Fred napisał:
Powiedz mi tylko jak silnik wytrzymał jadąc na 0,5 litrze oleju.
0,5 litra oleju wylali z silnika w ASO. I z miejsca trzeba było zrobić generalkę, bo mimo dolania oleju od razu silnik brał go jak w dieslu.
Historia wyglądała tak: kupiłem auto i chciałem zrobić przegląd, żeby pozałatwiać takie rzeczy jak ozonowanie klimy itd. Znalazłem na nich namiar pojechałem i kazałem sobie auto po prostu sprawdzić. Goście to zrobili, powiedzieli, ze z autem wszystko ok, tylko trzeba klocki zmienić i, że na słuch koleś wysłyszał zużycie paska rozrządku (zmienianego 20 tys wcześniej na co miałem fakturę z ASO w Warszawie). Gdy auto odbierałem zaczął mi opowiadać jak często te silniki się grzeją i jakie to niebezpieczne i, że jak mi się włączy kontrolka to od razu do nich jechać i robimy remont. Ja tym autem zanim do niech pojechałem zrobiłem jakieś 700km i nie działo się nic, więc gdy wracając z Ricambi powłączały się kontrolki to pojechałem, ale do Ganinexu. Diagnoza jak wyżej. Remont kosztował niemało, bo de facto wszystko trzeba było w tym silniku obdłubać. Swoją drogą jak to będzie teraz po tym remoncie to się jeszcze okaże, bo miała ona miejsce w maju.
I teraz historia z Lancią Kappa w roli głównej. Kumpel z pracy kupił sobie egzemplarz 2.4 jtd od któregoś z użytkowników forum Lancia-Klub Polska. Wiedział, że do wymiany jest zawieszenie i klimatyzację trzeba nabić, ale to zostawił sobie na kiedy indziej. Do Ricambi pojechał żeby zmienić olej filtry itd. Odbierał auto w mojej obecności, bo po prostu go tam podwiozłem, żeby nie musiał stamtąd wracać i tam jechać autobusem. Znów muzyczne zdolności mechanika się pokazały, bo usłyszał, że ten silnik jest do wymiany i wogóle będzie strasznie. Mieli zmienić olej, więc zabrali się do roboty, my kilka dni później przyjechaliśmy po odbiór. Dowiedzieliśmy się, że zawieszenie to paaaanie, straszne (a kto ich prosił, żeby się nim zajmowali?). Poza tym ponarzekali w stylu "kto to panu tak spartolił" na korek w misce oleju i pochwalili się, jaką to oni mają odsysarkę. Odessali olej z wlewu, od góry. Wg. mechanika turbina nagle była do natychmiastowej wymiany (nie było z nią wszystko ok, ale jeszcze troszkę powinna wytrzymać), bo panie cieknie i, że silnik też już jest na wykończeniu i można remontować lub zmieniać. Kumpel zamiast od razu robić to w Ricambi pojechał do znajomego, który ma ASO Chryslera, gdzie po puknięciu młotkiem w korek (w obecności tego kumpla) wylało się z silnika około 8 litrów oleju. Nowy olej został wlany i od tej pory turbina już nie cieknie, ale było to niedawno, więc obserwujemy co się będzie działo dalej. Z tym, że to jest sprawa sprzed 2-3 tygodni.
Co do alternatywy to na śląsku nie znalazłem jeszcze żadnej (o tym, czemu nie Ganinex to będę się wypowiadał za jakiś czas, bo jest parę rzeczy, które dzieją się właśnie w tej chwili). Jak będzie kolejna potrzeba zrobienia przeglądu to chyba po prostu zrobię sobie gdzies ładną wycieczkę i tyle. Bo w Ricambi mnie już nie zobaczą. Ale może to są te dwie sytuacje na sto, gdzie dzieje się coś złego.