[MiTo] amortyzatory

Słuchaj no misiu_k drogi, ja tu nikogo na forum nie obrażam więc uważaj na to co piszesz. Podałem przykłady które znam z własnego doświadczenia. Jeżeli się z czymś nie zgadzasz lub masz inne zdane, masz do tego prawo i możesz to zanegować ale popierając to antytezą z pozytywnym przykładem działań ASO. Ja takich przykładów nie mam zbyt dużo, chociaż się zdarzały i jednak w dalszym ciągu podtrzymuję swoją opinię która generalnie jest negatywna. A co do leczenia, to proszę cię zmień ton bo inaczej ja zaproponuję specjalną terapię dla ciebie. To forum nie jest dedykowane obrażaniu kogokolwiek, tu się wymienia uwagi i rady między forumowiczami.

Wyjątkowo bez pozdrowień tym razem...

jakisi kibol czy co? se stadion posadził, może budowlaniec?

Lutrakowska, jeszcze żeś tego nie sprzedałaś?
 
ja na tych tarczach to bym zdarł jeszcze jeden komplet klocków...


Poza tym z reguły jest tak, że po drugim komplecie klocków wymienia się dopiero tarcze.
 
Ostatnia edycja:
Poza tym z reguły jest tak, że po drugim komplecie klocków wymienia się dopiero tarcze
Nie do kończ jest tak jak piszesz. A co gdy powierzchnia tarczy ma nierówności? Te konkretne można było toczyć, chyba ze miały ogromne bicie.
 
Ja po przejechanych 35 tyś km wymieniłem łożysko w tylnym kole (huczało), na szczęście nowe pasuje z Pandy (150 zł.) + robocizna. Nadmieniam, że nigdzie tylnym kołem nie uderzyłem, może w jakiś krater wjechałem - ale nie przypominam sobie takiej sytuacji.

W Suzuki łożysko wymieniałem (w tylnym kole) po 240 tyś.
 
Auto po przeglądzie. W stacji diagnostycznej przekonałam się na własne oczy, że stan amorów jest fatalny - lewy 38%, a prawy 36%.
Najciekawsze przednie w tym samym czasie 66 i 68 %.
Wniosek ASO nie kłamało.
 
A moim zdaniem jest to normalny stan amortyzatorów. Po założeniu nowych wartości przyczepności dla przodu to około 75% a tyłu 45%.
Nigdy nie będzie 100% przy normalnych warunkach wykonywania testu :)
 
Ja po przejechanych 35 tyś km wymieniłem łożysko w tylnym kole (huczało), na szczęście nowe pasuje z Pandy (150 zł.) + robocizna. Nadmieniam, że nigdzie tylnym kołem nie uderzyłem, może w jakiś krater wjechałem - ale nie przypominam sobie takiej sytuacji.

W Suzuki łożysko wymieniałem (w tylnym kole) po 240 tyś.

W moim miciaku łożysko z tyłu wymieniali na gwarancji przy przebiegu 6 tyś
 
A moim zdaniem jest to normalny stan amortyzatorów. Po założeniu nowych wartości przyczepności dla przodu to około 75% a tyłu 45%.
Nigdy nie będzie 100% przy normalnych warunkach wykonywania testu :)

dokładnie, na całej nowej zawieszcze wyniki mam 72% 50%.

Liczy się zachowanie auta na drodze a te pomiary sprawności na stacji to robię po to żeby na tą 100 facet zapracował...
 
Auto po przeglądzie. W stacji diagnostycznej przekonałam się na własne oczy, że stan amorów jest fatalny - lewy 38%, a prawy 36%.
Najciekawsze przednie w tym samym czasie 66 i 68 %.
Wniosek ASO nie kłamało.

Witam Wszystkich.

Coś jednak musi być z tymi amortyzatorami tylnimi, u mnie po 3 lata i przebiegu 40k km, przód ma ok 70% natomiast tył prawy jak i lewy po 30%, jak żywotność przednich amortyzatorów w przeciągu jednego roku, nie uległa prawie zmianie (2-4% w dół), tak tył poleciał o ponad 20%. I nie jest to związane z oponami (sprawdzone na letnich jak i na zimowych kompletach) różnica plus minius 2%.
 
Witam. Wczoraj wymieniałem opony i zauważyłem że tylny prawy amortyzator jest wilgotny,przebieg autka to 27 tys.a 3 tygodnie temu skończyła się gwarancja,a najlepsze jest to że przed końcem gwarancji robiłem przegląd w serwisie i niczego oczywiście nie zauważyli :(
 
Witam Wszystkich.

Coś jednak musi być z tymi amortyzatorami tylnimi, u mnie po 3 lata i przebiegu 40k km, przód ma ok 70% natomiast tył prawy jak i lewy po 30%, jak żywotność przednich amortyzatorów w przeciągu jednego roku, nie uległa prawie zmianie (2-4% w dół), tak tył poleciał o ponad 20%. I nie jest to związane z oponami (sprawdzone na letnich jak i na zimowych kompletach) różnica plus minius 2%.

Gorsza byłaby sytuacja, gdyby była różnica zużycia pomiędzy amortyzatorami na tylnej osi. Często przyczyną, błeem pomiaru jest to, że jeździmy bez obciążenia (tylko kierowca). Miałem kiedyś coś takiego. Jakież było moje zdziwienie, gdy do bagażnika wrzuciłem "worek cementu" pojeżdiłem tak trochę i pojechałem taki załadowany sprawdzic amorki. Znowu miały zużucie na poziomie 56-58%.
 
Amory wymienione to teraz kurna górne łożyska,ale o tym w moim wątku.
 
Odnośnie amortyzatorów...

Wg Epera stare amortyzatory przednie miały numery
50508919
50508918

Zastąpiły je amorki o numerach
50516720
50516722

Czy wiecie na czym polegała różnica w tych pomiędzy wersjami amortyzatorów?
W Eperze jest tylko skromna informacja
Untitled.jpg
 
Lutraki na jakie amory wymieniłeś? Ja mam ten sam problem, auto ma 27 tyś km przebiegu i podczas wymiany opon na letnie zrobili też test amorków i okazało się, że tył jest do wymiany. Widzę, że nie jestem jeden z tym problemem :-/
 
27 tys i amory do wymiany ?!! Może 127 ?
Moja Hiulietta ma przejechane 66 tys i moim zdaniem amory trzymają jak nowe, chociaż nie sprawdzałem ich na żadnych obiektywnych narzędziach. Macie jakieś spostrzeżenia po których zaczęliście je podejrzewać ?

Z tego co czytałem urządzenia do ich pomiarów to b. duże różnice w pomiarach, ten sam amor na jednych potrafi wyjść jako prawie nowy, a na innym jako do wymiany. Więc chyba trzeba zachować w tym trochę zdrowego rozsądku i po prostu bazować również na własnych odczuciach.
 
Ja mam pod opieka MiTo, które ma 80tys. km.
Na szybkich, krotkich nierównościach slychać klekotanie amorków tylnych,
 
27 tyś km przebieg autentyczny, auto do nowości u mnie w rodzinie. Może faktycznie pojadę sprawdzić gdzieś indziej.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra