tomegm
Użytkownik
- Rejestracja
- Cze 15, 2019
- Postów
- 293
- Lokalizacja
- KK
- Auto
- 159 V6 Q4 Qtronic, Giulia Ti Q4, Polonez Kombi
Czołem Alfaholicy.
Od czerwca 2019 jestem posiadaczem 159 w wersji Berlina, w kolorze Grigio Argento, z australijskim sercem, czyli 3.2 JTS Q4, w automacie.
Jak do tego doszło? Otóż wiem. Szukałem samochodu ze stałym napędem na 4 koła i w automacie. Nie mógł być niemiecki. Rynek nie pozostawił zbyt wielu opcji - australijski silnik wygrał, bo byłem świeżo po powrocie z tej pięknej krainy.
Jestem jego co najmniej czwartym właścicielem. Nowa została sprzedana we Włoszech, zaś poprzedni właściciel w Niemczech kupił ją w Austrii.
Tak wyglądała droga Alfy z Berlina do mnie
:


Autko przyjechało do mnie z przebiegiem 98141 km.
Na sam początek wymiana filtrów i olejów, razem z płukanką:
opony miały dwa tygodnie kiedy je otrzymałem.
Następnie dokładka oryginalnych chlapaczy oraz podmianka oryginalnych świateł przeciwmgielnych na moduły Helli 90 mm na żarówki H15 (przeciwmgielne i dzienne).

Tak sobie jeździłem i na przełomie lipca i sierpnia autko miało już przejechane niecałe 104000 i był to dobry moment na wykonanie kolejnej wymiany oleju. Znowu wpadła płukanka, a za nią Valvoline SynPower 5W40 i filtr Filtron OM653.
Wiem, przejechanie 6000 km w niecałe dwa miesiące to szaleństwo takim autem, ale niestety - taka sytuacja życiowa.
Auto nie jest wolne od wad. Miało w Niemczech przygodę blacharską z przodu - nowy reflektor, wymieniony zderzak, lakierowany razem z maską i lewym błotnikiem. Niestety lakierniczo wyszło to dość słabo, ale sprzedający uwzględnił ten fakt w cenie. Na karoserii są również delikatne ślady po gradobiciu. Lakierowane były też drzwi tylne prawe po jakiejś obcierce, to akurat zrobione prawie dobrze, bo kolor jedynie średnio dobrany. Ale przecież nowe auta są w salonie
Ktoś z poprzednich właścicieli przytarł lewym progiem o ziemię - skutkowało to zerwaniem fabrycznej warstwy ochronnej, próbowano coś zaradzić malując czarnym Hammeritem, niestety zaczęła wychodzić powierzchowna ruda. Zabezpieczyłem to na zimę APP R-Stop oraz podkładem epoksydowym, a po zimie planuję porządnie się za to wziąć.
Do tego dochodzą odpryski na rantach drzwi i klapy. Niewielkie, ale obecne, do zrobienia.
Problem z pompą wtryskową. Auto kiepsko odpalało na ciepłym silniku. Pompa wtryskowa ma w sobie stabilizator ciśnienia paliwa, które pompowane jest z baku. Stabilizator ten w trakcie pracy generuje pewne opary, które wracają do baku. Niestety jak się okazuje coś w tym układzie jest nieszczelne, ponieważ ów stabilizator pozwala ciepłej benzynie wywędrować z pompy jednocześnie ją zapowietrzając. Na szczęście po odrobinie główkowania obszedłem ten problem, dodając pewien zawór sterowany, jednak pompa wtryskowa i tak powinna pójść do regeneracji.
No i ten legendarny rozrząd. Jestem trochę nadgorliwy i chciałem wymienić go profilaktycznie w tym roku, nawet już posiadam części, które szły aż z Australii. Ale że nie jest głośny, błędów z nim związanych nie ma, to przełożyłem wymianę na wiosnę.
Najbliższe plany?

Na koniec dodam, że jest to moje drugie auto. Przez 6 lat od zdobycia prawka eksploatowałem Fiata Stilo MW 1.9 JTD 80CV. Zrobiłem nim jakieś 80000 km, dokładałem wyposażenie i takie tam. Przesiadka na auto o mocy dokładnie 2.25 raza większej to świetne uczucie
Alfa jest moim daily, służy mi do dojazdów do pracy. Mam 11 km w jedną stronę i mam świadomość, że lepiej by było eksploatować ją raczej na dłuższych odcinkach. Choć staram się ostatnio jeździć więcej autobusem do pracy, to jednak jazda tym autem mocno kusi i nawet w drodze do pracy nastraja pozytywnie na cały dzień.
Kiedy to piszę, auto ma już 107912 km. Właśnie wróciłem z trasy Kraków - Poprad - Miszkolc - Koszyce - Kraków. Tak świętowaliśmy ostatnie podrygi letniej pogody, na Węgrzech, tuż przy granicy ze Słowacją:


A spalanie? To już inna historia
Do zobaczenia na drogach!
Od czerwca 2019 jestem posiadaczem 159 w wersji Berlina, w kolorze Grigio Argento, z australijskim sercem, czyli 3.2 JTS Q4, w automacie.
Jak do tego doszło? Otóż wiem. Szukałem samochodu ze stałym napędem na 4 koła i w automacie. Nie mógł być niemiecki. Rynek nie pozostawił zbyt wielu opcji - australijski silnik wygrał, bo byłem świeżo po powrocie z tej pięknej krainy.
Jestem jego co najmniej czwartym właścicielem. Nowa została sprzedana we Włoszech, zaś poprzedni właściciel w Niemczech kupił ją w Austrii.
Tak wyglądała droga Alfy z Berlina do mnie


Autko przyjechało do mnie z przebiegiem 98141 km.
Na sam początek wymiana filtrów i olejów, razem z płukanką:
- Valvoline SynPower 5W40 - silnik
- Ravenol ATF T-WS Lifetime - skrzynia (wymiana statyczna)
- Tutela Transmission Geartech 75W85 - przekładnia i dyferencjał tylny
Następnie dokładka oryginalnych chlapaczy oraz podmianka oryginalnych świateł przeciwmgielnych na moduły Helli 90 mm na żarówki H15 (przeciwmgielne i dzienne).

Tak sobie jeździłem i na przełomie lipca i sierpnia autko miało już przejechane niecałe 104000 i był to dobry moment na wykonanie kolejnej wymiany oleju. Znowu wpadła płukanka, a za nią Valvoline SynPower 5W40 i filtr Filtron OM653.
Wiem, przejechanie 6000 km w niecałe dwa miesiące to szaleństwo takim autem, ale niestety - taka sytuacja życiowa.
Auto nie jest wolne od wad. Miało w Niemczech przygodę blacharską z przodu - nowy reflektor, wymieniony zderzak, lakierowany razem z maską i lewym błotnikiem. Niestety lakierniczo wyszło to dość słabo, ale sprzedający uwzględnił ten fakt w cenie. Na karoserii są również delikatne ślady po gradobiciu. Lakierowane były też drzwi tylne prawe po jakiejś obcierce, to akurat zrobione prawie dobrze, bo kolor jedynie średnio dobrany. Ale przecież nowe auta są w salonie
Ktoś z poprzednich właścicieli przytarł lewym progiem o ziemię - skutkowało to zerwaniem fabrycznej warstwy ochronnej, próbowano coś zaradzić malując czarnym Hammeritem, niestety zaczęła wychodzić powierzchowna ruda. Zabezpieczyłem to na zimę APP R-Stop oraz podkładem epoksydowym, a po zimie planuję porządnie się za to wziąć.
Do tego dochodzą odpryski na rantach drzwi i klapy. Niewielkie, ale obecne, do zrobienia.
Problem z pompą wtryskową. Auto kiepsko odpalało na ciepłym silniku. Pompa wtryskowa ma w sobie stabilizator ciśnienia paliwa, które pompowane jest z baku. Stabilizator ten w trakcie pracy generuje pewne opary, które wracają do baku. Niestety jak się okazuje coś w tym układzie jest nieszczelne, ponieważ ów stabilizator pozwala ciepłej benzynie wywędrować z pompy jednocześnie ją zapowietrzając. Na szczęście po odrobinie główkowania obszedłem ten problem, dodając pewien zawór sterowany, jednak pompa wtryskowa i tak powinna pójść do regeneracji.
No i ten legendarny rozrząd. Jestem trochę nadgorliwy i chciałem wymienić go profilaktycznie w tym roku, nawet już posiadam części, które szły aż z Australii. Ale że nie jest głośny, błędów z nim związanych nie ma, to przełożyłem wymianę na wiosnę.
Najbliższe plany?
- Założyć nowe/używane buty zimowe dla Belli prosto od Rafała (Alces1)
z nowymi podeszwami Dębica Frigo HP2 225/50 R17, akurat Made in Germany - w tym zestawie to felgi są o dziwo wyprodukowane w Polsce, a więcej zdjęć będzie gdy już zrealizuję ten punkt:

- Wymienić olej przy 110000 w silniku i skrzyni
- Rozrząd/ blacharka/ zawieszenie przód. Trochę już siadły te sprężyny i NIE, nie założę Eibacha

- Regeneracja pompy wtryskowej
- Jakieś inne radio. Mam ConnectNav. To, co w nim lubię to interfejs zmieniarki płyt, bo lubię słuchać muzyki z płyt. Ale chciałbym też mieć CarPlay/Android Auto. No i tu kwestia radia 2DIN Sony i wielkiej ramki uzupełniającej otwór po Navi, czy założenie chińskiej jednostki dedykowanej i rzeźbienie ramki uzupełniającej. Wymiana dekoru na otwór pod zwykłe radio na razie nie wchodzi w grę, bo nie znam numeru tej części w takim kolorze jak mój, a oklejać nie bedę. Kiedyś się zdecyduję

- Renowacja letnich felg policyjnych
- Jakieś bzdury typu dywaniki itp.
Na koniec dodam, że jest to moje drugie auto. Przez 6 lat od zdobycia prawka eksploatowałem Fiata Stilo MW 1.9 JTD 80CV. Zrobiłem nim jakieś 80000 km, dokładałem wyposażenie i takie tam. Przesiadka na auto o mocy dokładnie 2.25 raza większej to świetne uczucie
Kiedy to piszę, auto ma już 107912 km. Właśnie wróciłem z trasy Kraków - Poprad - Miszkolc - Koszyce - Kraków. Tak świętowaliśmy ostatnie podrygi letniej pogody, na Węgrzech, tuż przy granicy ze Słowacją:


A spalanie? To już inna historia
Do zobaczenia na drogach!







