W teorii to nawet ma sens - dłuższe ładowanie prądem o niższej wartości jest lepsze dla akumulatora od szybkiego ładowania, ale czy to się sprawdzi w trakcie codziennej eksploatacji, to czas pokaże.
Printable View
Może ma sens techniczny, ale sens użytkowy jest zerowy. Kto robi codziennie po 200-300km poza miastem, żeby skorzystać na tej "sztucznej inteligencji"? Chyba AR siępriorytety w tym punkcie pomyliły - chyba najpierw powinno działać, a później maksymalnie wydłużać żywot akumulatora, a nie odwrotnie
w autach na ktorych testowali zapewne to sie sprawdzalo idealnie- one jezdza codziennie dziesiatki/setki km, mysle ze jednak nie testowali tego dla zwyklego szaraczka ktory sobie smiga tylko po miescie 5-10km do pracy, potem np 3km na zakupy, potem reszte do domu a w trase jedzie 3 razy w roku jakis weekend dluzszy czy wakacje (choc tu ja albo wynajmuje busa albo lece, wiec tras dlugich juz tez raczej nie robie). nie zaprojektowali tego dla samochodow ktore jezdza te 10-15 tys rocznie, a przeciez 2.0T wielu wlasnie takich uzytkownikow kupuje - Ci co robia 30 - 50tys rocznie czyli regularnie jakies traski w wiekszosci juz kupia 2.2JTDM. IMHO w 2.0T ladnowanie nie jest zaprojektowane jak to anglicy mowia "fit for purpose".
Wydaje mi się, że ten samochód nie jest stworzony do miasta... Ktoś chciał dobrze, wyszło jak zawsze.
Nie kolego. Teraz jest ECO first :)
Imho teraz to w ogóle testy są w warunkach laboratoryjnych lub nawet cyfrowo obliczane. Testy żeby zawieźć samochód np do mega zimnego lub mega ciepłego miejsca i tam zrobić kilka tys km w warunkach miejskich, w trasie itp to wszystko pieniądze. Np jeździć z włączonym ogrzewaniem szyby przez cały dzień i jaki to ma wpływ na akumulator. To też trwa. Przynajmniej rok by trzeba porządnie testować. Potem poprawki i od nowa. Historia jak z w124 który na swoje czasy kosztował majątek.
A dlaczego miałby być? Znasz jakiegoś innego sedana z segmentu D, który byłby projektowany do jeżdżenia po mieście? To nie jest Yaris, ani Panda :)
To, że ktoś używa 280-konnego sedana z 8-biegowym automatem do jeżdżenia po bułki i z powrotem, to jednak jest wyjątek, a nie reguła, pod którą się projektuje takie auta, podobnie jak kupowanie diesla do jazdy po mieście. Jednym i drugim da się jeździć po mieście, ale nie jest to zbyt optymalne środowisko pracy dla takich aut.
mysle ze sie mylisz. auta premium na calym swiecie (a szczegolnie poza krajami mniej zamoznymi) kupuja ludzie ktorzy maja w domu czesto 2-3 samochody, i sa to ludzie raczej juz na jakis kierowniczych stanowiskach (czesciej) - powiedzmy pomysl o BMW 3/4. takimi autami wlasnie sobie smigaja do pracy, na drobne zakupy po drodze, czy do fryzjera, czyli raczej krotkie odcinki max kilka w ciagu dnia. na wyjazdy typu lokalne krotkie wakacje/dlugi weekend czy duze zakupy to maja wieksze auto - powiedzmy duze kombi albo SUVa, a na wakacje maja dojechac te 100-200km do lotniska (i tez pewnie tym wiekszym autem) i tyle jezdzenia w trasach. giulia to nie auto dla przedstawicieli handlowych ktorzy lataja 50-100tys km rocznie - tu by nawet ich ten przeglad co 15tys km wkurzal i wprowadzal zamet.no i takie osoby raczej nie kupuja Yarisa czy Pandy, czesto maja swoje miejsce parkingowe przy pracy (albo jest tyle miejsc, a jak nie to kadra kierownicza tylko ma miejsca - znam to z Dublina z pracy i żony i koleżanki - obie w scislym centrum pracowaly w korpo).
akurat Giulie od polowy 2015r bardzo intensywnie testuja w Bielsku-B na drogach - przez pierwsze 2 lata to codziennie mijalem kilka roznych sztuk (lacznie z Q), teraz ciut mniej, ale raz na pare dni jakas jedzie na czerwonych blachach. No wiec testuja, tyle ze w innym cyklu niz wiekszosc benzyn jezdzi. Z tego co slyszalem wiekszosc testow jest tez do 50km/h, tak wiec jedzie sobie taka giulia po dwupasmowce (wewnętrzna obwodnica) i wszystkie auta ja wyprzedzaja - dziwnie to wyglada. no, ale jest to inny sposob uzytkowania niz ten z ktorymi maja do czynienia zwykli posiadacze, ktorzy jezdza te 10-20tys km rocznie, glownie po miescie i po bułki.
Wiedziałem, że mój wpis weźmiesz do siebie, ale nie chcę otwierać kolejnego wątku na temat kto kupuje auta premium i po co, bo taki już jest w innym dziale. Odpowiedziałem jedynie na wpis, który zacytowałem "Wydaje mi się, że ten samochód nie jest stworzony do miasta...". Musisz jednak przyznać, że Twój sposób użytkowania Giulii jest raczej wyjątkiem, a nie regułą w stosunku do innych nabywców tego modelu. Wiem, że dzisiaj kupuje się nawet duże SUVy, żeby jeździć nimi tylko po mieście, ale powiedzmy sobie szczerze - nie są to auta "stworzone do miasta".
Czy na prawdę tak ciężko zrobić auto które będzie jeździło po 10km 10x dziennie? Czy to tak trudna sztuka, że trzeba robić jakieś ustępstwa?
Bez przesady to nie 4C czy supersamochód, który faktycznie nie nadaje się do miasta. To zwykła usportowiona klasa średnia. Często prawie za ćwierć bani. Na prawdę nie da się jej używać w mieście?
2/3 życia takich klas średnich to miasto.