Problem zauważyłem po raz pierwszy w niedzielę, tzn. samochód stał jakieś 15 minut i nie chciał zapalić( było mało paliwa i moje podejrzenie padło właśnie na to). Kręciłem z przerwami jakieś 10 minut i dopiero zaskoczył, potem jechał normalnie( niskie, wysokie obroty), z odpalaniem też nie było problemów.
Dzisiaj miałem zrobić trasę ok. 100 w obie strony. Rano samochód odpalił normalnie( przywitał mnie terkot wariatora) i po przejechaniu ok. 20 km wyrzuciłem na luz i ku mojemu zdziwieniu samochód zgasł. Zjechałem na pobocze i po jakichś 20 minutach odpaliłem i pojechałem dalej. Przejechałem parę km i sytuacja się powtórzyła( samochód szarpał jakby miał paliwa za mało i po wyrzuceniu na luz zgasł), z tym, że tym razem byłem niedaleko stacji benzynowej więc kupiłem klucz gwiazdkę i zdjąłem osłonę silnika. Po paru próbach odpalenia sprawdzałem wszystko po kolei i okazało się, że benzyna normalnie dochodzi. Jakoś znowu odpalił, przejechałem tym razem jakieś 2 km, zatrzymałem się na światłach i już nie ruszyłem. Ledwo odpaliłem, ale pojechałem dalej. Tym razem przejechałem jakieś 15 km normalnie, tzn. w zakresie od 2 tyś do odcięcia samochód szedł tak jak powinien, problemy pojawiły się na kolejnych światłach( przydusiło silnik i zgasł), zepchnąłem na pobocze i znów próbowałem odpalić, załapał dopiero jak akumulator się kończył. Potem odpalałem jeszcze dwa razy bo ciągle gasł, zawsze łapał jak akumulator się kończył. Postanowiłem wrócić do domu, zapalił jak już rozrusznik praktycznie nie dał rady ruszyć silnika. Wracając zauważyłem, że na pych pali normalnie i dzięki temu dojechałem bez zatrzymania( czasami podczas wyprzedzania przy dodawaniu gazu przyduszało silnik na chwilę)
na innym forum podpowiedzieli mi, że winę ponosi "czujnik obrotów wału korbowego" i czy jest to "czujnik położenia wału"? i czy pasuje od 2.0 ts lub od alfy 155 1,8 16v lub od 146 1.6?