiadomo, że jak oni raz do roku wymienią olej i filtr (o ile wymienią), to to tak rzutuje na prądy elektryczne w wirniku silniczka, że nie ma on prawa się popsuć, a jakby się jednak posuł, to wymienią. Co innego, jakby na gwarancji ten olej i filtr wymienił mi prywaciarz. Ooo... co to to nie. wtedy to powoduje zaburzenia zasilania silniczka, prądy wirowe uj wie jaki i może się wysrać ten silniczek. Oczywiście mogę o wymianie gwarancyjnej zapomnieć. Wiadomo. To po to mi jest ASO potrzebne w ciągu tych 2 lat.

Ta, wymagam od ASO nie super, ale rzetelnej obsługi. Niestety nie znam takiego ASO, żeby mnie w całości zadowalała obsługa. Wiele z nich działa na zasadzie "nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi...?" "Cham się uprze i weź mu daj - no skąd wezne jak nie mam...".
 
problemem jest po prostu jedno- większość ASO to dawne PRL-owskie polmozbyt-y i tu jest kłopot- mentalność ze starych przeszła na młodych,a w Centrali FCA Poland jest dokładnie to samo- wiele osób którym jeszcze coś sie chciało dlatego ucieka do konkurencji.
Zobaczcie na stronę alfy romeo jak wygląda nawet konfigurator - jeden wielki bajzel - nieaktualne katalogi z wersjami których nie ma, a np kolor szary mat w konfirguratorze jest za...0 pln.
 
nie nie kolego. Jak ja bym był w tym serwisie z rocznym autem i zaproponowaliby mi za grubą kasę odgrzybianie klimy, czyszczenie cud a wianki, tobym ich uprzejmie poprosił, żeby mi pokazali tego grzyba w klimatyzacji, bo przecież chyba jest skoro chcą go wykurzyć, a nadto niech mi pokażą co tam jest do czyszczenia w tej klimie. Ale znacznie większe jest prawdopodobieństwo, że gdybym tam był ja, a nie osoba w wieku 75 lat, tobym im nawet ten pomysł nie przeszedł przez ich oszukańczy umysł, bo wiedzieliby, że zostaną spuszczeni na drzewo i tyle będzie z ich "odgrzybiania i oczyszczania". Dlatego twierdzę, że wtedy zachowali się jak naciągacze.

W samochodzie okresowy serwis klimatyzacji to ABC dbałości o własne zdrowie i komfort podróży. Dezynfekcja poprzez mycie parownika i wymiana filtra przeciwpyłkowego co roku to dla Ciebie naciągactwo, oszukańcze praktyki i cuda wianki? Z choinki żeś się kolego urwał, czy jak? Naprawdę tu zalatuje totalnym januszostwem połączonym z mocnym dyletanctwem.

No patrz, w moim samochodzie po roku od nowości/10tyś.km nie dało się wytrzymać wskutek smrodu z klimy. Dodam, że nie był to słup stojący przez rok u dealera. Miałem robić aferę na propozycję odgrzybiania i wyzywać od oszustów?

Ty tak serio?? Człowieku, po to jest serwis w dodatku autoryzowany, żeby tak skomplikowane urządzenie jak samochód ogarniali dla klienta. ZA TO IM PŁACISZ i to grube $$$. Przegląd okresowy jest właśnie po to, żeby ci doświadczony mechanik powiedział co jest nie tak z autem i co powinieneś zrobić w przeciągu kolejnego roku zanim trafisz znowu na przegląd. Nie kumasz tego? Zasłanianie się instrukcją jest śmieszne i bezczelne.

Kumam lepiej niż Ci się wydaje, uwierz na słowo ;)
Instrukcja jest od tego, by się z nią bezwarunkowo zapoznać. Jest tam zawarty zapis dotyczący interwałów obsługowych i czynności eksploatacyjnych. Jakkolwiek ogarnięty użytkownik winien to sobie przed planowanym przeglądem przewertować, by być świadom przewidywanego zakresu, by tak jak zarzucasz wszem i wobec, nie dać się zrobić w jajo. Doradca serwisowy przedkłada planowany zakres, aczkolwiek to użytkownik ostateczną decyzję podejmuje co do warunków przeglądu! Skąd tu pewność, że nie było żadnej wzmianki o pasku rozrządu?! Słowo przeciwko słowu.

Tego nie wiem, ale ja nie o tym.
Mój tekst jest odpowiedzią na tezę, że "trzeba czytać instrukcję" i każdy jest sam sobie winien.

Rozumiem, że producenci dorzucają jakieś zbędne i nikomu niepotrzebne papiery. Jeden z drugim nie przeczyta, a potem po forach wylewa żale. W tym kraju właśnie najlepszą obroną jest atak. Nikt z nas nie wie jak przebiegały wizyty w omawianym ASO, ale wieszać psy oczywiście już trzeba. Jakie to polskie!
 
Rozumiem, że producenci dorzucają jakieś zbędne i nikomu niepotrzebne papiery. Jeden z drugim nie przeczyta, a potem po forach wylewa żale. W tym kraju właśnie najlepszą obroną jest atak. Nikt z nas nie wie jak przebiegały wizyty w omawianym ASO, ale wieszać psy oczywiście już trzeba. Jakie to polskie!

Ja osobiście żadnego psa jeszcze na nikim nie powiesiłem :P
Jak było to już inna sprawa i nie mnie dochodzić. Tak jak powiedziałeś: słowo przeciw słowu. Aczkolwiek nie uważasz, że tak ważna sprawa jak rozrząd powinna być zapisana w papierach? Powinno być jak wół na protokole z przeglądu okresowego: zalecana wymiana rozrządu, klient zrezygnował na własną prośbę. Protokół zawsze się podpisuje, więc sprawa wtedy jest jasna. Skoro tego na protokole nie ma (jak mniemam, bo nie sądzę, żeby autor tematu nie zauważył takiej oczywistości) to jednak problem IMO leży po stronie ASO.
Nadal uważam, że instrukcja nie ma tu nic do rzeczy. Jest ona po to, że możesz sobie jeździć nie do ASO, tylko do pana Zenka we wsi obok i tam serwisować auto. Wtedy pan Zenek, jako że nie ma dostępu do informacji bezpośrednio od producenta, opiera się na rzeczonej instrukcji. Ty też się na niej możesz opierać. Wybierając jednak rzetelne ASO zapominasz o interwałach serwisowych - oni robią to za ciebie. Za to im płacisz. Jeżeli ASO uważa inaczej, to niech od razu wywieszą baner "auta po gwarancji mamy w d..e!" i będzie wszystko jasne.
 
Zaciekawił mnie temat klimatyzacji ,serwisuje klimatyzacji u osoby która zajmuje się tylko tym oraz elektryką .
W naszym samochodzie wymiana filtra nie jest tak do końca prosta w porównaniu np do Fiata Bravo,widziałem jak to robi ASO zajmowało im to 30 minut
łącznie z odgrzybianiem.
W warsztacie w którym teraz to robię bez wymiany filtra sam proces wygląda tak recykling czynnika,osuszanie układu minimum 20 min, sprawdzanie szczelności
metodą podciśnienia,napełnianie świeżym olejem ,napełnianie kontrastem UV,napełnianiem świeżym czynnikiem.
Proces to co najmniej 90 min,oraz odgrzybianie Ja wybieram metodę ozonowania 30 minut.
Warsztat uważam za bardzo profesjonalny ,trzeba się umawiać przynajmniej z 2 miesięcznym wyprzedzeniem takie ma obłożenie.
Standardowa cena przy braku 100g czynnika to 200zł.
Usługa jest tak dobrze wykonana że serwisuje klimatyzacje co dwa lata i nie zdążyło się by był problem z zapachem lub grzybami.
Wykonany serwis w ASO powodował że po pół roku już było czuć smród z klimatyzacji i przynajmniej trzeba było powtórzyć odgrzybianie.
Nie wspomnę o cenie za usługę czy to nie naciąganie klienta przynajmniej powinna wytrzymać do następnego serwisu czyli rok
 
... Nikt z nas nie wie jak przebiegały wizyty w omawianym ASO, ale wieszać psy oczywiście już trzeba. Jakie to polskie!

Wiemy z relacji zakładającego temat.
"jakie to polskie" bardziej bym dopasował do założenia z góry że jest kłamcą, czy choćby powątpiewania w jego słowa.
Po 2gie niejeden z nas ma za sobą lata wizytowania ASO Alfa Romeo i wiemy doskonale do czego jest zdolne. Więc no niestety, słowo ASO Alfa Romeo vs słowo klienta i to jakiejś, zapewne sympatycznej Pani ? sory, ASO szans nie ma w takim starciu w oczach klientów serwisów Alfa Romeo. Zapracowały sobie latami na to. Się olewa latami, to się ponosi konsekwencje.
 
Ostatnia edycja:
inaczej- polski serwis Alfa Romeo (czytaj dawny PRL) i polski kierowca (czytaj w 80% "wiem lepiej wszystko i na wszystkim sie znam") to gotowa recepta na bylejakośc, januszowanie, kombinowanie i drutowanie- to jest polska rzeczywistość- ten przypadek to właśnie polska motoryzacja w pigułce. tyle w temacie.
a treaz szukanie winnego- cóż ja życzę pomyślnego powrotu na drogę.
 
Zaciekawił mnie temat klimatyzacji ,serwisuje klimatyzacji u osoby która zajmuje się tylko tym oraz elektryką .
W naszym samochodzie wymiana filtra nie jest tak do końca prosta w porównaniu np do Fiata Bravo,widziałem jak to robi ASO zajmowało im to 30 minut
łącznie z odgrzybianiem.
W warsztacie w którym teraz to robię bez wymiany filtra sam proces wygląda tak recykling czynnika,osuszanie układu minimum 20 min, sprawdzanie szczelności
metodą podciśnienia,napełnianie świeżym olejem ,napełnianie kontrastem UV,napełnianiem świeżym czynnikiem.
Proces to co najmniej 90 min,oraz odgrzybianie Ja wybieram metodę ozonowania 30 minut.
Warsztat uważam za bardzo profesjonalny ,trzeba się umawiać przynajmniej z 2 miesięcznym wyprzedzeniem takie ma obłożenie.
Standardowa cena przy braku 100g czynnika to 200zł.
Usługa jest tak dobrze wykonana że serwisuje klimatyzacje co dwa lata i nie zdążyło się by był problem z zapachem lub grzybami.
Wykonany serwis w ASO powodował że po pół roku już było czuć smród z klimatyzacji i przynajmniej trzeba było powtórzyć odgrzybianie.
Nie wspomnę o cenie za usługę czy to nie naciąganie klienta przynajmniej powinna wytrzymać do następnego serwisu czyli rok

Rożnica jest taka, że Aso po prostu zapewne wzięło pieniądze i nie zrobiło nic. Tak jak w moim przykładzie rodzinnym. Dlatego uważam to za naciągactwo i oszustwo.
Kolegę od januszowania Maaresbę003 prosiłbym o wskazanie, na której stronie instrucji do Giulietty w czynnościach serwisowych jest kontrola układu klimatyzacji.
 
W ASO robię tylko to co muszę, gwarancja. Pracują tam zwykle młode chłopaki i uczą się na naszych autach. Straszy facet który brał auto do pracy w ASO nie wiedział jak działa S&S a automat go denerwował. Całościowo to działali w stylu: co się polepszy to się popieprzy. Zanim zostawisz auto w ASO kuknij kto przy nim pracuje.
 
Właśnie o tym cały czas piszę. Jak widzę "fachmana" lat 24 i pół, który jest specem od wszystkiego, to już wiem, że idą kłopoty. Część z tych ludzi podchodzi do tego, że auto nie ich, i tak im nikt nic nie udowodni, więc maja wysypane na to co się z autem stanie i czy się urwie zaczep od airbaga i później se to będzie latało czy też nie to nie problem. Dla mnie jest to problem, bo tym autem jeżdżę 20000 km rocznie i spędzam w nim setki godzin. I to, że urwany zaczep powoduje drżenie czy skrzypienie jakiegoś elementów wbrew zamysłom konstruktorów mnie naprawdę wkurza!!! Prawda jest taka, że często w ASO nie umieją poprawnie umyć i posprzątać auta. Opierdzielenie tą samą brudną szmata deski, zegarów i dołu drzwi z zewnątrz robi więcej szkody niż pożytku. Dlatego ja wyraźnie zabraniam im sprzątania auta po jakiejkolwiek robocie. Ale przyznam, że jak im się palcem pokaże, poprosi, zwróci uwagę, że zależy mi na tym, aby było to zrobione tak i tak, że uważać, żeby nie spierniczyć, to zdarza się, że wysłuchają.

A propos ASO to opowiem wam historię z Z.E.A, gdzie znajomy, o którego byłem oddał 911 do serwisu porsche na coś tam. I oczywiście tacy sami fachmani jak u nas, po wykonaniu zlecenia wzięli się za niezlecone czyszczenie środka. Wiecie co zrobili? Deskę rozdzielczą, matową, skórzną, czarną w tym Porsche umazali i to jeszcze nierówno jakimś błyszczącym g... Czy ja muszę tłumaczyć co oznacza nabłyszczona deska w słonecznym klimacie Z.E.A.? Znajomy dostał prawie zawału i szału! Na drugi dzień był rano z powrotem w serwisie. Z tym, że tam głos klienta jest święty, a nie tak jak u nas, że ciągle w szuka się powodów, aby klienta spuścić na drzewo. Były przeprosiny, było wytłumaczenie, że faktycznie zlecenia na czyszczenie środka nie było i zrobili to z własnej woli i było "odtłuszczanie", o dziwo skuteczne, bo mieli do tego jakiś śpaks specjalny.
Także takie historie zdarzają się nie tylko u nas.
 
Witam,
Sprawa w roku i na nic nie liczę. Posty tutaj raczej traktuje jak podzielenie sie z ludźmi sytuacja, nie mam powodu żeby kłamać ponieważ ta dyskusja tutaj nie ma wpływu na rozstrzygnięcie sprawy. Żona jeździła do Aso regularnie tez po gwarancji, chodzi silnik po jeździe i rzadko używa dynamica. Dba o swoje rzeczy i wierzyła ze regularne oddanie klucza fachowcom z Aso ustrzegliśmy ja przed usterkami i będzie profilaktyczne dla auta. Nie jest psychologicznie możliwe żeby nagle zmieniła osobowość i powiedziała no , ostrzegł mnie pan przed katastrofa rozrządu ale będę Grażyna i oszczędzę i jakoś to będzie - a potem pojechała do Aso wymienić akumulator. Bardziej prawdopodobne jest to ze mechanik nie widzi klientów wić nie ma do nic osobistego stosunku to ma w dupie a po drugie to sam nie przęczytal instrukcji - bo po co, przecież wsystko wie, i robił na oko pi razy drzwi. W innych julkach rzadziej sie rozrząd robi, 1750 mu rzadko wpada to pewnie wziął te same kryteria (ale to gdybanie)
 
Dla mnie sprawa jest prosta, jeśli klient bywał na regularnych przeglądach w ASO, to właśnie ono powinno go poinformować o koniecznych czynnościach serwisowych, gdyby odmówił wykonania koniecznej czynności, powinno to zostać odnotowane przez ASO . Klient ma obowiązek zapoznania się z instrukcją obsługi auta i się do niej stosować, ale zaawansowane czynności serwisowe to sprawa ASO. Ja bym nie generalizował w ocenie wszystkich ASO, bywają różne, ASO LU nie jest takie złe.
 
Tak jak kolega wyżej napisał, nie każde ASO jest złe, mi np. podczas jakiegoś zgłoszenia gwarancyjnego ASO zasugerowało wymianę oleju i filtra (przebieg ok. 12 000 km) bo wg. nich wypadałoby to robić co rok (mimo iż książka pisze 30 000km). Nie skorzystałem, bo pierwszą wymianę zrobiłem już po 8000 km poza ASO, ale plus dla nich za sugestię.
W tym samym ASO robiłem potem przegląd używanego Mito przed zakupem i naprawdę sporo rzeczy znaleźli na moją korzyść, jednocześnie sugerując, które części można zastąpić podczas wymiany zamiennikami, bo oryginał jest drogi a wcale nie bardziej trwały - pierwszy raz spotkałem się z takim podejściem.
 
Tak jak kolega wyżej napisał, nie każde ASO jest złe, mi np. podczas jakiegoś zgłoszenia gwarancyjnego ASO zasugerowało wymianę oleju i filtra (przebieg ok. 12 000 km) bo wg. nich wypadałoby to robić co rok (mimo iż książka pisze 30 000km). Nie skorzystałem, bo pierwszą wymianę zrobiłem już po 8000 km poza ASO, ale plus dla nich za sugestię.

A ja sugestię o zmianie oleju co 15000km w MA usłyszałem już od sprzedawcy, chociaż książka jeszcze mówiła o 30tys.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra