[Giulietta] podnoszenie auta

A da radę pod te miejsca sięgnąć podnośnikiem kolumnowym- dostaną tam łapy? Bo jak nie to lipa.Każdy warsztatowy k**as .będzie targał za próg. W moim przypadku 100/100 chce tak robić - nie wyłączając aso. Ja podnosze za fabryczne punkty mocowania nadwozia
 
Szczerze to nie przyglądałem się jak mi ostatnio podnosili kolumnowym.Ale na pewno nie były to progi.
 
Jestem już po pierwszych doświadczeniach z podnoszeniem. Faktycznie z tyłu zahaczyłem żabę o wahacze i poszło bez problemu, z przodu z jednej strony także. Niestety z drugiej podnośnik musiał krzywo trafić i jedną stroną zahaczyłem o te przetłoczenia, które są na sankach co spowodowało lekkie (1mm) ugięcie na przetłoczeniu. Czy coś takiego może spowodować skrzywienie zbieżności lub jakieś inne problemy? czy też szukam przysłowiowej drugiej dziury w d...e?;-/
 
które są na sankach co spowodowało lekkie (1mm) ugięcie na przetłoczeniu. Czy coś takiego może spowodować skrzywienie zbieżności lub jakieś inne problemy? czy też szukam przysłowiowej drugiej dziury w d...e?;-/
Szukasz dziury.:cool:
 
Nie mam fotki ale od zawsze podnoszę Julkę (poprzednie alfy zresztą też) za fabryczne punkty mocowania nadwozia (grube wzmocnienia za progami z dziurą w środku). Oczywiście mowa o podnośniku żabce bo lewarek z zestawu wiadomo podejdzie tylko pod próg
 
Ja również odkopię. Planuję podnieść auto w celu pomalowania zacisków (chcę zrobić od razy wszystkie cztery) i mam do dyspozycji żabę oraz 4 kobyłki. Tutaj pojawia się pytanie, czy poprawnym jest umieszczenie ciężaru całego samochodu na tych punktach wspomnianych wyżej, czy nie obawiać się i podstawić pod progi? Samo podnoszenie żabą za wahacze i przetłoczenia. Jakieś sugestie?
 
Podnosiłem delikatnie za progi fabrycznym podnośnikiem. Słabe jest to, że nie ma dedykowanych miejsc i wytłoczenie na progu ulega delikatnemu nazwijmy to "przyciśnięciu" pod wpływem ciężaru. Dla mnie to mega słabe rozwiązanie i nie ufałbym dłuższemu trzymaniu auta w górze za taki punkt podparcia. Instrukcja też nie wskazuje dokładnego miejsca podparcia.

Ja robiłem tak, że podnosiłem seryjnym podnośnikiem i podkładałem pod wahacze zamiast kobyłek, solidne drewniane klocki z podkładów torowych. Wtedy dopiero można stabilnie pracować. Akurat zdejmowałem tylne nadkola do czyszczenia. Masakryczne są, zamiast dać normalny plastik to ta okropna materiałowa powierzchnia... Pod spodem też sporo syfu. Zaciski tez odrestaurowane.
 
Ja również odkopię. Planuję podnieść auto w celu pomalowania zacisków (chcę zrobić od razy wszystkie cztery) i mam do dyspozycji żabę oraz 4 kobyłki. Tutaj pojawia się pytanie, czy poprawnym jest umieszczenie ciężaru całego samochodu na tych punktach wspomnianych wyżej, czy nie obawiać się i podstawić pod progi? Samo podnoszenie żabą za wahacze i przetłoczenia. Jakieś sugestie?

Nie polecam podnoszenia za progi choć większość tak robi. Punkty mocowania nadwozia te z otworami w środku są jak najbardziej bezpieczne i pewne bo auto na taśmie montażowej w fabryce właśnie na nich wisi, tylko mało komu się chce schylić pod auto i ich poszukać. Problem może być tylko z tyłem gdzie te miejsca są we wgłębieniu i zwykłym podnośnikiem kolumnowym z okrągłą łapa tam się nie dojdzie. Ja mam dorobione klocki z gumą które podkładam w te miejsca, było to opisane w innym temacie (z parę lat temu) razem ze zdjęciami
 
Ja tam podnoszę za progi,tylko że na robionej przeze mnie gumie,sprawdziło się w Seacie i w Alfie też działaIMG_20200918_202723.jpg
 
Odkopię temat, bo jestem po wgnieceniu progu. Musiałem awaryjnie koło wymienić lewarkiem z zapasówki. Z tyłu za progiem jak się okazuje jest specjalny rant właśnie pod ten awaryjny lewarek. Ja niestety skończyłem z wgnieciony progiem. Może komuś mój post pomoże. Warto się "położyć" przy samochodzie, bo od tak tego miejsca nie widać.
 
A po dwie strzałki na każdym progu oznaczające miejsce podnoszenia? Czytanie instrukcji się kłania, są tam nawet rysunki miejsc podnoszenia
 
Niestety w instrukcji na rysunkach wygląda to tak, jakby ów miejsca były na progach. A strzałek u mnie nie widać, bo mam nakładki. Jak bym miał żabę po ręką to bym się oparł o inne miejsce ale niestety nie miałem a było to pierwsze podnoszenie tego samochodu przeze mnie. Na szczęście wgnioty nie widać zza nakładki ale tak czy siak będę musiał coś z tum zrobić...
 
Ja nie mam nakładek więc widać te trójkąciki, ale i tak nie używam tego podnośnika z zestawu , szczęśliwie przez te 14 lat nie złapałem kapcia gdzieś w trasie a do zmiany kół używam żabki i podnoszę za fabryczne punkty mocowania podwozia (te z otworami na środku), nie cierpię podnoszenia za próg i staram się pilnować cieciów warsztatowych bo oni bardzo chętnie targają za ranty progów które się później znieksztalcają że o uszkodzeniu antykorozji nie wspomnę
 
Amortyzatory
Powrót
Góra