Raczej nie bo to był diesel. Chodziło o to, że po krótkiej nawet jeździe, przy stanie na luzie np. w korku zaczynał dymić. I to ostro - stawiałem niezłą zasłonę dymną.
Michał dostał ja na parę tygodni i skończyło się na niczym. Potem jeszcze parę razy ja dostawał, z tym samym problemem, ale go nie rozwiązał. A że wóz działał jak trzeba tylko dymł to ja nie miałem takiego ciśnienia żeby to zrobić.
Generalnie nauczyłem się że jak mu się da samochód z problemem "coś się dzieje" to spora szansa że nic z tym nie zrobi. Jak jest konkretna robota to jest świetny, ale do pracy detektywa to się nie nadaje.
Pamiętam jak dostał Alfę z "coś stuka". Dostałem jak oddałem i z tekstem nic mi nie stuka. U mnie działa. A ja słyszę że mi na pierwszej dziurze po wyjeździe od niego wali. Sam poszukałem i okazało się że poluzowała się śruba ogranicznika i drzwi się ruszał i ostro stukały.
Od tamtej pory jak miałem problem "coś, ale nie wiem co" to do niego nie jeździłem. Wolałem pojechać do Grudziądza do serwisu Opla niż do niego. No a teraz w Rumii mam warsztat który radzi sobie z zagadkami więc do nich głównie jeżdżę.
Wysłane z mojego XT1562 przy użyciu Tapatalka