Mnie we wrześniu po 3,5 roku też dopadło. Swoją drogą przekonałem się, że 3 miesiące nie działającego S&S to zapowiedź rychłego zgonu akumulatora, więc warto mieć na uwadze.
I tu ciekawa sprawa. Bo objaw był taki. Po naładowaniu akumulatora miernik pokazywał 12,6V, czyli powinien dać radę. Ale przekręcam kluczyk, rozrusznik przez ułamek sekundy kręci aż miło, po czym wszystko gaśnie i rozrusznik się zatrzymuje. Znów podłączam miernik, przekręcam kluczyk i napięcie spada do 8,5V, co świadczy o tym, że akumulator jest w kiepskim stanie - pozwala się naładować i trzyma napięcie (kilka dni później postał) ale pod obciążeniem z rozrusznika je gubi. Próbowałem więc odpalić kablami od mocarnego akumulatora 170Ah ale wyjętego z pojazdu (nie wspomaganego alternatorem). Też nic. Dopiero na kablach od przeciętnego wprawdzie akumulatora innego samochodu ale po uruchomieniu silnika dawcy oraz podniesieniu obrotów (czyli de facto od alternatora, gdy napięcie było 14,4V) odpalił. Dowiedziałem się, że rozwiązanie zagadki jest takie. Nasz zmyślny S&S (a ściślej czujnik stanu naładowania akumulatora), jeśli w jakichkolwiek warunkach (czy to rozruch, czy po rozruchu) napięcie spada poniżej 10V, odcina elektronikę i choć aku dałby radę, nie pozwala odpalić silnika. Dlatego podłączenie zdrowego i mocnego akumulatora nic nie dało. Dopiero prąd od alternatora drugiego samochodu o napięciu > 14V oszukał czujnik, ten przestał przeszkadzać rozrusznikowi i silnik julki w mig odpalił. Aż żałuję, że nie sprawdziłem przed wyrzuceniem starego aku, czy wyjęcie bezpiecznika nie przedłużyłoby kadencji aku w mojej julce. Choć może wtedy tym bardziej by nie dał się zapalić. Jakby nie było, jakkolwiek oryginalne aku są marne, to wybredna elektronika w julkach skraca ich przydatność. Taki chłyt matetingowy. Na koniec dowód. Założyłem ten swój stary aku do laguny pierwszej i śmiga jak złoto. Założę się, że jeszcze sezon lub dwa pojeździ. Jak pisałem, prąd trzyma. Zatem nie pozbywajcie się swoich akumulatorów zbyt szybko.
Jak to zwykle bywa dopadło mnie w najmniej odpowiednim momencie. Potrzebowałem pilnie odpalić auto. A że S&S wciąż jest nowością, mało który zakład ma odpowiednie na stanie, to zdecydowałem się na jedyny wówczas dostępny, czyli znów Exide ale taki, jak kolega Bubu321. Koleś z zakładu kiedyś pracował w Fiacie i potwierdził, że oryginalne padają na potęgę, bo standardowy aku został na specjalne zamówienie Fiata przerobiony przez Exide pod S&S dla Julek i się płyty krzywią. Ten zamiennik już ponoć od początku jest zrobiony pod S&S, więc lepiej rokuje.
Z kolei, nawiązując do kolegi Lechtaka, ponoć akumulatory żelowe nie są przystosowane do montażu w komorach silnikowych w związku ze zbyt wysoką temperaturą i można je montować jedynie w bagażniku. Jeśli to prawda, to u nas nie podejdą. A aku od Varty, która jest bodaj pionierem rozwiązań pod S&S i jej aku dedykowane do tego systemu są wciąż zdecydowanie najtrwalsze, w tradycyjnej technologii (w nomenklaturze Varty EFB) są trudno dostępne. Wówczas pozostaje Exide lub Centra (a to to samo). Ew. polskie z niemiecka nazwane Sznajdery ale opinie o nich są skrajnie różne.