Piotr napisał:
kiedyś na liście dyskusyjnej ikara czytałem, że w Alfie 75 trzeba się troszkę okręcic kierownicą aby skręcic maksymalnie koła, któś to porónwał nawet do prowadzenia samochodu ciężarowego - i to własnie miałem na myśli pisząc o układzie kierowniczym.
Odnośnie napędu to moim zdaniem jest to kwestia indywidualnych upodobań kierowcy. Samochodem FWD można pojechac równie szybko jak RWD. Ja osobiście lepiej czułbym się chyba prowadząc auto przednionapędowe z tego względu iż można nim przyspieszac w samym zakręcie bez utraty przyczepności (zakładają, że prowadzę samochód który nie jest jakoś wybitnie podsterowny).
sugerujecie, że Alfa 75 jest tak popularna ze względu na rodzaj napędu i wiek ?
skoro tak to dlaczego np. nie często widuje się Porsche 944 jeżdżące po torze (również tył napęd, mocne silniki, rocznikowo podobnie jak u Alfy, a sama marka również ma podłoże sportowe) ?
dlaczego uważacie, że tył napęd na śniegu dostarcza super atrakcji ?
driftowałem już na śniegu (siedząc na fotelu pasażera) Nissanem 200sx S13 oraz Toyotą Suprą Turbo. Rewelacji aż takiej nie ma, a chcąc pojechac szybko na śniegu poprostu nie da rady. Dobrym przykładem są organizowane w zimie zawody Man Diesel, próbowałem namówic na start kolegów którzy mają troszkę mocniejsze samochody RWD i nikt się nie zgodził. Cały czas słyszałem to samo - "nie mam szans, będę się cały czas ślizgał"
Trzeba by odroznic slizganie sie od jazdy na czas - jedno z drugim nie ma wiele wspolnego. Na sniegu, RWD nie ma sobie rownych w ilosci dostarczanej frajdy, zabawy - w zasadzie daje tyle co FWD + duzo wiecej. A to, ze na ogol RWD ma silnik z przodu i odciazony naped to juz inna kwestia. Ja np. jezdzilem Skoda Rapid, ktora miala silnik z tylu i oprocz frajdy bylo tez sporo przyczepnosci. Pamietam, jak spotkalem kiedys na trasie BMW, ktore wyjezdzalo z zaspy - masakra, bylem szczesliwy, ze jade Skoda i mam ten komort psychiczny, ze jesli jakiekolwiek auto jest w stanie przejechac to i Skoda nie bedzie miec problemow. Z drugiej strony FWD tez sie fajnie zawija i dla niektorych wieksza frajda od dlugich i na ogol stratnych czasowo bokow(w RWD) moze byc szybkie pokonywanie ciasnych nawrotow z zachowaniem pelni przyczepnosci kol napedzanych. Jezdzilem zima FWD z letnimi z tylu, zeby nie bylo, ze bujam w oblokach :wink: . To bylo o sniegu, ale przeciez Alfa jest stworzona nie do luznych nawierzchni, a raczej stalych i gladkich - na takich rodzaj napedu staje sie kwestia drugorzedna, wazniejsza staje sie kinetyka dla ktorej rozklad mas jest dosc istotny.
Ja osobiście lepiej czułbym się chyba prowadząc auto przednionapędowe z tego względu iż można nim przyspieszac w samym zakręcie bez utraty przyczepności (zakładają, że prowadzę samochód który nie jest jakoś wybitnie podsterowny).
Pozwole sie nie zgodzic - przyspieszajac w FWD odciazasz przednie, napedzane kola, wiec ryzyko poslizgu jest tutaj raczej wieksze tym bardziej, ze te kola sa skrecone i czesc przyczepnosci musza one poswiecic na utrzymanie sie w zakrecie.
Co do Alfy 75 to bassman wyjasnil glowne przyczyny popularnosci tego auta, dodam, ze akurat uklad kierowniczy ma faktycznie zaskakujaco sporo obrotow w porownaniu do 156, ale nie wiem, czy przy duzych predkosciach jest to az tak istotne. Dopoki auto nie wpadnie w poslizg to skrety kierownicy sa przeciez niewielkie, a jak juz na tyle duzo zarzuci, ze kontrowac trzeba do oporu to tez juz raczej jest za pozno - kontry na suchym asfalcie powinny byc minimalne, a wiec bardzo wczesne. Tak to ja sobie tlumacze, wiec jesli nawet pisze tutaj herezje to faktem jest, ze uklad kierowniczy zawsze mozna wymienic, ale nadal pozostaje nam konstrukcja zaprojektowana pod szybkie smiganie po zakretach :wink: .
Co do mechanizmu zmiany biegow to powiem tak. Na pewno nie jest tak precyzyjnie i lekko jak wiekszosci FWD, ale (nie wiem, czy nie pisal tego ktos na IKARze) ta lekkosc moze byc zludna, bo za bardzo izoluje kierowce od tego co dzieje sie z mechanizmami. Oczywiscie, swietnie sprawdza sie na codzien, nie trzeba sie skupiac nad czynnoscia zmiany biegu, czlowiek mysli o przyziemnych sprawach a prawa reka niechlujnie wahluje lewarkiem i nic sie nie dzieje. Na torze jest inaczej, dochodza emocje, dzwignia musi stawiac jakis wiekszy opor, a na pewno nie jest to niczym zlym, bo komunikacja na lini kierowca-samochod musi odbywac sie w obu kierunkach. Fakt, ze precyzja jest mniejsza, lecz tu znowu smiem twierdzic, ze ma to znaczenie chyba jedynie gdy ktos jezdzi na codzien, badz wsiada do auta pierwszy raz, bo wystarczy powahlowac lewarkiem pare razy i problem znika - mozesz zmieniac biegi z zamknietymi oczami.
Porownywales do 944 - zgaduje, ze to jednak troszke egzotyka. Podejrzewam, ze czesci sa nieporownywalnie drozsze, wiec przygotowanie troche tez pewnie kosztuje, a w razie demolki trzeba pewnie szykowac spora kwote.