Jeśli chodzi o gwarancję to nie było pisemnej bo sam Pan Robert powiedział, że jeśli jest faktura to nie potrzeba gwarancji. Po dwóch miesiącach chyba już o tym zapomniał ?!
U mnie wystarczy gwarancja na słowo i tego też się trzymam. Pan musi mieć wszystko na papierze i nagrane rozmowy- tylko po co ? Pewnie po to, jak sam twierdził- wszyscy go ciulają- ale jak to się mówi- każdy sądzi wg siebie...
Cen nie mówię za każdym razem innych- a ten kto mówi to np tutaj:
http://www.alfaclub.pl/forum/viewtopic.php?t=12174&highlight=superalfa
Okazało się, że są śrubki w silniku to po prostu trzeba było go nie brać- widać Panu Robertowi to nie przeszkadzało tak samo jak to, że u jednego z forumowiczów właśnie w AR 159 znalazło się masę igiełek z piesków przez co zaraz po zakupie uszkodziło mu silnik- tutaj można poczytać:
http://www.forum.alfaholicy.org/porady_przy_zakupie/115256-przygoda_super_alfa.html
Co do wisienki na torcie- czyli cofanie liczników to historia jest ciekawa...kiedyś będąc w Niemczech oglądałem auta na placu u handlarza. Podjechał człowiek z Polski i od słowa do słowa okazało się, że w/w pan pracuje w SuperAlfa. Trochę rozmawialiśmy i temu właśnie panu wygadało się, że tam właśnie w Częstochowie to mają sprzęt warty kilkadziesiąt tyś. zł., którym można zrobić dosłownie wszystko, a m.in. robić korekty liczników, tak że nikt tego później nie jest w stanie sprawdzić(np temat Lancii po korekcie licznika był poruszany na forum). Utkwiło mi to w głowie więc dlatego o to później z czystej ciekawości spytałem.
Panie Robercie- chyba Pan skąpisz wypłaty nawet swoim pracownikom skoro mówią takie rzeczy obcym ludziom.
BTW- nigdy nie miałem u siebie Alfy 159 TI...
Jest Pan, Panie Robercie pierwszym klientem, z którym są takie problemy. Współpracuję z wieloma forumowiczami i jakoś nigdy nie było dramatów w transakcjach. Jednak Panu lepiej kombinować i tłumaczyć się korektami liczników niż dojść do porozumienia i zająć się faktycznym problemem.
To co Pan teraz wypisuje jest moim zdaniem żałosne. Nie wiem, z którym pracownikiem rzekomo Pan rozmawiał, skoro sam osobiście jeżdżę po samochody ze swoim wspólnikiem. A bajka o jakimś sprzęcie do korekty liczników wartym kilkadziesiąt tysięcy zł. rozbawiła mnie do łez. Może tak często korzysta Pan z takich usług, że usługodawcy się Panu pomylili. Jedyny sprzęt jaki posiadam za kilkadziesiąt tysięcy zł. to oryginalny komputer diagnostyczny Examiner Smart HD, którym cofnąć licznika się nie da. Brak Panu jakichkolwiek argumentów, więc odgrzewa Pan jakieś "stare kotlety", które zapewne wszystkim forumowiczom są już znane. Chciałbym nadmienić, że tytuł wątku, który Pan założył powinien być: "Jestem handlarzem oszustem, oszukałem firmę SuperAlfa". To ja od Pana kupiłem towar, a nie Pan ode mnie, więc nie rozumiem tej dyskusji. W tym wypadku ja powinienem założyć wątek pt. "Uwaga na handlarza z Będzina - sprzedaje silniki ze śrubkami w misce i pękniętymi głowicami".
Gdzie Pan szuka takich klientów, że kupują towar z gwarancją na słowo?! Nie wiem ile prowadzi Pan działalność, ale powinien Pan wiedzieć, że przy fakturze wystawionej na firmę nie ma gwarancji, więc jakim cudem mogłem chcieć zrezygnować z pisemnej gwarancji, skoro jest to jedyne zabezpieczenie.
Do w miarę świeżego wątku, który Pan przytoczył, mogę się odnieść tj. dotyczący igiełek w silniku z nazwanych przez Pana "piesków" - handluje Pan częściami, a nawet nie zna ich nazewnictwa. Nie udzielam bezpłatnych porad. W Pana przypadku zrobię wyjątek. Nie wiem jak w Pana silnikach, ale u mnie zwierzątek nie ma. Zamiast "piesków" są dźwigienki zaworowe. Co do samego wątku, którym próbuje mnie Pan nieudolnie skompromitować, wyjaśniam:
Nabywca kupił samochód z przebiegiem prawie 200 000 km (egzemplarz TI z największym przebiegiem i najtańszy jaki miałem na placu). Przed planowanym przyjazdem, udostępniłem mu nr nadwozia, o który prosił. W systemie była wyraźna informacja, że w samochodzie zostały dokonane dwie interwencje związane z zerwaniem paska rozrządu. Samochód został zakupiony z pełną świadomością. Padło także oskarżenie o korektę licznika, ponieważ została stwierdzona ingerencja w sterownik silnika. Jeżeli nabywca byłby bardziej inteligentny, niż wskazuje post na forum - zdziwiłoby go kilka rzeczy: 1) sterownik był nowy i błyszczał, a sterownik, który ma 6 lat jest cały zaśniedziały i są widoczne ślady korozji 2) co to za korekta na prawie 200 000 km? 3) na tym forum jest nawet wątek o tym, jak sterownik w silniku 2,4 z czasem przestaje "widzieć" dwa wtryskiwacze - istnieją na naszym rynku firmy, które oferują nowe sterowniki, ale żeby wgrać do nich oprogramowanie ze starego sterownika, należy je rozkleić, choćby po to, aby zachować oryginalność przebiegu 4) z systemu wynika, że samochód serwisowany był prawie do samego końca, więc skąd pomysł o korekcie licznika? Chciałbym także zacytować dwa sms-y, które otrzymałem od nabywcy: "Rozszczelnil sie simering na wale od strony kola pasowego i prawie caly olej poszedl", po jakimś czasie kolejny "Jednak to pompa oleju. Dostaly sie tam igielki od konikow i zniszczyly ja od srodka" (kolejny fanatyk zwierząt w silniku). W tym wypadku właściwie nie wiem czego dotyczyła awaria. Odniosłem wrażenie, że chodzi jedynie o wyłudzenie pieniędzy. Wartym uwagi jest także fakt, że Pan przyjechał do mnie Alfą 156 z silnikiem 2,4 JTD 175KM, w którym podniósł moc do 280KM, więc kto może wiedzieć jaką ingerencję wykonał po zakupie Alfy 159 ode mnie?
Kończąc swoją wypowiedź, chciałbym nadmienić, że nie zapytał mnie Pan z ciekawości o korektę licznika, ale zwrócił się Pan z prośbą o konkretną usługę, której ja nie wykonuję.
Z poważaniem,
SuperAlfa