Na co zwrócić uwagę - chyba najbardziej na to, jak ktoś takie auto obsługiwał. Ma to znaczenie dla auta z wielu względów.
GTA cierpią na korozję zarówno rantów błotników jak i podłogi (od roku bodajże 2004 podłoga koroduje mniej). Więc te rzeczy sobie obejrzyj zarówno pod kątem, czy korozja jest widoczna jak i pod kątem tego, czy ktoś jej nie zamaskował. Podobnie w okolicy wycieraczki szyby tylnej - tam niestety stoi woda w szparze pomiędzy szybą a blachą klapy i się pojawia tam korozja. A dlaczego pisałem o maskowaniu korozji? GTA ma np. specyficzne błotniki zarówno przednie jak i tylne. Na dzień dzisiejszy nie wiem czy jeszcze jest jakikolwiek używany przedni błotnik do sprzedania, a jeśli się coś pojawia - to jedna sztuka kosztuje 500 PLN. Dlatego niektórzy wolą robić wstawki, czy odstawiać inne kombinacje, ze względu na cenę i dostępność tych elementów.
Silnik - kosztowna jest wymiana rozrządu (ok. 2000 PLN), bo wyjmuje się do niej silnik. Są patenty, żeby zrobić to bez demontażu silnika, ale jest to mega upierdliwy temat. Do tego w silniku dochodzi do stopniowego zjadania wałków rozrządu - nie widziałem jeszcze 3.2 V6, w którym wałki byłyby perfekcyjne. Kwestia, jak bardzo są zjedzone. Warto byłoby to też obejrzeć, ale mało kto pozwala na demontaż dekli podczas oględzin auta przed zakupem.
Zawias (wahacze) masz taki jak w 156 więc jeśli masz luzy i stuki w zawieszeniu podczas jazdy (a jest to jeden z tańszych elementów w tym aucie jeśli chodzi o obsługę) - to naprawa nie powinna zjeść Cię z butami, ALE rzuca jakieś światło na podejście właściciela do pojazdu.
Dyferencjał (układ różnicowy) - przy ostrzejszym traktowaniu gazu potrafi się rozlecieć bez ostrzeżenia. Najsłabszy punkt przeniesienia napędu. Obowiązkiem przy tym aucie jest montaż szpery Q2, chyba, że lubisz niespodzianki typu nagłe jebnięcie podczas jazdy i rozsypane po drodze elementy skrzyni biegów. Problem jest w cenie i dostępności Q2 - trzeba trochę się naszukać, żeby nie wydać na to więcej niż 2000 PLN. Regularna cena to coś ok. 3500 z kompletem łożysk.
Lubią się wybić przekładnie kierownicze - jeśli coś takiego się stanie, jesteś lżejszy o ok. 1000-1400 PLN, w zależności, jak i kto Ci to będzie naprawiał.
Auto FATALNIE znosi (jak zresztą nadwozie każdej 156) jakiekolwiek dziwne patenty podczas naprawy nadwozia po wypadku. Problemem są tutaj specyficznie poprowadzone ramki drzwi, które muszą leżeć IDEALNIE równo, a po nieudolnie przeprowadzonej naprawie może być problem z ich ustawieniem. Jeśli nie leżą równo - będziesz miał taki świst powietrza podczas szybszej jazdy, że zwariujesz.
Układ wydechowy - drogi w naprawach. Używanych, sensownych tłumików jest jak na lekarstwo, nowe są w absurdalnych cenach (jeśli jeszcze gdzieś taki dostaniesz).
Elektryka - raczej nie płata figli, z jednym małym wyjątkiem, ale o nim później. Jeśli masz masz dyskotekę na desce i sprzedający mówi, że ten typ tak ma, albo że to jakaś pierdołka do naprawy - w to nie wierz, pierdołki się naprawia, a nie jeździ z nimi, zwłaszcza w tego typu samochodzie. Fiksuje tylna wycieraczka, ale z powodu wilgoci i rdzy, która blokuje ją w tulei przeprowadzonej przez klapę - da się to rozebrać i wyczyścić. Szlag z biegiem czasu trafia automatyczną regulację wysokości świateł ksenonowych - regulatory przy wahaczach się rozłączają, korodują, itp. Nie jest to element jakoś szczególnie kosztowny, więc też da się to ogarnąć.
Największy problem z elektryką to komputer sterujący pracą silnika, przykręcany do kolektora ssącego (od tyłu silnika). Ze względu na umiejscowienie go (temperatura, drgania) jeśli dojdzie do uszkodzenia elektroniki - masz spory problem. Używane ECU występują w przyrodzie bardzo rzadko, jeśli już - cena sprawnego potrafi dojść do 1500-2000 PLN. Naprawienie go (z racji zalewania żelem ścieżek i kabelków na płytce wewnątrz) jest praktycznie niemożliwe. Problemy z samochodem są wtedy różne - fiksuje sterowanie przepustnicy, wyskakują losowo błędy check-engine na desce, silnik nie chodzi na wszystkich cylindrach, itp. Zależy, co zostanie uszkodzone w komputerze.
Ogólnie przy zakupie przyjmujesz procedurę taką:
- sprawdzasz dokładnie nadwozie pod kątem korozji i wypadków - auta po mocniejszych wypadkach w ogóle bym wykluczył, jeżeli są widoczne ślady niedbałej naprawy. Szkoda nerwów, a jak Ci się to dziwnie zachowa przy 220-250 km/h to możesz mieć bardzo niefajną sytuację na drodze,
- wszelkiego rodzaju braki w elementach nadwozia (kratki w zderzakach, ubytki zderzaków, popękane progi, itp) - niekoniecznie tanio się naprawia
- nierówna praca silnika (na nie wszystkie cylindry), check-engine na desce, itp - mogą oznaczać problemy z ECU
- sprawdzasz, kiedy były robione podstawowe czynności obsługowe - bo rozrząd wymieniać się powinno w tym aucie co 60 tysięcy kilometrów, potem ryzyko strzału paska bardzo wzrasta, a koszt wymiany nie jest mały
Jeśli wszystkie w/w rzeczy są ok - wtedy dopiero jazda próbna. Oszczędzisz sobie emocjonalnej oceny. Aha - osobiście unikałbym Selespeeda. Wiem, że są zwolennicy tej skrzyni, ale jak dla mnie jej praca pozostawia bardzo wiele do życzenia. No i jest to kolejny upierdliwy element w naprawie, jeśli coś w nim poleci.