[Giulietta] System start & stop

  • Autor wątku Autor wątku TOM & JULIA
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
no ciekawe jakie są te powody niewyłączania silnika
mi sie silnik wyłączył po mocnym przegonieniu auta :D więc działanie tego systemu jest dla mnie zagadką

Jest bardzo dużo zmiennych, które wpływają na deaktywację tego systemu, więc nie przejmowałbym się specjalnie jak komuś auto nie gaśnie. Naprawdę gorzej by było, gdyby nie zapalało. :D

---------- Post dodany o godzinie 23:53 ---------- Poprzedzający go post został napisany o godzinie 23:51 ----------

Ale jest dobry bo przypadkiem mi dziś zgasł przy ruszaniu i po wciśnięciu sprzęgła sam zapalił .

O, to prawda, do tego się S&S przydaje. Dwa razy w ciągu miesiąca zdusiłem auto, bo chciałem ruszyć jeszcze przed tym nim silnik po odpaleniu się na dobre rozkręcił... Czyli system rozwiązuje problem! Który sam uprzednio stwarza.
 
wyłączcie ten debilny start&stop. Nic nie daje, a rozwali wam z czasem turbinę. Nie ma cudów: turbina, kiedy jest rozgrzana, NIE MOŻE być wyłączana i włączana w taki sposób. W ten sposób zaoszczedzisz parę groszy na paliwie ale potem wydasz parę tysięcy na turbinę, której żywotność skrócisz co najmniej o połowę.
 
ale ktoz Ci naopowiadal, ze system wylaczy silnik po ostrej jezdzie, gdy turbina potrzebuje odsapniecia?
 
Ja zakładam, może naiwnie, że jednak ktoś ten system przemyślał i nie zaszkodzi on silnikowi, szczególnie, że koledzy piszą, że im się włącza dość rzadko. Mi akurat włącza się na tyle często, że czasem rzeczywiście go dezaktywuję, albo trzymam sprzęgło. Poza tym jak się już włączy, to staram się przed żółtym nacisnąć sprzęgło, bo nichuchu się nie da płynnie ruszyć jak się wciska sprzęgło wraz z żółtym światłem. (Płynne ruszenie to dla potrzeb tego wywodu jest dokładnie w momencie, gdy zapala się zielone).

Uczę się z tym żyć, póki co.
 
Gorzej, jak ktoś pomyślał, że na te 2 lata turbiny wystarczy a potem to się Pan martw sam.
Ja korzystam ze S&S w mieście jak jest szansa na normalną jazdę od świateł do świateł. Jeżeli widzę, że będę się wlókł w korku co chwilę podjeżdżając to wyłączam. Jak mam ochotę trochę przycisnąć po trasie to także jednak wyłączam - tak na wszelki wypadek i jakoś nie uważam tego za szczególnie upierdliwe.
 
ale ktoz Ci naopowiadal, ze system wylaczy silnik po ostrej jezdzie, gdy turbina potrzebuje odsapniecia?

a jest jakaś zależność wtedy? to znaczy, jak turbina jest gorąca, to co, system nie zadziała?
Nie, nie ma takiej zależnosci. Zresztą tu nie chodzi o silnik po ostrej jeździe, w ogóle o przestrzeganie zasady niewyłączania silnika z turbiną od razu.
 
jezdze samochodem z turbina, na nic nie trzeba czekac po skonczonej jezdzie - po prostu wystarczy nie butowac przez ostatnie kilkaset metrow.

co do systemu S&S - aby zadzialal musi byc spelniona cala masa warunkow - myslisz ze wprowadzenie tego ustrojstwa do uzytkowania jest celowym sabotazem i zamachem na zycie turbiny? ;) wiele firm stosuje ten system od wielu lat i nigdzie nie bylo slychac ze w jakis niekorzystny sposob wplywa to na zywotnosc rozrusznika lub turbiny. dlatego nie warto wierzyc w zabobony i powtarzac jak mantre niczym nie poparte urban legends ... trzeba isc z postepem :)
 
to znaczy, jak turbina jest gorąca, to co, system nie zadziała? Nie, nie ma takiej zależnosci.

Jest, jest. Pisałem już tu, że kiedyś przejechałem 16 km po mieście tak jak się Alfą jeździć powinno i silnik pierwszy raz mi się wyłączył dopiero przy parkowaniu. Mogły tu jeszcze dojść inne czynniki, takie jak niska temperatura zewnętrzna, ale na 100% zauważam, że przy dynamicznej jeździe system włącza się zdecydowanie rzadziej.
 
jestem wrecz przekonany ze komputer szacuje spalanie na odcinku ostatnio przejechanych km jak i obroty i na tej podstawie okresla czy moze wylaczyc silnik czy tez nie
 
jestem wrecz przekonany ze komputer szacuje spalanie na odcinku ostatnio przejechanych km jak i obroty i na tej podstawie okresla czy moze wylaczyc silnik czy tez nie

Kurcze a ty wiesz że na to nie wpadłem , że faktycznie jak oszczędnie/ekonomicznie teraz jeździłem po wioskach rzadko w korku to może dlatego nie wyłącza mi silnika .
Aż jutro mu zrobię kilka postojów coś ala jak na światłach.
 
Też uczę się żyć z S&S. Na początku nie przepadałem, a teraz przywykłem i właściwie jest ok. Ma swoje minus: - opóźnienie rozruchu silnika, jak stoję pierwszy na światłach to dezaktywuję, bo nie chcę uchodzić za pozbawionego refleksu, - przy takiej pogodzie jak jest obecnie potrafi się dziwnie zachować, wyłączyć silnik na kilka, kilkanaście sekund, a potem samoczynnie uruchomić silnik bez mojej ingerencji. To dość głupie odczucie. Myślę, że przy pewnych granicznych warunkach powinien nie wyłączać silnika, niż uruchamiać ponownie po kilku sekundach namysłu. - napis na komputerze S&S unavailable jest dość mylący, przy najmniej na początku. Teraz już wiem, że chodzi o warunki które nie pozwalają na jego działanie, a nie to że się popsuł. Może wtedy wyświetli się, że broken :)
- no i w korkach nie da się na tym jeździć
Plus to chyba jednak spalanie, u mnie przy jeździe w mieście nie przekracza 8,5 litra. A ostatnio wróciłem z trasy i od ok. 50 km trzymam średnią z wyjazdu 7,5.
 
Wszystko prawda, jest jednak jeszcze cos:
system sprawdza pobor pradu i jesli mialby on byc niebezpieczny dla akumulatora blokuje SnS lub wlacza automatycznie silnik. Co ciekawe, xenony jedza mniej pradu niz ogrzewanie szyby, zawsze przy wlaczonym grzaniu szyby tylnej SnS jest deaktywowany - testowalem dzis rozne kombinacje. Na swiatlach mijania stoi dlugoooooo nim wlaczy silnik.
 
jezdze samochodem z turbina, na nic nie trzeba czekac po skonczonej jezdzie - po prostu wystarczy nie butowac przez ostatnie kilkaset metrow.

:)

To czeka ciebie niedługo awaria turbiny i jej wymiana, bardzo kosztowna. To jest abecadło techniczne, warto takie rzeczy, jak działa turbina, po prostu wiedzieć.
Nie wiesz, sięgnij do źródeł wiedzy. Oczywiscie, nie padnie ci od razu, ale zmniejszasz żywotność turbiny co najmniej o połowe.
Powodzenia.
 
Opowiadasz bajki na resorach i powtarzasz urban legends. Zarzuc prosze jakies wyniki popoparte badaniami technicznymi, albo nie mamy o czym rozmawiac :D


PS. Nawet jesli padnie przy 100tys km to co mnie to obchodzi .. niech sie martwi ten kto bedzie nim jezdzil.
 
To czeka ciebie niedługo awaria turbiny i jej wymiana, bardzo kosztowna. To jest abecadło techniczne, warto takie rzeczy, jak działa turbina, po prostu wiedzieć.
Nie wiesz, sięgnij do źródeł wiedzy. Oczywiscie, nie padnie ci od razu, ale zmniejszasz żywotność turbiny co najmniej o połowe.
Powodzenia.

Chciałbym delikatnie zaznaczyć, ze owszem nigdy nie zawadzi ostatnie kilkanaście sekund pracy turbiny utrzymać niskie obroty, ale technika cały czas idzie do przodu i coraz bardziej powszechne są dodatkowe pompy oleju/wody, które zapewniają prawidłowe chłodzenie turbiny po wyłączeniu silnika.
Tak wiec powstrzymalbym sie od tak ostrego komentowania.

Sam mam taki system w innym aucie - 2.2dci by Renault.

Chciałbym za to zauważyć, ze niektórzy przesadzaja w druga stronę - pozostawiają silnik włączony na ładnych kilka/kilkanaście minut. Nieuzasadnionej pracy silnika nie zlecaja chyba wszyscy producenci silników, i to z rozmaitych przyczyn, od względów ekologicznych po kwestie smarowania.

A wracając do S&S, wynalazku tego nie można chyba zaliczyć do nowości ostatnich lat, jeśli mnie pamięć nie myli dostępny jest od 7-8 lat. Wystarczająco długa, aby uniknąć chorób wieku dziececego...

Jeśli miałbym sie czegoś obawiać w mojej Julci, to zdecydowanie na pierwszym miejscu bedzie aluminiowe zawieszenie, a zaraz na drugim miejscu 1.4 dające 170KM... Niby same zalety rzedowej czwórki o małej pojemności, jednak czas pokaże czy z wytrzymaloscia bedzie tez tak kolorowo. Już widzę jak do seryjnej produkcji używa sie kutych tlokow, korbowodow i całej masy innych podzespołów stosowanych w sporcie. Jeśli mnie pamięć nie myli, to jeszcze piec lat temu wyciągnięcie ~200KM z 1.4 było możliwe tylko w sporcie, i to przy żywotności liczonej w godzinach...
 
Powiem krótko jak by te silniki z turbo były delikatne nie dali by ich w standardzie do masówki to po pierwsze !

Ale jest taki mały niuans i mam nadzieje że tylko niuans a mianowicie gwarancja 2 lata to w tej chwili żenada przy 7 latach na kiły (KIA).

Moja osobista dygresja , za dwa lata silnik się kupi za 3K PLN,
więc choćby turbina kosztowała 500PLN to jest pryszcz .

Jedna strona w zawieszeniu tuleje/sworzeń więcej kosztują .

PS: poszli teraz do przodu bo w dolnym wahaczu zrobili niby wymienialny sworzeń tylko szkoda że zamiast śrub wstawili stalowe nity.
 
Powiem krótko jak by te silniki z turbo były delikatne nie dali by ich w standardzie do masówki to po pierwsze !

Ale jest taki mały niuans i mam nadzieje że tylko niuans a mianowicie gwarancja 2 lata to w tej chwili żenada przy 7 latach na kiły (KIA).

Hmmmm, jakoś mnie to nie pociesza, wystarczy, ze założyli 3 lata trwałości, a potem... Przecież na serwisie sie najlepiej zarabia... Pisze trzy, bo ta marka ma odrobine wiecej szacunku do swoich klientów niż np Renault, tam żywotność turbiny wyliczyli na styk, padala najczęściej po 2 latach, czyli jakiś 60k km :)
A z Kia to aż tak słodko nie jest, fakt pierwsze 3 lata jest gwarancja w pełnym tego słowa znaczeniu, potem nie różni sie to zbytni od powszechnie dostępnych ofert przedłużenia gwarancji (czyt. Ubezpieczenia).

Generalnie, glownie wsród mechaników, pojęcie downsizingu wywołuje ożywiona dyskusje. Wszędzie tam, gdzie wykorzystuje sie granice wytrzymalosci materiałów seryjna produkcja, a co za tym idzie pewna założona tolerancja bedow musi sprawiać kłopoty. Nie ma sie co czarowac, to nie jest krotkoseryjna produkcja jakiejś manufaktury (w najlepszym tego słowa znaczeniu) ale masowka, z całym zapleczem poddostawcow.

PS: poszli teraz do przodu bo w dolnym wahaczu zrobili niby wymienialny sworzeń tylko szkoda że zamiast śrub wstawili stalowe nity.

To akurat nie problem, w Lagunie tez tak miałem, nowy swozen przykreca sie na śruby, a w starym odcina nuty, 5 min roboty...
 
To akurat nie problem, w Lagunie tez tak miałem, nowy swozen przykreca sie na śruby, a w starym odcina nuty, 5 min roboty...

Wyciąć czy rozwiercić nie problem , ale nie o to mi chodziło .
Jak już robią wahacz z teoretycznie rozdzielanym sworzniem to po cholerę robią to na nitach . Było by taniej i inplusa by zarobili w oczach ciut znających się na mechanice alfistów.

A teraz z innej beczki , coś ala dowcip , to taka aluzja do tych niby awaryjnych Włoszek.
Zanim kupiłem Julką miałem 147 , mieszkam na śląsku , kupę ludzi i niby kupa ALF które ciągle są w serwisie .
Moja 147 miała już 10 lat myślę o sprzedaży więc jadę do lokalnego mechanika zrobić zawieszenie przednie bo już 100k wbiło i przydało by się przynajmniej tuleje/sworznie wymienić .
A o na moją wizytę tak :) chłopie ja jeszcze takiego samochodu nie robiłem , to jeszcze nowa bryka czemu nie jadę do ASO.
ja mu na to że ona ma już 10 lat i chciał bym zrobić zawiechę trochę tańszym kosztem.
On zdumiony , spoko damy rade ale pierwszy raz robię takie auto bo na ogół wcześniej robiłem WV/Audi :) mam nadzieję że zrozumieliście moją aluzję .
 
Ostatnia edycja:
Żadna aluzja to jest prawda, sklepów z częściami do Vwidły czy Opla we Wrocławiu jest setka do Włoskich trzy lub cztery.
 
Dzisiaj odebrałem Julcię (zawiniętą w czerwony papierek), z butelką szampana. Sprzedawca powiedział, że S&S nie będzie działać przez pierwsze kilkaset km, bo musi się dostroić. A tu proszę, działa po pierwszych 2 kilometrach. Przy włączonym ogrzewaniu tylnej szyby nie, ale to jest akurat czarno na białym w instrukcji (którą właśnie studiuję). Kilka pierwszych cykli wyłączania po prostu nie zauważyłem. Silnik włącza się w ciągu sekundy jak nacisnę sprzęgło, żeby włączyć jedynkę.

A co do gwarancji - w Niemczech można przedłużyć o 3 lata (w sumie 5 lat) po 300 euro/rok, w dowolnym momencie w ciągu pierwszych 2 lat. Jest taka opcja w PL? I czy to się opłaca?
 
Ostatnia edycja:
Amortyzatory
Powrót
Góra