Nie tyle może mordowana ile nieumiejętnie zarządzana. I dotyczy to także cenionego tu na forum, a przeze mnie uznawanego za szkodnika dla AR, Sergio Marchionne. Nie ma już Sergio ale owoce jego działań pozostały.
Ale może przeznaczeniem AR jest takie właśnie nieustanne balansowanie na krawędzi

?
Co jakiś czas odpalają petardę, jak 156 kiedyś, samochód marzeń, dziś po latach uważa się, że to rdzewiejący szmelc, w ktorym mogło się popsuć praktycznie wszystko, poza silnikiem jtd, który jest silnikiem w sensie trwałości genialnym.
159 natomiast to do dziś archetyp sedana doskonałego (z zewnątrz, bo w środku zaskakująco ciasny) ale temu modelowi z kolei nie posłużył mariaż z GM.
Jak się pojawi jakieś cudo, typu 8C to puszczają n a rynek kilkaset sztuk i dziś 99 procent ludzi jeżdżących samochodami nie ma pojęcia, że był w ogóle taki model.
Albo jeszcze inna historia: jak się jakiś model uda i nieźle sprzedaje, to go tłuką dziesięć lat, robiąc po drodze jakiś niedostrzegalny lift, czyli mowa o modelach 147 i Giulietta.
Inni, jak się coś sprzedaje, idą za ciosem, robią lifty, wersje, odmiany, wpychają nowości ile się tylko da. Ale nie AR, oni mają swoją politykę

To w pewnym sensie fenomen. Idealne przepisy, jak NIE ZARZĄDZAĆ DOBRZE marką.